PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wyprzedzić ASF. Rozmowa z GLW Bogdanem Konopką

Wyprzedzić ASF. Rozmowa z GLW Bogdanem Konopką Fot. Shutterstock

Patrząc na sytuację związaną z afrykańskim pomorem świń na świecie, można z pewnością powiedzieć, że choroba jest nieprzewidywalna, a w niektórych regionach świata szerzy się na niespotykaną skalę. W Polsce mija już 6. rok walki z pomorem.



Zaledwie w niecały rok ASF zajął obszar całych Chin. Prognozy mówią nawet o utracie połowy pogłowia trzody chlewnej w Państwie Środka, co aktualnie przekłada się już dzisiaj na ceny, które w zależności od elementów są o 50 do 100 proc. wyższe niż przed rokiem. Chińczycy uruchamiają także swoje rezerwy materiałowe, tak by choć trochę wyhamować te wzrosty i uspokoić konsumentów. Do Chin "zarażonych ASF-em" dołącza się jeszcze 9 azjatyckich krajów, a wśród nich Wietnam, Kambodża, Filipiny, Korea Północna i Południowa. Jednym słowem straty w azjatyckim pogłowiu świń idą w miliony sztuk.

Jeśli chodzi o Europę, to ten rok był również trudny dla Bułgarii, gdzie mimo niewielkiego pogłowia świń chorobą zostały zarażone fermy przemysłowe, a pojedyncze ogniska liczyły nawet po kilkadziesiąt tysięcy świń. Kolejnym krajem dotkniętym ASF została w tym roku Słowacja, która chce pójść drogą Czechów i zlikwidować populację dzików wokół ogniska. Belgowie nadal precyzyjnie grodzą swoje tereny, wykonując przy tym dokładne odstrzały tak, by zlikwidować ich populację w obszarze występowania choroby, a w pozostałej części kraju znacznie ją zredukować. Ich dokładny plan zakłada całkowite uwolnienie od tej choroby w c iągu 3 najbliższych lat.

SYTUACJA W KRAJU

W kraju wszyscy hodowcy pozostają przy myśli, by ten "sezon na ASF" już się zakończył. Tegoroczny bilans, na dzień 19 września 2019 r., mimo że zamyka się ze znacznie mniejszą liczbą ognisk - 45 (w roku ubiegłym 109), to tak naprawdę pod względem liczby zlikwidowanych świń z powodu ASF w gospodarstwach jest polskim rekordem. Do połowy września zabito w wyniku wystąpienia choroby w sumie 35 252 świnie, to o ponad 10 tys. zwierząt więcej niż miało to miejsce rok temu. Wszystko za sprawą wystąpienia choroby w kilku bardzo dużych stadach. Pomór odnotowano w dziewięciu stadach liczących ponad 1000 sztuk. W dwóch największych ogniskach zlikwidowano łącznie ponad 17,5 tys. sztuk trzody chlewnej. Ogniska ASF potwierdzono jak do tej pory w 4 województwach - warmińsko-mazurskim (19), lubelskim (16), mazowieckim (9) i podlaskim (1). Na Lubelszczyźnie ogniska choroby występowały w niedużych stadach trzody chlewnej - największe z nich liczyło 338 sztuk, dominowały zaś stada poniżej 150 zwierząt. W pozostałych regionach choroba występowała z kolei zarówno w małych, jak i dużych stadach trzody chlewnej.

Jak informujemy na bieżąco na portalu farmer.pl, ponownie zwiększył się również zasięg występowania ASF w stadach trzody. W dużej mierze pokrywa się on naturalnie z występowaniem choroby w populacji dzików. W tym roku po raz pierwszy ogniska choroby potwierdzono między innymi w okolicach Ciechanowa, Olsztyna, Płońska, a także na południu Lubelszczyzny - w powiatach zamojskim czy tomaszowskim. Strefa buforowa (żółta) została wyznaczona na terenie województwa łódzkiego, co budzi ogromny niepokój wśród tamtejszych hodowców świń.

KOSZTOWNE UTRZYMANIE W STREFACH

Likwidacja ogniska to nie tylko straty w zwierzętach, w materiałach paszowych w oborniku, koszty utylizacji zwierząt i materiałów, ale i dodatkowej pracy wszystkich służb zaangażowanych w takie działanie. To jest jeszcze zakaz przemieszczania zwierząt w okolicy ogniska przez 40 lub 30 dni w promieniu 10 km od ogniska. Zwierzęta w strefie przerastają wagę ubojową, muszą być znacznie dłużej karmione, a po wszystkim jest problem z ich sprzedażą, nie mówiąc już o zaniżonej cenie. Tak naprawdę nie ma tygodnia, by do redakcji "Farmera" nie zgłaszali się hodowcy ze stref mówiący o zaniżonych cenach skupu, mimo że sprzedają zdrowe zwierzęta. Jeden z hodowców z pow. płońskiego, który chce pozostać anonimowy, w rozmowie z redakcją wyjaśniał, jak uciążliwe i kosztowne jest znalezienie się w strefie zagrożonej, wyznaczonej w związku z wystąpieniem ogniska ASF.

Jego problemy zaczęły się w momencie, gdy został poinformowany o tym, że w pobliskim gospodarstwie 7 sierpnia br. potwierdzono ognisko choroby. Było to 36. ognisko w 2019 r. na terenie Polski, w gospodarstwie, w którym

utrzymywano 731 świń, położonym w gminie Czerwińsk nad Wisłą, w pow. płońskim, w woj. mazowieckim. Z tego powodu nasz rozmówca znalazł się w strefie zagrożonej obejmującej teren w promieniu do 10 km od tego ogniska, co oznacza 30-dniowy zakaz przemieszczania świń. Sam miał zaplanowaną sprzedaż 367 tuczników na dzień 8 sierpnia, jego plany wstrzymały nałożone ograniczenia w związku w wystąpieniem pomoru, które są standardowym działaniem przy zwalczaniu ASF. - Moja sprzedaż zwierząt została wstrzymana, przy wybuchu ogniska zablokowano już wydanie świadectw zdrowia. Wszystko to rozumiałem, obawiałem się również, że i u mnie może być ASF - mówi rolnik.

I wyraźnie podkreśla, że sytuacja, w jakiej stawia się takie zablokowane gospodarstwo, jest tragiczna. - O tym wszyscy powinni wiedzieć. W momencie wystąpienia ogniska jest informacja o nakazach i zakazach, także o zakładach mięsnych, które odbierają takie zwierzęta, nie ma z tym problemu. Problemem jest cena, która z tytułu strefy niebieskiej od razu jest niższa, dochodzi potrącenie nawet 2 zł do klasy E za przerośnięte sztuki - wyjaśnia hodowca. Jeszcze przed zakończeniem zakazu przemieszczania zwierząt tłumaczył: - Mam już ogromną stratę, a każdy dzień żywienia tuczników kosztuje mnie kolejne 1500 zł. Nikt już mi nie zwróci tych kosztów. Nie godzę się też na ubój z powodu dobrostanu, dla mnie jest to marnotrawstwo, by zdrowe zwierzęta ubijać i oddawać do utylizacji, tylko dlatego, że już przerosły. Póki mam miejsce, będę je utrzymywał. Jednak wiem, że to nie tylko te 30 dni zakazu przemieszczania, to jeszcze potrwa, zanim zwierzęta zostaną zbadane na ASF i w końcu zostaną sprzedane - dodaje w rozmowie.

JAKIE DALSZE KRAJOWE DZIAŁANIA?

W delegaturze Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie odbyło się 16 września 2019 r. spotkanie delegacji Czech i Polski pod przewodnictwem wiceministrów obu państw, odpowiedzialnych za rolnictwo. Tematem spotkania była współpraca tych krajów w związku z ASF. Spotkanie miało także na celu wypracowanie wspólnego stanowiska na spotkanie w Pradze, gdzie w dniach 3-4 października odbędzie się szczyt Grupy Wyszehradzkiej w formule +6. Jak wyjaśniał na briefingu w Częstochowie Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi: - To stanowisko, (...) będzie dotyczyć porozumienia w zakresie obligatoryjnej konieczności dla wszystkich państw Unii Europejskiej (...) redukcji populacji dzików, bardziej pragmatycznych regulacji handlowych, gospodarczych w strefach objętych już zagrożeniami ASF oraz postulatów pod adresem organów UE w zakresie wsparcia finansowego, logistycznego każdego z państw, którego walka z ASF już dotyczy, (...) także na poziomie prewencji - wskazał Giżyński.

Z kolei czeski wiceminister wyraził nadzieję, że polsko-czeska współpraca w kontekście ASF przełoży się na sukces całej Unii Europejskiej w tym zakresie. Podkreślił, że dla tego kraju problem ASF jest istotny, przypominając jednocześnie, że "Republika Czeska jest dotąd jedynym krajem, który wygrał walkę z tą chorobą".

Fialka tłumaczył, że zagadnienie ASF uważamy za problem ogólnoeuropejski, który wymaga rozwiązania systemowego na terenie całej Unii Europejskiej. Inne kraje członkowskie powinny uświadomić sobie jego wagę (...), w taki sposób, aby Komisja Europejska przyjęła postulaty m.in. uproszczenia różnych schematów obecnie funkcjonujących w UE. Pytany przez dziennikarzy, jak Republika Czeska poradziła sobie dotąd z ASF, Fialka wyjaśnił, że działa tam komisja ds. zakażeń, pod przewodnictwem ministra rolnictwa, z udziałem przedstawicieli odpowiednich resortów i instytucji i organizacji. Już w czerwcu 2017 r., gdy w tym kraju pojawiło się ASF, komisja była przygotowana do poradzenia sobie z chorobą. Przy zaangażowaniu administracji weterynaryjnej, policji, samorządów lokalnych kluczowe były: zlokalizowanie jedynego ogniska, szczelne jego zamknięcie i konsekwentne zlikwidowanie wszystkich dzików wokół - wraz z likwidacją padliny. Odstrzał dzików był realizowany na 12 proc. powierzchni kraju - wokół ogniska zakażenia. Czeskie służby nadal konsekwentnie prowadzą badania pod kątem ewentualnego wykrycia ASF. Wiceminister Fialka zaznaczył, że z tej perspektywy istotne jest zaangażowanie instytucji unijnych w ich finansowanie.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski również zabrał głos w sprawie zwalczania ASF i ograniczania populacji dzików, która pozostaje rezerwuarem choroby. - Obrońcy dzików powinni zobaczyć, jak wygląda likwidacja zakażonego stada, bo takie są unijne przepisy, gdzie zabija się prośne lochy. Jakie są wówczas dramaty rolników i jak wysokie koszty utylizacji tych zwierząt. Bez likwidacji dzików z tą chorobą sobie nie poradzimy - stwierdził Ardanowski.

Odnosząc się do pomysłu utworzenia agencji łowieckiej podległej państwu, minister powiedział, że "polski model łowiectwa jest dość unikalny, oparty na monopolu jednej organizacji Polskiego Związku Łowieckiego". Podstawy funkcjonowania tej organizacji są oparte jeszcze na przepisach powstałych tuż po wojnie.

- W zwalczaniu ASF nie mamy żadnego wsparcia lub jest ono znikome ze strony myśliwych. Nie prowadzą odstrzałów, lekceważą zagrożenia epizootyczne, nie wykonują odstrzałów sanitarnych nakazywanych przez powiatowych lekarzy weterynarii - wyliczał szef resortu rolnictwa. Dodał, że "w ubiegłym roku obowiązkowy odstrzał sanitarny został wykonany w nieco ponad 50 proc. Znaczy to, że myśliwi nie rozumieją, że od nich w dużej mierze zależy zwalczenie choroby".

- Jesteśmy na wojnie z ASF i wszystkie siły państwa powinny być ku temu wykorzystywane. Myśliwi muszą zrozumieć, że od nich zależy przyszłość produkcji trzody chlewnej w Polsce - powiedział Ardanowski. Zaznaczył, że wartość produkcji wieprzowiny w Polsce wynosi 20 mld zł rocznie. Jak zauważył, rozprzestrzenienie się pomoru na województwa, gdzie jest duża hodowla, oznacza nie tylko problemy z mięsem, lecz także olbrzymie koszty dla państwa. - Jeżeli nie będzie zmiany podejścia Polskiego Związku Łowieckiego, to trzeba będzie dokonać zmian ustawowych w zakresie tej organizacji - powiedział.

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że strategia ograniczania ASF w populacji dzików zostanie natychmiastowo wdrożona. Bez wyprzedzającego sytuację epizootyczną planu działania, kolejny rok stanie znowu pod znakiem monitoringu ognisk i przypadków ASF. Ten element jest już dokładnie przerobiony przez krajowe służby, czas na szybkie i skuteczne działania.

Rozmowa na ten temat z Bogdanem Konopką, Głównym Lekarzem Weterynarii

Czy będzie nowe podejście do zwalczania ASF w populacji dzików, tak by lepiej ograniczać szerzenie się tej choroby?

Mamy opracowaną strategię zwalczania ASF u dzików, wkrótce ją wdrożymy, jest aktualnie w konsultacjach międzyresortowych. Jako kraj łączymy się też w większą grupę w walce z ASF, mam tu na myśli państwa Grupy Wyszehradzkiej. Wszystko po to, by ta część Europy, która jest tak dotknięta przez afrykański pomór świń, była lepiej wspierana w jego zwalczaniu przez Unię Europejską. Tu przede wszystkim chodzi o wsparcie finansowe, te środki są potrzebne na wszystkie działania związane ze zwalczaniem ASF, łącznie z zakupem chłodni dla odstrzelonych dzików, siatek ogrodzeniowych, płotów czy środków dezynfekcyjnych. Należy podkreślić, że bronimy nie tylko swojego kraju, ale też chronimy inne kraje przed przedostaniem się wirusa na dalsze tereny Europy.

Jak Pan ocenia tegoroczną sytuację związaną z występowaniem ASF na terenie woj. warmińsko-mazurskiego, czyli ogniska w dość dużych stadach świń?

Na obszarze woj. warmińsko-mazurskiego cały czas mamy ogromną presję wirusa ze środowiska. W tamtych rejonach, pod jednym przypadkiem kryje się nawet kilkanaście znajdowanych padłych dzików zakażonych wirusem ASF. Do tego dochodzą ludzie, którzy wchodzą do lasów i w ten sposób mogą też przyczyniać się do roznoszenia wirusa.

Należy też zwrócić uwagę na często spotykaną niższą świadomość wśród mniejszych producentów świń, na czym niestety cierpią sąsiadujące z nimi duże gospodarstwa. Z drugiej zaś strony, nie jest też tak, że wielkość stada świń gwarantuje, że zawsze jest tam ład i porządek i wirus nie zostanie przypadkowo przeniesiony. Dlatego też należy pamiętać o przestrzeganiu zasad bioasekuracji.

Ważną zmianą, którą w tym roku wprowadziliśmy, jest możliwość odstępstwa od badania krwi na obszarach objętych restrykcjami w związku z występowaniem ASF, przed wyjazdem świń z gospodarstwa. Metoda jest zalecana dla większych gospodarstw, np. od 1000 szt., jeśli spełnią one określone wymogi weterynaryjne w zakresie bioasekuracji. W zamian za to w każdym tygodniu pobiera się do badań narządy od dwóch pierwszych padłych świń, powyżej 60. dnia życia. Tu likwidujemy kosztowne, czasochłonne i pracochłonne badania, których ważność jest krótka, bo wynosi zaledwie 7 dni. Już około kilkudziesięciu gospodarstw korzysta z tego ułatwienia.

W wyniku wystąpienia ognisk ASF likwidowano w tym roku duże stada świń. Czy nie było problemu z utylizacją tak dużych stad, związanych chociażby z logistyką?

W zakresie utylizacji dużych, tegorocznych ognisk, zawsze wiemy, jakie moce przerobowe mają poszczególne zakłady. Za każdym razem dążyliśmy do tego, by odbywało się to w obrębie stref niebieskich i czerwonych, i w miarę możliwości tak to było.

Jak wygląda wypłata odszkodowań w tegorocznych ogniskach?

Tam, gdzie warunki weterynaryjne utrzymania świń były spełnione, tam odszkodowania zostaną wypłacone. Jeśli w gospodarstwie były błędy ludzkie, np. z postępowaniem na fermie, infrastrukturalne, niedotrzymanie warunków przemieszczeń świń, a właściciel nie potrafi powiedzieć, skąd pochodzą zwierzęta, które utrzymuje, to w takiej sytuacji nie można liczyć na odszkodowanie.

Co z zabezpieczaniem terenów, na których pomór ASF jeszcze nie występuje, a charakteryzują się dużym zagęszczeniem stad świń, np. powiaty żuromiński, piotrkowski? Czy są tam podejmowane jakieś działania wyprzedzające chorobę?

Zabezpieczamy korytarze ekologiczne, gdzie watahy dzików łączą się ze sobą. Likwidujemy te przejścia, aby ich po prostu nie było, np. wzdłuż autostrad. Niestety, hodowcy również muszą sami się pilnować, także nawzajem, jak również starać się wyprzedzać fakty, zachowując najwyższe standardy bioasekuracji.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (28)

  • pan samochodzik 2019-11-06 17:16:54
    AR - Masz dużo racji, ale rolników twoje informacje nie przekonają za nic, ile byś nie pisał i dostarczał niezbite dowody i fakty, oni i tak tkwią mentalnie w swoim własnym przekonaniu. Choćby tu przez rok napisało tysiąc profesorów i tysiąc autorytetów, i tak będą pisać to samo w koło-wojtek.
  • AR 2019-11-06 08:07:25
    A kto zakazał uczenia psów myśliwskich do polowania na dziki ?, kto zwiększył odległość polowania od zabudowań? kto zakazał udziału dzieci w polowaniach? kto prowadzi ciągłą nagonkę na myśliwych ? ODPOWIEM PIS Polowanie z psami na dziki jest najskuteczniejszą formą polowania na dziki, w trakcie jednego dnia można skutecznie opolować duży obszar, miejąc 99% pewność że dzik jest albo niema. Obecnie dziki dosłownie biegają między domami, bo kukurydza jest wszędzie, powinno być tak jeżeli rolnik wyraża zgodę na odstrzał przy zabudowaniach to myśliwy może polować. Obecnie utworzyła się szeroka strefa ochronna dla dzika, który został w dużej mierze wypchnięty z lasu przez leśników, gdyż obecnie cały rok już jest prowadzona wycinka i gdzie ten dzika ma mieć spokój tylko w polach i zagajnikach śrówpolnych. następna kwestia, co ma jeść w lesie skoro tnie się na potęgę buka i dęba, który stanowi głowne pożywienie dzika w lesie. Dlaczego lasy nie partycypują w kosztach ASF i szkodach łowieckich? jeżeli tną cały rok to przychody mają chyba niezłe? Dlaczego niema zakazu wstępu do lasu, to ludzie przynoszą wirusa ze sobą do swoich gospodarstw.
    • Ja 2019-11-06 08:46:53
      A kto tych zakazów przestrzega? Bo jakoś nie zauważyłem. Druga sprawa w lasach hałas przeszkadza dzikom a na polach to jest cisza? Nikt tu nie pracuje? A może powiedzmy prawdę. Nikt tych dzików nie liczy. Myśliwi nie prowadzą żadnej gospodarki łowieckiej tylko jest to dla nich forma rozrywki. Strzelają tylko tyle ile potrzebują na rożno czy kiełbaskę do wódeczki na tych myśliwskich biesiadach... A w lasach zawsze pracowało się cały rok. Zawsze się pozyskiwało drewno i zawsze się sadziło nowe drzewa. Teraz mamy tą nowomodę pseudoekologiczną przez którą lasy są zaśmiecane posuszem i wiatrołomami...
      • bronek 2019-11-06 17:30:48
        Jak możesz takie bzdury pisać że nikt zakazów nie respektuje, pisząc te słowa odnosisz się do swoich zachowań, według zasady- każdy sądzi według siebie, każdy psycholog i psychiatra ci to powie
  • Endriu 2019-11-04 10:06:31
    Asf się zatrzyma jak dotrze do niemieckiej granicy. Wtedy pewnie też się szczepionka znajdzie.
  • kukurydza 2019-11-03 23:00:01
    Patrząc obiektywnie na problem ASF-u, my rolnicy patrzymy tylko i wyłącznie jednostronnie pod kątem naszego własnego i prywatnego interesu, Dla nas rolników najkorzystniej jest wybić dziki do zera, i według nas to sprawę załatwi. Ale patrząc od strony ministerstwa środowiska i przyrodników nie można i nie wolno wybijać w pień jednego gatunku zwierzyny bo tylko jednej grupie społecznej to pasuje. Minister musi mieć wzgląd na wszystko, dobro kraju i przyrody. Lekarze też mogą powiedzieć,.... że po co się szczepić na grypę skoro można leczyć grypę i należy..... zniszczyć wszystkie szczepionki i brać kasę za leczenie. Z drugiej strony jak się czyta polski rząd nie stworzył mechanizmów dla myśliwych aby mogli skutecznie zmniejszyć dziczą populację, a wręcz przeciwnie im utrudnił. Gdy tylko ASF się pojawił... rząd ...a nie PZŁ zakazał polować na dzikie świnie. Z drugiej strony patrząc patrząc na Chiny, Wietnam itd oni też nie mogą sobie poradzić z ASF więc problem jest trudny, i jak nam rolnikom się wydaje nikt nie zdrowo myślący nie pozwoli aby w myśl prywatnych zachcianek wybić do zera populację jednego gatunku. Trzeba wypracować takie metody aby zachęcić do walki z wirusem wszystkie grupy społeczne.
    • Marcel 2019-11-04 09:47:14
      W Azji mają kleszcza miękkiego to on przenosi wirus a u nas dzik, obejrzyj sobie kolego mapę asf gdzie chore dziki tam horror i strefy
  • Stary🤕🤕🤕 2019-11-03 13:28:28
    Trzeba by zakazać ustawowo wchodzenia dzikom do miast i na tereny wiejskie zurbanizowane WZPRCOWY MODEL ŁOWIECTWA PRZYKŁAD DLA CAŁEJ EUROPY auuuuuu 😤😤😤😤
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.231.226.211
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.