Żyto nie należy do surowców chętnie stosowanych przez hodowców trzody chlewnej. Wciąż patrzymy na nie pod kątem dawnych odmian, które ze względu na duże ilości związków antyżywieniowych faktycznie nie sprawdzały się zbytnio w paszach dla świń. Przypomnieć należy, że jeszcze nie tak dawno zalecenia żywieniowe określały maksymalny udział żyta w paszy dla tuczników na 20-25 proc. W przypadku stada podstawowego udział ten był jeszcze niższy. Świat idzie jednak naprzód. Dzięki pracom hodowlanym odmiany żyta udało się udoskonalić na tyle, że w diecie tuczników można stosować pasze nawet w połowie złożone z tego zboża. Wszystko dzięki obniżeniu zawartości związków antyżywieniowych. We współczesnych odmianach żyta poziom pentozanów, beta-glukanów czy alkilorezorcynoli nie odbiega znacząco od zawartości tych substancji w ziarnie pszenżyta, które stosujemy w żywieniu świń bez żadnych obaw.

Żyto wciąż wydaje się jednak niedoceniane w żywieniu stada podstawowego. Warto przyjrzeć się kilku aspektom przemawiającym za wykorzystaniem ziarna żyta w paszach zarówno dla loch karmiących, jak i prośnych.

ZBOŻE ODPORNE NA MIKOTOKSYNY

Jednym z argumentów mówiących o zasadności stosowania żyta w paszach dla loch jest wysoka odporność ziarna tego gatunku zbóż na porażenie toksynami wydzielanymi przez grzyby pleśniowe. W szczególności tyczy się to substancji produkowanych przez grzyby z rodzaju Fusarium. Poziomy toksyn fuzaryjnych w życie są na ogół znacznie niższe niż w innych zbożach.

Fakt ten ma kluczowe znaczenie w przypadku macior. Jest to bowiem grupa najbardziej narażona na zatrucia tego rodzaju toksynami. Z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest długi okres użytkowania. Sprawia to, że w odróżnieniu od tuczników u loch może dochodzić do długofalowych skutków systematycznego pobierania niewielkich dawek toksyn. W takich sytuacjach może dochodzić chociażby do uszkodzenia nerek czy wątroby. Jednocześnie część mikotoksyn oddziałuje na układ hormonalny loch, wskutek czego u macior pobierających pasze skażone mikotoksynami dochodzić może do problemów z rozrodem, takich jak nieregularne występowanie rui czy poronienia.

Odrębną kwestią jest występowanie sporyszu (przetrwalniki Claviceps purpurea). Część odmian żyta może być wrażliwa na ten patogen, co w konsekwencji prowadzi do obecności w paszy mikotoksyn. Na rynku dostępnych jest jednak coraz więcej odmian, które na występowanie sporyszu są odporne. Przy wyborze odmiany, którą zamierzamy obsiać nasze pola, należy zwrócić uwagę właśnie na tego rodzaju genotypy. Zakupując ziarno żyta na cele paszowe, zwróćmy także uwagę na obecność sporyszu - ze względu na znaczny rozmiar i charakterystyczną barwę nie powinno to być dla n as większym problemem.

NIŻSZY KOSZT ŻYWIENIA

Kolejnym argumentem przemawiającym za wykorzystaniem żyta w paszach dla trzody chlewnej jest jego niska cena. Lochy w ciągu każdego cyklu produkcyjnego pobierają potężne ilości paszy. O ile w przypadku macior prośnych sięga ono 3-3,5 kg na dobę, to już w laktacji może być ponaddwukrotnie większe. Główną składową kosztów żywienia jest cena użytych w produkcji paszy zbóż. Oczywiste jest więc, że zastosowanie tańszego zboża pozwoli nam ograniczyć nakłady poniesione na żywienie stada podstawowego. Aktualnie (połowa stycznia) tona żyta kosztuje średnio 530 zł. To o 40 zł taniej niż pszenżyto, 70 zł taniej niż kukurydza i 80 zł taniej niż jęczmień. Od żyta tańszy jest jedynie owies. Jego zastosowanie w żywieniu loch jest jednak mocno ograniczone. Pierwszym krokiem do redukcji kosztów żywienia stada podstawowego będzie zatem wykorzystanie ziarna żyta jako częściowego substytutu droższych surowców.

Żyto to również świetna alternatywa dla rolników produkujących paszę na własnych gruntach, zwłaszcza jeśli są to gleby niskich klas bonitacyjnych. Ponad połowę gleb w naszym kraju zakwalifikowano do klas V-VI, często są silnie zakwaszone. Na tak słabych glebach żadna inna uprawa nie da nam tak wysokiego plonu jak żyto. Ponadto żyto charakteryzuje się dużą odpornością na susze, niskie pH oraz choroby grzybowe. Pozwala to na osiągnięcie stabilniejszego plonu przy mniejszych nakładach na nawożenie czy ochronę chemiczną.

CO ZA DUŻO, TO NIEZDROWO

Wyżej wymienione zalety nie oznaczają naturalnie, że żyto należy traktować jako idealną paszę dla loch. Ma ono bowiem swoje ograniczenia. W przypadku stada podstawowego zbyt wysokie dawki żyta mogą wiązać się przede wszystkim z gorszym pobraniem paszy, co może mieć negatywne skutki zwłaszcza w przypadku loch karmiących. Dlatego też nie powinniśmy przekraczać ustalonego poziomu żyta w paszach. W przypadku zaleceń polskich i niemieckich jest mowa o tym, aby żyto stanowiło maksymalnie 25 proc. składu paszy. Zalecenia duńskie definiują graniczny udział żyta w mieszance na poziomie 30 proc. dla loch prośnych i 20 proc. dla macior w fazie laktacji. Udziały te znajdują się na wyraźnie niższym poziomie niż w przypadku tuczników, jednak biorąc pod uwagę ilość zjadanej przez maciory paszy, częściowe zastąpienie droższych zbóż żytem może przynieść nam znaczące oszczędności. A w dzisiejszych czasach są one na wagę złota.

 

Artykuł ukazał się w numerze 2/2018 miesięcznika "Farmer"