Ostatnie dziesięciolecie to czas ogromnych zmian w produkcji trzody chlewnej w Polsce. Niestety, w wielu przypadkach są to zmiany na gorsze. Wystarczy porównać aktualne dane dotyczące pogłowia świń, z tymi sprzed 10 lat. W tym czasie z jednego z większych producentów trzody, staliśmy się de facto importerem wieprzowiny. Importujemy jednak nie tylko mięso. W ciągu ostatniej dekady pojawiło się nieznane dotąd zjawisko importu do kraju żywych zwierząt przeznaczonych na tucz. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w ciągu pięciu pierwszych miesięcy zeszłego roku, do kraju przywieziono ponad 2,6 mln warchlaków. Nie posiadamy jeszcze danych mówiących ile wielkość ta wyniosła w ciągu całego roku, niemniej jednak oczekiwać należy że przekroczyła ona znacząco 5 mln sztuk.

Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Wysoki import warchlaków wynika zarówno z organizacji produkcji trzody w naszym kraju (duże rozdrobnienie podmiotów produkujących prosięta, trudności z nabyciem dużych partii krajowych warchlaków) jak i z przeświadczenia rolników o wyższości „duńczyków” czy „holendrów” nad krajowym warchlakiem. Niestety problem importu wynika częściowo również z niskiej efektywności produkcji w krajowych fermach. Potencjalnie, nawet umiarkowanie plenne rasy krajowe (PBZ, WBP) mogą rocznie rodzić około 25 – 26 prosiąt. Potencjał ten nie jest jednak w naszym kraju wykorzystywany. O ile brak jest oficjalnych danych na temat efektywności produkcji prosiąt w naszym kraju, o tyle nieoficjalnie wiadomo, że w skali roku odsadzamy od lochy średnio 16 – 18 prosiąt. Co to oznacza? Oznacza to, że rocznie tracimy od jednej lochy nawet 10 prosiąt. Gdyby udało się zwiększyć liczbę odchowanych prosiąt choćby o połowę, to przy aktualnym pogłowiu stada podstawowego bylibyśmy w stanie wyprodukować w naszym kraju 4,5 mln prosiąt więcej. W praktyce import żywych zwierząt do kraju można by było ograniczyć o 90 proc. Zastanówmy się, ile więcej pieniędzy zostałoby w tej sytuacji w naszym kraju?

Co zatem zrobić, by poprawić efektywność rozrodu? Niezbędna do tego jest dbałość o każdy aspekt na każdym z etapów produkcji. Wiemy doskonale, że nawet drobne błędy mogą mieć fatalne konsekwencje dla osiąganych wyników rozrodu. Profilaktyka, żywienie, warunki chowu, organizacja produkcji, genetyka – wszystko może decydować o osiąganych przez nas wynikach. Przede wszystkim zaś należy szukać nowych informacji i trendów, jakie pojawiają się w branży. Postęp rolnictwa jest bowiem bardzo szybki, i teorie sprawdzające się jeszcze kilka lat temu, dziś niekiedy odstają od rzeczywistości.

Okazją do poszerzenia wiedzy na temat produkcji prosiąt będzie z pewnością czwarta edycja konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie”, która odbędzie się już 1 marca w Licheniu Starym. Jednym z elementów konferencji będzie wykład poprowadzony przez doktora Mirosława Wantułe, znanego zootechnika pracującego na dużej fermie trzody chlewnej w województwie opolskim. W swoim wystąpieniu dr Wantuła poruszy aspekty związane z poprawą efektywności produkcji prosiąt.

Ostatnie miesiące to również czas dramatycznie niskich cen trzody chlewnej. Opłacalność produkcji żywca wieprzowego pozostaje tym samym na fatalnie niskim poziomie. Podczas debaty, będącej jednym z punktów konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie”, poruszymy tematy związane z obecną sytuacją na rynku trzody chlewnej. Postaramy odpowiedzieć się na pytanie jak poprawić konkurencyjność unijnej wieprzowiny i jak przetrwać obecnie obserwowany kryzys.

Serdecznie zapraszamy do udziału w konferencji – zarejestruj się już dziś!!!