PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Walka z ASF: Czy dobro człowieka jeszcze coś znaczy?

Walka z ASF: Czy dobro człowieka jeszcze coś znaczy? fot.Shutterstock.com

Afrykański pomór świń zatacza w naszym kraju coraz większe kręgi. Jednak aktywność środowisk prozwierzęcych wciąż uniemożliwia przeprowadzenie skutecznej redukcji populacji dzików.



Z zasady nie komentuję wypowiedzi rozmaitych działaczy na rzecz obrony zwierząt. Często są one bowiem do tego stopnia kuriozalne, że żadnego komentarza nie wymagają. Jakiś czas temu rzucił mi się jednak w oczy artykuł „Gazety Wyborczej” ("Wajrak w obronie dzików: Nie tędy droga" z 18 grudnia ubiegłego roku), w którym znany aktywista na rzecz ochrony przyrody – Adam Wajrak odnosi się do dotychczasowej walki z afrykańskim pomorem świń oraz planów odstrzału dzików.

Sam tekst utrzymany jest w dość wyważonym tonie, dużo więcej można przeczytać jednak między jego wierszami. Pokusiłem się zatem o krótką analizę wspomnianego artykułu. Autor rozpoczyna go wymienieniem najważniejszych faktów dotyczących pomoru. Czytamy zatem, że nie jest to choroba groźna dla ludzi oraz zwierząt nie należących do rodziny świniowatych, także o tym, że mięso zwierząt pochodzących od chorych świń nie jest groźne dla człowieka. Są to oczywiście fakty znane od zawsze, trudno zatem z nimi polemizować. Niestety, na tym podobieństwa moich poglądów do poglądów Autora kończą się. W dalszej części artykułu znaleźć można między innymi takie "perełki":

„[ASF - przyp. red.] Dotyka tylko hodowanych przez nas świń. Nawet dziki, dla których wciąż jest to choroba śmiertelna, potrafią już żyć po zakażeniu i prawdopodobnie mogą się dalej rozmnażać. Coraz dłużej ASF przebiega u nich bezobjawowo. Bardzo możliwe, że wkrótce się nań uodpornią” – czytamy w artykule.

Opinie na temat przeżywalności dzików po infekcji wirusem ASF są podzielone. Część badaczy twierdzi, że faktycznie około 5 procent zwierząt jest w stanie przeżyć kontakt z wirusem. Inni uważają, że nabyta przez dziki odporność pozwala jedynie wydłużyć czas rozwoju choroby, a zainfekowane dziki prędzej czy później i tak padną na skutek ASF. Tak naprawdę nie ma to jednak większego znaczenia: z punktu widzenia producentów trzody chlewnej nabywanie odporności przez dziki jest zjawiskiem niebezpiecznym. Zwierzęta które są w stanie - dłużej czy krócej - żyć po kontakcie z patogenem mogą przenosić go na dużo większe odległości, niż ma to miejsce w przypadku dzików nie posiadających odporności. O ile uodpornienie się dzików na ASF ucieszy z pewnością obrońców zwierząt, to jeszcze bardziej utrudni walkę z pomorem w stadach świń - zwiększy się bowiem tempo rozprzestrzeniania się wirusa w populacji dzików, a tym samym coraz większy obszar kraju będzie zagrożony chorobą. W powyższej wypowiedzi najbardziej irytuje jednak pierwsze zdanie przytoczonego akapitu, ale o tym za chwilę. Tymczasem kolejny ciekawy fragment artykułu:

„W tych często nieludzkich hodowlach, w których produkujemy kiełbasę i kotlety, nie ma miejsca na przypadek. Hodowcy chcą wiedzieć, jak szybko świnie przyrastają na wadze i kiedy będą mogły zostać sprzedane na rzeź. ASF krzyżuje im szyki, dlatego jej nie lubią” – pisze w swoim artykule Adam Wajrak.

Mówiąc pół żartem – pół serio, w wypowiedzi Autora brakuje tylko tego, by skandalem nazwał chęć wygenerowania przez rolników zysku, który byłby należnym wynagrodzeniem za ciężką pracę. Żarty żartami, przeraża jednak to, że obrońcy praw zwierząt zaślepieni swoją misją często zapominają o dobru człowieka. Narracja artykułu takiego jak omawiany wyżej odczłowiecza rolników: przecież pomór dotyczy tylko świń, ucierpią na nim tylko fermy. Autor pisze jedynie o bezosobowym tworze, jakim są chlewnie, których dwa główne cele to wygenerowanie milionowych zysków i zadanie zwierzętom możliwie jak największego cierpienia. Szkoda, że samozwańcze autorytety broniące praw zwierząt zapominają że za każdym gospodarstwem czy fermą stoją ludzie. Ludzie, których dorobek, byt i miejsce pracy są zagrożone przez afrykański pomór świń. Czy którykolwiek z obrońców dzików zastanowił się co dla właściciela stada oznacza wystąpienie w gospodarstwie ASF? Na jakie naraża go straty? Nie tylko finansowe, lecz także psychiczne? Ile gospodarstw nie podniesie się już po wystąpieniu w nich pomoru? Ilu rolników pozbawionych możliwości zarobkowania, mając na plecach ogromne kredyty, targnie się na swoje życie? Wreszcie, ile za nieskuteczną walkę z pomorem zapłaci każdy z nas? Tyle pytań i ani jednej odpowiedzi. Przecież tu chodzi tylko o człowieka…

Dajmy jednak już spokój artykułowi pana Wajraka. Na co dzień słyszymy bowiem dużo bardziej kuriozalne głosy. Na ich tle omówiony wyżej tekst wypada niemal obiektywnie. Musimy jednak podjąć poważną dyskusję na temat tego w jaki sposób krajowe rolnictwo ma funkcjonować w świetle coraz większej aktywności środowisk na rzecz rzekomej ochrony przyrody. Podjęte niedawno przez nasze władze decyzję odnośnie zwalczania ASF (między innymi plan odstrzału dzików i zabezpieczenie możliwości przeprowadzenia polowań) należy ocenić pozytywnie, niemniej nie rozwiązują one źródła problemów.

W swojej naiwności wierzę, że działalność ogromnej rzeszy obrońców praw zwierząt nie wynika ze złej woli, tylko ze zwyczajnego braku wiedzy dotyczącej między innymi funkcjonowania ekosystemów, jak i prowadzenia działalności rolniczej. Aby szerzyć tę wiedzę, potrzebna jest nie tylko rzetelna edukacja przyrodnicza w szkołach (a z tą rzetelnością różnie dziś bywa), lecz także szeroko zakrojone kampanie informacyjne w powszechnie dostępnych mediach. Społeczeństwo musi zrozumieć, że odstrzał zwierząt bywa niezbędny do zachowania równowagi ekologicznej ekosystemów, że czasem warto wyciąć jedno drzewo, by uratować dziesięć innych, przede wszystkim zaś to, że celem rolnika nie jest zadawanie zwierzętom cierpienia. Niestety większość poczytnych mediów woli karmić się obrazkami takimi jak niedawne wydarzenia z ubojni bydła w Wielkopolsce. Nagłaśniając pojedyncze, patologiczne przypadki, kreują nieprawdziwy obraz rzeczywistości przez co jeszcze bardziej zaostrzają konflikt pomiędzy rolnikami a obrońcami zwierząt.

A tymczasem działalność środowisk prozwierzęcych stale rośnie w siłę, nabierając stopniowo cech nowej religii. Jej wyznawcy stają się coraz bardziej fanatyczni. Zastanówmy się do czego ten fanatyzm może w końcu doprowadzić.

Już po zredagowaniu powyższego tekstu z czystej ciekawości zapoznałem się z komentarzami internautów pod omówionym wyżej artykułem. Nie będzie przesadą kiedy powiem, że budzą one moje przerażenie. Pozwolę sobie przytoczyć jeden z nich: "Dobrze by było, gdyby mięsożercy zarażali się po zjedzeniu tych wszystkich kotletów i innych tzw. produktów z hodowanych i zabijanych jak w obozach koncentracyjnych zwierząt (...)". Zanim zatem ktokolwiek z Państwa zarzuci mi, że popadam w przesadę porównując działalność obrońców zwierząt do fanatyzmu, proszę raz jeszcze przeanalizować powyższe zdanie.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (34)

  • Antyfaszysta 2020-01-15 09:01:17
    Najpierw zwabić do jednego miejsca do jedzenia a potem rozsrzelac toc to zwykla egzekucja I rzeź. Kto tak dziala potomkowie gestapo I zbrodniarzy wojennych
  • MAŁGORZATA 2020-01-13 01:04:44
    Chciałabym spytać - czy zgodnie z rzetelnością,jaką powinna byc cechą dobrego dziennikarza, autor tego artykułu zadał sobie trud i dowiedział się ile było zarażonych dzików pośród wymordowanych czy zastrzelonych podczas polowań !!!! takich danych nigdzie nie ma ....pytanie dlaczego .....natomiast pojawiły się sklepy z dziczyzną !!! nagonka w całej Polsce zastanawiająca ! ( o niemczech nie wspomnę tam nawyk mordowania i znęcania odwieczny -pseudolaboratoria gdzie znęcają sie nad zwierzętami a dziki scierają z powierzchni ziemi ...no cóż ten typ tak ma) dokładne dane ma Związek Łowiecki ,dlaczego milczy ? tajemnica poliszynela !.....dane podważyłby sens mordowania dzików, np chłodnia niedaleko od Lublina - region gdzie niby wykluł sie ASF nie odnotowała ANIA JEDNEGO ZARAŻONEGO DZIKA !!!!! ...CZYŻ TO NIE DZIWNE ! w rejonie gdzie niby taki zarażony ! a to co znaleziono - też zastanawiająca sytuacja, dzik ,który był chory był w maju na wpół zamarznięty !!! cuda....inny przyjechał samochodem ...rolnik który pracował w polu zobaczył jak na skraj lasu przyjechała samochód,nic niezwykłego...... ,ale gdy odjechał na ziemi leżał dzik ! a za pół godziny już były służby, bo był telefon,bo leży padnięty dzik !!! ....zamierzony skutek został osiągnięty hodowcy trzody chlewnej zostali wykończeni ! ...zakupy robimy w marketach ! gdzie mięsko unijne,tanie,promocje( zapasy 4-5 letnie czyszczą sobie magazyny). Najpierw zrobić chłopom wodę z mózgu, uwierzyli !!!! a teraz ,,wola ludu'' (niczym propaganda z lat Gomułki ) trzeba je wybic ! przypodobać się wsi, głosy na wybory są, a i na sklepy tony mięsa też są !!!
    • czytacz 2020-01-13 16:17:20
      czerwona strefa potencjalnie wszystkie zarażone bić i do utylizacji szkoda kasy na badanie
  • Krzysztof 2020-01-12 11:04:21
    ASF wyniszcza populację świńską, a tychże "świń" jakoby coraz więcej było.
  • Jacek 2020-01-10 15:29:02
    Z czym tu dyskutować? Pan Wajrak w zasadzie pisze wyłącznie o sobie. Nigdy nie czytałem jego teksu, który byłby dorzeczny.
  • Kedar 2020-01-10 10:12:41
    W 2019 roku był/jest 48 ognisk ASF u świń. Czy szanowny autor może mi powiedzieć w ilu wypadkach zarażenie odbyło się bezpośrednio od dzików? Ja wiem o trzech, w pozostałych wypadkach winni zarażeniu byli ludzie. Przede wszystkim przenoszenie wirusa następuje przez resztki żywności, bynajmniej nie dziczyzny. Wobec powyższego, moim zdaniem, walka z dzikami jest tematem zastępczym. Przewiduję, niestety, model Hiszpański, zero produkcji trzody chlewnej w gospodarstwach indywidualnych, cała produkcja skupiona w dużych fermach o zamkniętej strukturze organizacyjnej :(
    • BW 2020-01-10 10:55:48
      A jak Szanowny Pan wyobraża sobie zarażenie bezpośrednio od dzików? Z wyjątkiem gospodarstw utrzymujących trzodę na wolnym wybiegu praktycznie zawsze musi wystąpić inny wektor który przeniesie patogen do wnętrza obiektów. Oczywiście często jest to człowiek - nie przeczę. Niestety przy ogromnej presji wirusa w otoczeniu wdrożenie nawet najsurowszych rygorów bioasekuracji nie daje gwarancji bezpieczeństwa. O ile w teorii wszystko może się zgadzać, to zawsze może zawieść czynnik ludzki. Dlatego walka z ASFem przebiegać musi na dwóch frontach. Jednym z nich jest uszczelnienie bioasekuracji, jednocześnie musimy jednak ograniczyć populację dzików. A co do modelu hiszpańskiego - muszę się niestety z Panem zgodzić :/. Pozdrawiam!
      • Kedar 2020-01-10 11:35:23
        Bezpośrednio? Wniesienie np. wraz ze słomą, pozostałości/padliny dzika z ASF do chlewni - niestety na taką sytuację bioasekuracja nie pomoże :(. Można wybić wszystkie dziki, a ASF będzie dalej wśród trzody, chociażby "sało". Czy ktoś robi badania ile tego jest przemycane z Ukrainy? Zapraszam na bazary, sprzedają i Polacy i obcokrajowcy :( Niestety zawsze może się zdarzyć nieodpowiedzialny pracownik, ba hodowca-właściciel stada (przynajmniej jeden przypadek zarażenia ASF), który resztą kanapki poczęstuje ulubioną świnkę - resztę znamy. Nadal twierdzę, że wybicie dzików w kontekście ASF jest zasłoną dymną (no przecież walczymy) a problem będzie narastał.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.232.55.175
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.