Odsadzenie prosiąt od matki to moment silnego stresu bodźcowego, który ma większe lub mniejsze skutki w ich późniejszym chowie i wynikach tuczu. W chwili odsadzenia, czyli ok. 28. dnia życia, prosięta powinny mieć jak najwyższą masę. Najbardziej pożądana przez producentów to 7-8 kg. Wyrównane wagowo i wiekowo prosięta połączone w grupy powinny otrzymywać paszę dokładnie zbilansowaną do ich potrzeb fizjologicznych i bytowych, która będzie zarówno odpowiednio odżywiała rosnące organizmy, jak i oddziaływała na nie prozdrowotnie. Pozwoli nam to utrzymać wysoki status zdrowotny zwierząt, unikając groźnych biegunek, a nawet choroby obrzękowej, prowadzących zarówno do upadków zwierząt, jak i obniżenia tempa wzrostu, które w późniejszych fazach wzrostu okazują się nie do nadrobienia. O tym, czym powinna się charakteryzować optymalna pasza na ten okres dla prosiąt pod względem wartości odżywczych oraz jakie dodatki paszowe oferują nam firmy żywieniowe i jakie korzyści z tego mogą płynąć, pisaliśmy we wcześniejszych wydaniach Farmera (7 i 9/2014). Dlatego teraz warto się przyjrzeć innym elementom, które również wpływają w tym czasie na dobrostan i komfort bytowania prosiąt.

ADAPTACJA TRWA DOŚĆ DŁUGO

Znaczna część prosiąt adaptuje się do nowych warunków po stresie odsadzeniowym w ciągu od 1 do 2 tygodni, wyrównując straty masy ciała dopiero po tym okresie. Po 3 dniach od odsadzenia prosięta zaczynają pobierać ilość energii z paszy niezbędną do przeżycia, a dopiero po 8-14 dniach wracają do poziomu pobrania paszy sprzed odsadzenia. Jednak niektóre świnie nie przystosowują się w trakcie tych 14 dni do zmienionych warunków środowiskowych oraz socjalnych. Skutkiem tego jest rozwój poodsadzeniowego syndromu zahamowania wzrostu. Aby zminimalizować ten stres, warto się zastanowić, jak możemy przygotować środowisko, w którym będą przebywały prosięta po

odsadzeniu. Na przykład zapewniając im zarówno optymalne warunki mikroklimatyczne, jak i bardzo dobre warunki bytowania poprzez użytkowanie odpowiedniego wyposażenia. W innym razie należy liczyć się z tym, że niekorzystne otoczenie i stres związany z odłączeniem od matki i zmianą rodzaju pobieranego pokarmu będą sprzyjały obniżeniu spożycia paszy, które prowadzi do zwiększenia narażenia na patogeny chorobotwórcze i pasożyty oraz ogólnego obniżenia odporności.

MIKROKLIMAT

Przede wszystkim młode świnie w momencie przemieszczania powinny trafić do ciepłych, czystych, dobrze wentylowanych pomieszczeń. Gdzie nie będą kumulowały się w powietrzu nadmiernie szkodliwe gazy, czyli dwutlenek węgla, siarkowodór i amoniak. Ich stężenie może działać drażniąco, powodując pobudzenie nerwowe prosiąt - jak w przypadku dwutlenku węgla - ale też wpływać niekorzystnie na stan zdrowotny poprzez uszkodzenia błon śluzowych i naskórka, umożliwiając wnikanie drobnoustroju do organizmu. Najczęściej, co obserwujemy przy niekorzystnym mikroklimacie w chlewni, powoduje to choroby układu oddechowego. Jednak nie jest to powód tylko narażenia na drażniące gazy, ale też nieodpowiedniej temperatury i wilgotności. Im młodsze świnie, tym bardziej musimy zapewnić wyższe temperatury otoczenia. Gdy temperatura spadnie poniżej poziomu krytycznego, to trzeba liczyć się z większą apatią zwierząt niechęcią do pobierania paszy, mobilizacją rezerw energetycznych organizmu i zmniejszeniem masy. Poza tym te wszystkie czynniki determinują ogólne obniżeniem odporności organizmu. Poziomy krytyczne zależą przede wszystkim od masy zwierzęcia i systemu utrzymania. Prosięta chowane na rusztach wymagają wyższych temperatur niż te trzymane na ściółce. W tabeli 1. przedstawiamy poziomy krytyczne dla młodych świń, poniżej których możemy się spodziewać szybkiej negatywnej odpowiedzi ze strony ich organizmów. Wpływa na to poziom pracy wentylacji, który również powinien być dopasowany.

WŁAŚCIWIE ODCZUWANA TEMPERATURA

Sama regulacja systemu wentylacyjnego pod względem temperatury w odchowalni prosiąt jest niewystarczająca. Na odczuwanie ciepła i zimna spory wpływ ma również wilgotność powietrza i jego ruch. Im więcej pary w powietrzu, szczególnie w okresie chłodniejszych miesięcy, jakie obecnie mamy, tym młode będą bardziej narażone na większe wychłodzenie organizmów. Dodatkowo duża wilgoć w powietrzu potęguje drażniące działanie obecnego w chlewni amoniaku. Właściwe wartości wilgoci w zależności od temperatury zestawiono w tabeli 2. Z kolei prędkość przepływu powietrza podczas wentylowania powinna być tak mała, na ile to możliwe, przeciągi szczególnie przy chowie odsadzonych prosiąt powinny być wyeliminowane (tabela 3.).

WYRÓWNANIE GRUPY W KOJCACH

Wiele badań wskazuje na to, że stres odsadzeniowy jest znacząco niwelowany u prosiąt, gdy po odłączeniu od nich maciory mogą jeszcze pozostać przez tydzień w kojcach na porodówce, a dopiero po tym czasie zostaną przeniesione na odchowalnię. Miot będzie tworzył tę samą grupę w kojcu po odsadzeniu, co wcześniej przy maciorze. Niestety cykliczność produkcji i maksymalne wykorzystanie budynków i pomieszczeń w dzisiejszej produkcji nie pozwala na wprowadzenie takich udogodnień na stałe. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że przy łączeniu miotów w kojcach na odchowalni powinniśmy je dobierać pod względem zbliżonej masy, tak aby wszystkie miały wyrównane szanse przy ustalaniu nowej hierarchii w grupie. Jeżeli po tygodniu od odsadzenia zauważymy, że w kojcach pojawiają się słabsze osobniki, które zaczynają odstawać od grupy wielkością, należy je odłączyć i stworzyć dla nich nowy kojec. Specjalny, dla słabszych sztuk, gdzie będziemy mogli zwracać większą uwagę na częstotliwość i jakość karmienia, a jeśli to konieczne wprowadzić wzmacniające i profilaktyczne dodatki paszowe.

ODPOWIEDNI KOJEC

Wyrównana pod względem masy grupa powinna trafić do kojca, który będzie spełniał wymogi dobrostanu. A chodzi tu m.in. o:

- odpowiednią powierzchnię kojca: dla prosiąt do masy 10 kg jest to 0,15 m2/szt., później dla warchlaków do 20 kg masy ciała 0,2 m2/szt., a od 20-30 kg - 0,3 m2/szt.,

- właściwą szerokość szczebelek w przypadku podłóg ażurowych, dla prosiąt i warchlaków wynosi ona min. 50 mm, zaś szerokość otworów w podłodze w przypadku prosiąt nie może wynosić więcej niż 11 mm, dla warchlaków 14 mm.

Dodatkowo musimy zwrócić szczególną uwagę na to, aby umożliwić zwierzętom swobodne pobieranie paszy. Praktycznie w pierwszych dniach automaty umieszczone w kojcach nie zapewniają prosiętom wystarczająco dużo miejsca, tak aby wszystkie prosięta najadły się w tym samym czasie.

Jest to duży problem, który przyczynia się do zwiększenia ryzyka wystąpienia choroby obrzękowej. Silniejsze i większe prosięta będą jadły pierwsze i nadmiernie, w stresie pod naporem prosiąt z tyłu. Z kolei u tych z tyłu, które będą próbowały dostać się do automatu, rozpocznie się faza trawienia, jednak gdy dostaną się do paszy, to wydzielanie soków trawiennych już się zakończy. Ich działanie nie będzie już tak silne. W związku z tym pasza nie zostanie dokładnie strawiona przez układ pokarmowy i może spowodować nadmierny rozwój niekorzystnej mikroflory. Tym bardziej ważne jest, aby w pierwszych dniach po odsadzeniu zapewnić równoczesny dostęp do koryta wszystkim prosiętom. Kiedyś zalecano, aby prosię przy korycie miało min. 9 cm szerokości dostępu. Jednak taka przestrzeń, wskazywana w badaniach naukowców, okazuje się niewystarczająca. Każde prosię, aby spokojnie się najeść, potrzebuje lepszego dostępu do koryta o szerokości 13-14 cm. Spokojne pobieranie paszy zapewni dostawienie dodatkowych karmników na początku nowego etapu chowu młodych świń. Po pierwszym tygodniu, gdy w grupie ustali się już nowa hierarchia, a zwierzęta przyzwyczają się do nowej sytuacji, możemy stopniowo zabierać dodatkowe karmniki z kojców.

Zwróćmy też uwagę na dostęp do wody. Na jedno poidło powinno przypadać ok. 12 szt. prosiąt, a wysokość miseczki lub smoczka musi być dostosowana do wysokości prosięcia. Sprawdzajmy również, czy poidła mają odpowiedni przepływ, nie są uszkodzone lub zatkane.