Jednym z ważniejszych elementów konferencji „Uprawa soi i możliwości jej zastosowania w żywieniu zwierząt”, która odbyła się w miniony wtorek w Pawłowicach, był wykład zatytułowany „Żywienie zwierząt bez udziału komponentów GMO z wykorzystaniem soi z krajowych zbiorów”. Prelekcję na ten tematy wygłosił dr Marian Kamyczek z Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Pawłowicach. W trakcie swojego wystąpienia, przedstawił on charakterystykę składu chemicznego nasion soi, sposoby poprawy jej wartości paszowej i możliwości zastosowania tego surowca w żywieniu trzody chlewnej oraz bydła.

W pierwszej części wykładu dr Kamyczek scharakteryzował skład chemiczny nasion soi. Jest to pasza zasobna w białko wysokiej wartości, a także dużą ilość tłuszczu, co sprawia że nasiona soi mogą być zarówno źródłem energii jak i białka. Niestety obecne w nich związki antyżywieniowe (inhibitory proteaz, lektyny, hemaglutyniny czy białka antygenowe) sprawiają, że ich zastosowanie w żywieniu trzody chlewnej wymaga obróbki termicznej. Do zabiegów podnoszących wartość żywieniową nasion soi należy toastowanie, prażenie, ekspandowanie, ekstruzja, czy mikronizacja – tłumaczył zaproszonym gościom prelegent.

Na potwierdzenie swojej tezy, dr Kamyczek przedstawił wyniki badań prowadzonych na grupie 196 prosiąt, które przez okres 6 tygodni otrzymywały mieszankę paszową z 10 proc. zawartością surowych nasion soi. W tym okresie, średni przyrost osobników z grupy badawczej był o ponad 7 kg niższy niż prosiąt które nie spożywały soi. Za główną przyczynę tego stanu rzeczy prowadzący uważa niższe pobranie paszy. Rzeczywiście, w przypadku prosiąt pobierających surową soje, było ono o ponad 20 proc mniejsze niż wśród prosiąt z grupy kontrolnej.  Podobne zależności zaobserwowaną wśród tuczników żywionych paszą z udziałem surowych nasion soi. W przypadku tej grupy zwierząt, dodatek nasion soi zmniejszył tempo przyrostów o 10 proc, i pogorszył wykorzystanie paszy o 5 proc. Z przedstawionych badań wynika, że dużo większy potencjał wykazują nasiona soi poddane prażeniu czy ekstradowany makuch sojowy – trzoda żywiona tymi paszami wykazuje minimalnie tylko niższe przyrosty niż zwierzęta otrzymujące pasze oparte na śrucie sojowej.

Jak mówił dr Kamyczek, stosując nawet przetworzoną soję w żywieniu trzody, trzeba pamiętać o kilku zasadach: wysoka zawartość oleju sprawia, że pełnotłuste nasiona cechują się niską trwałością. Prażonej czy ekstrudowanej soi nie należy przechowywać dłużej niż 6 miesięcy, a pasz z jej udziałem – dłużej niż 2 tygodnie. Wysoka zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych sprawia, że ostrożnie należy łączyć soję z kukurydzą – w przeciwnym razie może nastąpić pogorszenie jakości tłuszczu. Soja jest paszę wysokoenergetyczną, dlatego też w żywieniu loch niskoprośnych należy stosować tylko minimalny jej dodatek – tłumaczył.

Według Kamyczka, graniczne udziały prażonych nasion soi w paszach dla trzody, to 4-6 proc. w mieszankach dla prosiąt, 5-8 proc w mieszankach dla tuczników, 5-8 proc. w paszach dla loch karmiących i 1-2 proc. w paszach dla loch prośnych. Nieco wyższa może być zawartość w paszach toastowanych nasion soi: prosięta mogą otrzymywać 5-8 proc, tuczniki i lochy karmiące 6 – 10 proc., a lochy prośne 1-2 proc tego surowca.

W czasie wykładu pobieżnie omówiono również możliwość wykorzystania surowych nasion soi w żywieniu bydła. Krowy mleczne czy opasy wykazują wyższą tolerancję na związki antyżywieniowe, dzięki czemu potencjał zastosowania surowych nasion soi jest dla tej grupy wyższy. Według danych zaprezentowanych przez prowadzącego, młode bydło może w otrzymywać mieszankę treściwą zawierającą 15 proc. surowej soi, a opasy mieszankę o zawartości soi sięgającej 30 proc. Dla krów mlecznych maksymalna dobowa dawka surowych nasion soi to 1,5 kg.

W podsumowaniu, doktor Kamyczek wyraził swoją opinię na temat możliwości wzrostu produkcji krajowych nasion soi. Jest wiele czynników które stymulują zwiększenie krajowej produkcji soi. Należy do niej wzrastająca cena poekstrakcyjnej śruty sojowej, wzrost zainteresowania paszami niemodyfikowanymi genetycznie, postęp w hodowli tej rośliny czy pozytywny wpływ jaki uprawa soja wywiera na jakość gleby. Ważnym czynnikiem jest także wprowadzony w tym roku program zazielenienia. Niestety w przypadku gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną, trudno jest przewidywać by mogli oni wykorzystać produkowane przez siebie nasiona. Koszt instalacji do przetwarzania soi jest bardzo wysoki, dlatego lepiej wyprodukowane nasiona przeznaczyć na sprzedaż, lub poddać obróbce w firmie paszowej. Rozwój tej gałęzi produkcji jest jednak jak najbardziej korzystnie. W minionym roku wartość importu poekstrakcyjnej śruty sojowej do naszego kraju wyniósł około 3 mld złotych. Co by było gdyby część z tych pieniędzy pozostała w Polsce? – zakończył prowadzący.