Województwo lubelskie zmaga się w ASF zacznie dłużej niż centrum czy zachód Polski. Adam Zboina, prezes POLSUS-AGRO, opisuje jakie piętno odcisnęła ta walka na hodowcach i producentach trzody regionie.

– Reprezentuję kilkudziesięciu hodowców, więc razem z moim zastępcą staramy się, żeby tej grupie rolników, powiedzmy grupie puławskiej, ułatwić produkcję na tyle żeby mogli to robić. Nie mogę powiedzieć, że odchodzimy, ponieważ nie odchodzimy – mówił Zboina. – Nawet ASF mniej dotknął tę grupę, ponieważ mamy ustabilizowane ceny. W 2019 roku 27 hodowców z lubelskiego, w tym głównie puławiaków, wpadło w niebieską strefę przez co ceny spadły poniżej poziomu krytyki, wielu musiało pozbywać się towaru za pół ceny. Nam udało się utrzymać ceny ze względu na współpracę. Auchan chce od nas odbierać, ponieważ konsumenci docenili nasze produkty, w związku z czym tę cenę można było mieć nawet z premią – dodał.

Jak podkreślił nasz rozmówca, ten system nie rozróżniał czy mięso pochodziło od zwierzęcia z ówczesnej niebieskiej, czerwonej czy żółtej strefy co uratowało wielu hodowców przed zamknięciem hodowli. Jednak nie wszyscy mieli takie szczęście.

– Jako środowisko apelujemy, żeby dostrzec problem stref z ograniczeniami. Ceny spadają, pojawiają się dodatkowe wymogi w zakresie bioasekuracji a zakłady tylko czekają, żeby ewentualnie z takiego gospodarstwa kupić surowiec niemalże za połowę pieniędzy – zaznaczył Zboina.