Na fermach trzody chlewnej gryzonie znajdują wszystko, co potrzebne im jest do życia i rozmnażania. W budynkach inwentarskich oraz ich otoczeniu zawsze mogą liczyć na swobodny dostęp do paszy, jednocześnie konstrukcje budynków gospodarczych dają im schronienie. Zwierzęta te stanowią duże zagrożenie dla produkcji z kilku powodów. Pierwszym z nich jest zjadanie i zanieczyszczanie paszy. Szacuje się, że rocznie jeden szczur może zjeść maksymalnie 20 kg ziarna zbóż. Nie wydaje się to dużo, jednak biorąc pod uwagę, że populacja gryzoni sięga niekiedy kilkuset sztuk, straty z pewnością mogą być odczuwalne.

Największe zagrożenie generowane przez obecność gryzoni na fermie dotyczy jednak zdrowia zwierząt. Szczury mogą być bowiem wektorem licznych chorób, spośród których wymienić należy choćby trychinozę (włośnicę) czy salmonellozę. Deratyzacja jest zatem niezbędnym elementem ochrony biologicznej każdej fermy trzody chlewnej.

NIEODZOWNE RODENTYCYDY

Szczury są dla człowieka bardzo trudnym przeciwnikiem. W pierwszym etapie kolonizacji nowego środowiska ich obecność jest praktycznie niezauważalna. Można jedynie zaobserwować ślady ich bytowania (np. odchody, charakterystyczny zapach, pogryzione ziarno itd.). Jednocześnie wysoka plenność sprawia, że w krótkim czasie ich populacja może urosnąć do kolosalnych wręcz rozmiarów. Walkę ze szczurami utrudnia także ich wysoce rozwinięty intelekt. O ile zwalczanie myszy przy użyciu rodentycydów jest relatywnie łatwe, o tyle szczury z dużą podejrzliwością traktują każdy nowy pokarm pojawiający się w otoczeniu. W konsekwencji zdarza się niekiedy, że gryzonie nie chcą jeść wystawionej przez nas trutki. Trudności w zwalczaniu szczurów sprawiają, że nie powinniśmy nigdy dopuścić do rozmnożenia się gryzoni na terenie naszej fermy. W takiej sytuacji odszczurzanie będzie bardzo czaso- i kosztochłonne.

Chcąc uniknąć obecności gryzoni w naszej fermie, warto pamiętać przede wszystkim o profilaktycznym wykładaniu rodentycydów. Dzięki temu gryzonie pojawiające się na fermie zostaną w krótkim czasie wyeliminowane i nie zdążą się rozmnożyć. Gama produktów gryzoniobójczych jest bardzo szeroka. Dostępne są one w postaci zatrutego ziarna, granulatu, woskowych pałeczek czy kostek. Występują również rodentycydy w postaci płynnej. Te sprawdzają się w miejscu, gdzie gryzonie mają utrudniony dostęp do wody (np. w magazynach paszowych). Wykazują wówczas bardzo dużą skuteczność w zwalczaniu szczurów.

Od postaci preparatu bardziej istotny jest jednak rodzaj substancji czynnej. W handlu można spotkać jeszcze preparaty na bazie arszeniku czy fosforków. Takie środki sprawdzają się w zwalczaniu myszy, jednak w przypadku szczurów okażą się nieskuteczne. Wywołują one bowiem natychmiastowy zgon, co przez pozostałe zwierzęta ze stada odbierane jest jako sygnał alarmowy. W przypadku zwalczania szczurów stosuje się najczęściej pochodne kumaryny hamujące krzepnięcie krwi (antykoagulanty). Ich działanie opóźnione jest o kilka dni, dzięki czemu zwierzęta nie znajdują związku pomiędzy śmiercią członków stada a pobranym wcześniej pokarmem.

Ważne jest również odpowiednie rozmieszczenie karmników deratyzacyjnych. Powinny się one znaleźć w miejscach przemieszczania się gryzoni. Jednocześnie warto je zlokalizować w obszarach osłoniętych, takich jak różnego rodzaju wnęki. Tam bowiem gryzonie czują się najbezpieczniej i najprędzej zdecydują się na pobranie trucizny.

BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM

Preparaty służące do zwalczania gryzoni mają niestety jedną poważną wadę. Są toksyczne również dla człowieka. Rodentycydy oparte na antykoagulantach są wprawdzie mniej niebezpieczne od preparatów starszej generacji (działają z opóźnieniem, są silnie gorzkie, istnieje także skuteczna odtrutka - witamina K), niemniej jednak stanowią one poważne zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci. Pamiętajmy zatem, by w naszych gospodarstwach uniemożliwić dostęp do preparatów osobom postronnym. Powinny być one przechowywane poza zasięgiem dzieci, a ich stosowanie dopuszczalne jest jedynie przy udziale stacji deratyzacyjnych.

Artykuł ukazał się we wrześniowym wydaniu miesięcznika "Farmer"