Najbardziej newralgiczną grupą w stadzie świń pod względem warunków termicznych pozostają lochy przebywające w porodówce, czyli samice w okresie okołoporodowym i później w fazie laktacji. Ich optimum temperaturowe wynosi ok. 20°C, co oznacza, że jest znacznie niższe niż potrzeby osesków, a później prosiąt. Dlatego porodówka staje się dla loch miejscem, gdzie zawsze ta temperatura jest mniej lub bardziej niekomfortowa, tym bardziej latem, gdy pojawiają się okresy kilku, a nawet kilkunastu dni trwających upałów, np. powyżej 280C. Wówczas utrzymanie optymalnej temperatury powietrza dla matek w budynkach inwentarskich jest często niemożliwe.

Najtrudniej w porodówce

Do różnicy optimum temperaturowego pomiędzy matką a prosiętami, która nie wpływa korzystnie na komfort macior, należy dołożyć jeszcze stan fizjologiczny, w jakim znajdują się lochy przebywające w tej sekcji. Poprzez przebywanie w jarzmach i ograniczony ruch mają dodatkowo utrudnione regulowanie temperatury ciała. Ich organizmy będąc w fazie wysokiej produkcji, czyli: odżywienia płodów, a później obciążającego porodu, początku laktacji, konieczności dość szybkiego rozkarmienia i zwiększenia poboru paszy, ze względu na wykarmienie licznych miotów – są szczególnie narażone na skutki stresu cieplnego. W trakcie przegrzania organizmu dochodzi do zaburzenia procesów oksydacyjnych na poziomie komórkowym, co negatywnie wpływa na działanie układu immunologicznego, a także na płodność loch. 

Do tego dochodzi zwiększona liczba oddechów zwierząt, które próbują obniżyć temperaturę ciała. Obserwuje się też zwiększony przepływ krwi przez skórę, która ma oddawać ciepło na zewnątrz, dodatkowo przez płuca czy przeponę. Prowadzi to do zmniejszenia filtracji krwi w gruczole mlekowym i zmniejszenia produkcji siary, a później mleka. 

Wykazano też, że stres cieplny w dniu porodu pogarsza jakość siary. Pierwszy pokarm wytworzony przez lochy narażone na wysokie temperatury otoczenia zawierał mniej białka i immunoglobulin IgG, co przekładało się na niższą koncentrację tych białek we krwi prosiąt w ich pierwszych tygodniach życia. 

Upały to również zaburzenie gospodarki wodno-elektrolitowej. Mimo że świnie są zwierzętami, które praktycznie się nie pocą, to jednak zwiększone parowanie przez ziajanie czy zwiększoną filtrację kłębuszkową w nerkach może powodować długotrwały niedobór składników mineralnych i upośledzać ich wchłanianie. Kolejnym kluczowym problemem jest zmniejszone pobranie paszy. Zwierzęta w tym czasie tracą zarówno tkankę tłuszczową, jak i mięśniową. Nadmierne wychudzenie loch na tym intensywnie produkcyjnym etapie może doprowadzić do strat w organizmie lochy, które są później nie do odrobienia. W ten sposób nawet najlepsza matka pod względem genetycznym może utracić swój wysoki potencjał cech rozrodczych. 

Cały artykuł ukazał się w najnowszym czerwcowym wydaniu miesięcznika "Farmer"