-Dochodowość w rolnictwie spada, nie tylko w produkcji trzody. Sytuacja jest naprawdę trudna i niepewna, ale pewne jest jedno: to że w ministerstwie rolnictwa wzrasta liczba wiceministrów - stwierdziła dziś na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa jej wiceprzewodnicząca Dorota Niedziela (KO).-Pierwszy raz od ponad 30 lat jest aż 6 wiceministrów. Żaden z nich nie jest jednak lekarzem weterynarii. Ostatnim merytorycznym ministrem rolnictwa była Ewa Lech. Czy możemy wierzyć, że faktycznie chcecie walczyć z ASF?

-Owszem, jest Główny Lekarz Weterynarii, ale każdy sekretarz stanu w ministerstwie ma zupełnie inna moc, niż urzędnik w Głównym Inspektoracie. Nie posiadanie w zestawie 6 wiceministrów ani jednego specjalisty to pokazanie w jakim kierunku zmierzamy - skwitowała posłanka, która jest z wykształcenia lekarzem weterynarii.

Wiceprzewodnicząca komisji rolnictwa wygłosiła jeszcze kilka celnych uwag, będących bolesną ripostą na wystąpienia wiceministra rolnictwa Lecha Kołakowskiego i z-cy GLW Krzysztofa Jażdżewskiego, poświęconych działaniom rządu w zakresie zwalczania ASF i grypy ptaków, oraz osiągniętym w niej sukcesom.

-Myślę, że rolnicy ze zdumieniem przyjęli słowa czwartego z kolei ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka, który w grudniu ub.r. stwierdził, że "polskie rolnictwo ma się dobrze" i że "udało się nam powstrzymać ASF". To wprawiło w osłupienie nawet ludzi popierających tą władzę - zauważyła posłanka. -Jeśli minister nie wie, że w okresie zimowym ogniska ASF zwykle nie występują, to być może Główny Lekarz Weterynarii powinien go doszkolić. W dodatku w grudniu jedno ognisko wystąpiło i to już dramat, bo dotąd takiego przypadku o tej porze roku nie było.

Niedziela dokonała też podsumowania skutków ASF i strat, jakie w wyniku epidemii odniosła rodzima hodowla trzody.

-Odkąd rządzi PiS, tj. od 2016r. skala zniszczeń w wyniku ASF jest niewiarygodna. Kiedy wydawało się, że gorzej już być nie może, nagle w 2021r. jakby ktoś rozbił bank: 123 ogniska u świń i pobity rekord z 2018r., kiedy było 107 ognisk - wyliczała parlamentarzystka. -Drastycznie spadła i tak już niska liczba gospodarstw utrzymujących trzodę. Ze 125 tysięcy stad na początku 2020r. na koniec 2021r. zostało już tylko 80 tysięcy. Od 2015r. liczba gospodarstw hodujących świnie zmniejszyła się trzykrotnie. Za rządów PiS zlikwidowano 163 tys. stad świń. Z powodu ASF w 484 ogniskach zutylizowano 170 tysięcy świń.

-Rolnicy masowo rezygnują z hodowli trzody, zostają ci, którzy są związani umowami w ramach chowu nakładczego. Rodzinne hodowle trzody odchodzą w niepamięć. W ub.r. mieliśmy najniższe pogłowie świń w całej powojennej historii. Wg GUS populacja świń zmniejszyła się o 12 proc., a pogłowie macior spadło o 20 procent - powiedziała Niedziela. W dodatku na zagrożonych wirusem obszarach rolnicy nie mogą sprzedawać świń. W ub.r. ceny spadły do granicy opłacalności, a koszty paszy i energii wciąż rosną. Cała branża wyraża niepokój, nawet sektor przetwórczy, a jest to branża w której zatrudnienie ma 270 tys. osób.

-Wydawać by się mogło, że czego jak czego, ale polskiego schabowego to nam nigdy nie zabraknie. Pojawia się jednak pytanie, czy aby na pewno jemy i będziemy jeść naprawdę polskie schabowe - skwitowała posłanka Koalicji Obywatelskiej.-Kolejni ministrowie obiecują kolejne strategie, każdy nowy minister to nowe obietnice i tak od 7 lat.

Dosadnie Dorota Niedziela skomentowała również zapowiedź ministra Kowalczyka z 16 lutego br. o powołaniu ministerialnego zespołu roboczego, który ma się zająć m.in. opracowaniem rozwiązań dla ratowania rodzimej hodowli i produkcji trzody.

-Gdy urzędnik nie wie co robić, bo jest dramat, to powołuje sztab, zespół czy grupę roboczą. Dlaczego? Bo chce odsunąć trochę termin przewidywanej katastrofy, chce ją przeciągnąć w czasie - uważa posłanka. -Po co zespół, przecież hodowcy mówią jasno i wyraźnie, że państwo winno nadal wyrównywać dochód w strefach, a z tego instrumentu z początkiem roku zrezygnowano. Skup interwencyjny nie działa, słyszeliśmy chyba o jednym przypadku z Podlasia. Hodowcy męczą się z przerastającymi świniami. Rolnicy narzekają też na opóźnienia w znoszeniu stref, bo urzędnikom się nie spieszy. Po co ministrowi zespół - słyszał już co trzeba robić.

Zdaniem posłanki KO środki w tegorocznym budżecie zabezpieczone na zwalczanie ASF to kropla w morzu potrzeb, biorąc pod uwagę spustoszenie jakie wirus sieje w gospodarstwach. Wsparcie takie jak dopłaty 1000 zł do loch jest dobre, ale nie przywróci zlikwidowanych stad.

-Aby odbudować produkcje prosiąt w kraju musiałaby to być płatność stała, taka jest opinia hodowców - stwierdziła wiceprzewodnicząca komisji rolnictwa.-Programy modernizacyjne w ramach PROW, które miały odbudować pogłowie trzody, też nie działają. ARiMR podpisał ledwie 231 umów na rozwój produkcji prosiąt. To za mało, aby wygrać z importem prosiąt i chowem nakładczym - dodała Niedziela. -Trzeba też skutecznie walczyć z ASF, a jak widzimy od 7 lat walczymy bezskutecznie.