Przepis miałby wejść w życie w dniu 1 stycznia 2019 roku, czyli w dotychczasowym terminie wejścia w życie wspomnianego zakazu. W uzasadnieniu wspomnianej decyzji czytamy między innymi o braku dowodów na szkodliwość pasz pochodzących z roślin GMO na zdrowie ludzi i zwierząt, oraz o braku negatywnego oddziaływania wspomnianych pasz na jakość i bezpieczeństwo produktów pochodzenia zwierzęcego.

Ministerstwo wskazało również na brak alternatywy, która pozwalałaby na całkowite wycofanie z rynku pasz pochodzących z roślin poddanym modyfikacjom genetycznym:

„Analiza bilansu paszowego w Polsce wskazuje, że w naszej strefie klimatycznej praktycznie nie ma alternatywnych pasz wysokobiałkowych mogących całkowicie zastąpić importowaną śrutę sojową. Całkowite zastąpienie białka sojowego krajowymi nasionami roślin strączkowych będzie trudne ze względu na graniczne udziały tych pasz w dietach (dopuszczalne ilości), szczególnie w mieszankach paszowych dla drobiu i młodych świń, a także ze względu na nadmierną zawartość węglowodanów strukturalnych (włókna) oraz substancji antyodżywczych (alkaloidy, taniny).
Przekroczenie dopuszczalnych udziałów roślin strączkowych w dietach dla zwierząt obniża efektywność produkcji i jej ekonomiczne skutki. W stosunku do obecnego poziomu ich zużycia są jednak pewne możliwości zwiększenia wykorzystania krajowych roślin strączkowych w żywieniu zwierząt na większą skalę niż dotychczas, ale pod warunkiem, że będą one dostępne na rynku w wystarczającej ilości” – czytamy w uzasadnieniu

Historia zakazu stosowania pasz GMO sięga 2006 roku. Z opisanych wyżej względów zakaz ten był  wielokrotnie odraczany.

Powyższą wiadomość należy potraktować jednoznacznie pozytywnie: poekstrakcyjna śruta sojowa, będąca obecnie podstawowym komponentem wysokobiałkowym mieszanek paszowych dla trzody chlewnej i drobiu w niemal 100 proc. pochodzi z roślin modyfikowanych genetycznie. Brak wspomnianego surowca na rynku wiązałby się ze znaczącym pogorszeniem efektywności i opłacalności produkcji, co w konsekwencji doprowadziłoby prawdopodobnie do upadku wielu ferm i uzależnienia naszego kraju od importu żywności pochodzenia zwierzęcego.