Mimo stałej poprawy, wyniki rozrodu w krajowych stadach trzody chlewnej pozostawiają wciąż wiele do życzenia. Wynika to z kilku czynników. Najważniejszym z nich wydaje się niewłaściwe zarządzanie stadem podstawowym, którego wynikiem jest brak możliwości pełnego wykorzystania tkwiącego w zwierzętach potencjału rozrodczego. Błędy te mogą być popełniane na wszystkich etapach produkcji. Zwykło się dużo mówić na temat poprawy efektywności rozrodu w czasie laktacji oraz w okresie odsadzeniowym. Nieco zapomina się jednak o tym, że w dużej mierze wyniki rozrodu kształtowane są już w fazie krycia i w pierwszym okresie ciąży. Pełne wykorzystanie potencjału rozrodczego szczególnie trudne jest zwłaszcza u loszek. W czasie listopadowej konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie obszerny wykład na ten temat wygłosił Paweł Wróbel, lekarz weterynarii specjalizujący się w chorobach i rozrodzie trzody chlewnej.

WŁAŚCIWA STYMULACJA PIERWSZEJ RUI

Jak mówił na początku spotkania specjalista, nie da się poprawić skuteczności krycia macior bez znajomości podstaw cyklu rozrodczego trzody chlewnej. Nie trzeba naturalnie wdawać się w szczegóły funkcjonowania układu hormonalnego i rozrodczego zwierząt, należy jednak zapoznać się z podstawowymi informacjami dotyczącymi poszczególnych faz cyklu płciowego. Dopiero wtedy będziemy w stanie świadomie kierować rozrodem trzody.

W dalszej części spotkania specjalista mówił na temat możliwości poprawy ekspresji u loch i loszek: - O ile u loch z reguły nie ma z tym problemu - ruja występuje niejako automatycznie 5-6 dni po odsadzeniu miotu, to u loszek detekcja pierwszej rui nie zawsze jest łatwa. Loszki podzielić możemy na cztery kategorie: zwierzęta z pierwszej z nich same w określonym wieku wchodzą w ruję i wyraźnie manifestują jej oznaki. W przypadku loszek drugiej kategorii do wyraźnej manifestacji oznak rui wystarczy stymulacja knurem. W przypadku loszek trzeciej kategorii do wystąpienia rui potrzebna jest kombinacja kilku czynników, takich jak stymulacja knurem, działanie bodźców żywieniowych czy stymulacja za pomocą światła. Najsłabsze loszki, czwartej kategorii, wchodzą w ruję tylko po zastosowaniu stymulacji hormonalnej. W praktyce najlepiej jest wykorzystywać zwierzęta należące do pierwszej, drugiej, ewentualnie trzeciej grupy. Zwierzęta trudno wchodzące w ruję będą bowiem generowały problemy w całym okresie ich użytkowania - tłumaczył w czasie spotkania Paweł Wróbel.

Sporo uwagi specjalista poświęcił także samej stymulacji zwierząt knurem. Powinna być ona przeprowadzona 150.-160. dnia życia loszek. Ważne, by stosowany do stymulacji knur był dojrzały płciowo:

- Producenci często decydują się na wykorzystanie młodszych zwierząt, gdyż praca z nimi jest wyraźnie łatwiejsza. Niestety, niedojrzały knur nie produkuje wystarczającej ilości feromonów, przez co stymulacja przy pomocy takiego zwierzęcia jest mało skuteczna - tłumaczył lekarz.

Stymulacja knurem jest zdaniem Pawła Wróbla bardzo pracochłonna, niemniej warto przeprowadzić ją starannie. Chcąc ograniczyć nakłady pracy, rolnicy często decydują się jedynie na przepędzenie zwierzęcia korytarzem wzdłuż kojców, w których przebywają loszki. Aby stymulacja była skuteczna, należy zapewnić zwierzętom bezpośredni kontakt poprzez umieszczenie knura w kojcu przynajmniej na 15 minut. Jest to wprawdzie bardzo pracochłonne, niemniej nie ma skuteczniejszej metody stymulacji rui u loszek.

Celem umożliwienia kontaktu loszek z knurem jest wywołanie wyraźnych oznak pierwszej rui. Wiedza na temat jej wystąpienia pozwoli nam bowiem dobrze przygotować się do etapu krycia zwierząt, które powinno nastąpić w drugiej lub trzeciej rejestrowanej rui. Wykazano bowiem, że późniejsze krycie owocuje dużo większą liczbą urodzonych prosiąt niż inseminacja loszek w pierwszej rui. Niestety, jak mówił podczas spotkania Paweł Wróbel, wiele ferm wciąż nie przykłada właściwej wagi do rzetelnej rejestracji pierwszej rui.

- Wiedząc, kiedy wystąpiła pierwsza ruja, jesteśmy w stanie przewidzieć, że za 20-21 dni nastąpi kolejna, w której będziemy już kryć zwierzęta. Daje nam to szanse we właściwy sposób przygotować się do tego. Wykazano, że sama tylko rzetelna rejestracja wystąpienia pierwszej rui zwiększa liczebność miotu o 0,9 prosięcia. Niestety, producenci wciąż zakładają, że w sytuacji, w której loszka osiągnie określony wiek, ruja wystąpi u niej niejako automatycznie. W praktyce dotyczy to maksymalnie 70 proc. loszek - tłumaczył w czasie spotkania specjalista.

OSTROŻNIE Z HORMONAMI

Podczas spotkania Paweł Wróbel odniósł się również do stosowania hormonów w rozrodzie świń. Jak mówił, powinna to być ostateczność. - Zastosowanie hormonów w stymulacji rui u loszek powinno mieć miejsce tylko w sytuacji, kiedy brakuje nam bardziej wartościowych zwierząt i niejako skazani jesteśmy na wykorzystanie loszek słabo wchodzących w ruję. Aby zastosować preparaty hormonalne, konieczna jest jednak dokładna znajomość fazy cyklu. Jeśli bowiem podamy zwierzętom hormon w niewłaściwym momencie, w najlepszym wypadku działanie to nie odniesie pożądanego skutku. W najgorszym razie doprowadzi natomiast do wystąpienia cyst na jajnikach, które definitywnie wykluczają zwierzę z dalszego użytkowania rozpłodowego - tłumaczył ekspert.

Jak podkreślał specjalista, bardzo ważne są również inne aspekty chowu. Zwłaszcza w obecnej porze roku konieczne jest zapewnienie zwierzętom odpowiedniego oświetlenia. Zbyt krótki czas trwania dnia świetlnego powoduje tzw. syndrom jesiennych poronień. Dlatego praktycznie już od września zwierzęta powinny być doświetlane. Minimalna długość trwania dnia świetlnego to 12 godzin, najlepiej zaś, by trwał on ok. 16 godzin. Zalecane natężenie światła to 200-300 luksów. Ważne są również inne parametry mikroklimatu, takie jak temperatura czy stężenie szkodliwych gazów.