Muchy są gatunkiem towarzyszącym praktycznie każdej gałęzi produkcji zwierzęcej, i w każdej z tych gałęzi owady te niosą poważne szkody.. W przypadku trzody chlewnej, inwazja much może zarówno znacząco pogorszyć wyniki tuczu, jak i odbić się negatywnie na kondycji zwierząt. Intensywny rozwój populacji much powoduje u świń niepokój i nadmierną ruchliwość co odbija się na poziomie wykorzystania paszy, a u loch zwiększa ryzyko zagniatania prosiąt. Groźnym efektem obecności dużej populacji much w chlewni, jest uszkadzanie powierzchni skóry przez owady. W miejscach otarć, skaleczeń czy podrażnień zewnętrznych powłok ciała muchy mogą bowiem składać jaja, co w konsekwencji prowadzi do powstania trudno gojących się ran. Obecność much w chlewni stwarza również problemy z utrzymaniem higieny pomieszczeń i paszy, a także utrudnia pracę osób obsługujących zwierzęta. Widać więc, że problemu tego nie należy bagatelizować, gdyż konsekwencje występowania dużych populacji much w chlewniach, są poważne.

Znanych jest wiele sposobów zwalczania much, każdy z nich ma jednak swoje ograniczenia. Zastosowanie insektycydów w postaci oprysków czy preparatów do posypywania korytarzy często wykazuje krótkotrwałe działanie i może wymagać uprzedniego wyprowadzenia zwierząt z pomieszczeń, przez co stosować je można tylko po zakończonym cyklu produkcyjnym. Lepy, czy lampy owadobójcze są skuteczne, jednak wyłącznie przy niewielkiej populacji owadów w budynku. Coraz więcej producentów decyduje się więc na zastosowanie w zwalczaniu much metod biologicznych. Ich idea polega na wprowadzeniu do obiektu owadów drapieżnych, których pokarmem są larwy szkodliwych dla zwierząt much. W zależności od systemu utrzymania zwierząt wykorzystywane są różne gatunki owadów – w chlewniach bezściołowych, gdzie larwy rozwijają się głównie w wierzchniej warstwie gnojowicy, stosuje się inne gatunki, niż w przypadku obiektów ściołowych, gdzie głównym rezerwuarem larw jest ściółka i obornik.

Biologiczne zwalczanie much jest skuteczne i całkowicie naturalne, dzięki czemu nie występuje ryzyko zatrucia u zwierząt. Największą zaletą tej metody zwalczania owadów, jest jednak długi okres działania. Po kilkukrotnym zastosowaniu preparatu, drapieżne owady same kontrolują swoją populację i nie ma potrzeby dalszego jego stosowania nawet przez kilka lat.

Jak deklaruje producent, wiosna to najlepszy czas na zastosowanie tego typu preparatów. Aby zadziałały skutecznie, populacja owadów w budynku nie może być bowiem zbyt wysoka. Wprowadzając drapieżne owady w późniejszym okresie, zdarza się również, że pomieszczenia skażone są środkami owadobójczymi stosowanymi wcześniej w obiekcie. Uniemożliwia to rozwój populacji pożytecznych owadów. Warto zatem już teraz poważnie zastanowić się nad zastąpieniem oprysków chemicznych czy lepów metodami pozwalającymi w naturalny sposób zwalczać muchy.. Szczególnie ze koszt zakupu preparatu nie jest nadmiernie wygórowany – jedna dawka preparatu przeznaczonego do obiektów ściołowych jak i bezściołowych kosztuje około 70 zł, przy czym opakowanie środka dedykowanego dla obiektów ściołowych wystarcza na zasiedlenie chlewni o powierzchni do 500 m2, a w przypadku środka przeznaczonego do użycia w chlewni bezściołowej – 200 m2. Poczwarki należy wprowadzić do chlewni 2-3 krotnie, później populacja drapieżnych owadów jest już na tyle silna że nie ma potrzeby dalszego stosowania preparatu.