• W ramach Dni Pola Online z farmer.pl zaglądamy na plantację z pszenicą ozimą położną w centrum kraju.
  • Deficyt opadów sprawił, że szczególnie plantacje z najsłabszych stanowisk nie uchroniły się od skutków suszy, co widać w uzyskiwanym plonie. 

Opady sprzed kilku dni nie przekreśliły, decyzji by wraz z początkiem tygodnia mogły zostać kontynuowane żniwa w centrum kraju. Szczególnie plantacje z pszenicą ozimą położone na lżejszych, piaszczystych stanowiskach są już gotowe do zbioru.

Na jednej z odwiedzonych wczoraj plantacji, ziarno miało 12,5 - 13 % wilgotności, stąd padła decyzja, aby wjechać kombajnem w łan. Zbierane były trzy odmiany KWS Emil, Artist oraz Euforia.

Plon pszenicy ozimej będzie zróżnicowany

Pole ma kształt równego prostokąta, ma powierzchnie około 9ha, a każda z wymienionych tu odmian zajmowała mniej więcej powierzchnię 3 ha. Plantacja położona jest na glebie IVa oraz IVb, kawałkami jest tu IIIb. PH jest uregulowane, a zasobności w fosfor i potas średnie bądź niskie, stąd jesienią ubiegłego roku zastosowano tu wzmocnione nawożenie głównie potasowe. Siew wykonano w drugiej dekadzie października, po wcześniejszej likwidacji międzyplonu ścierniskowego z gorczycy i grochu siewnego.

Wyniki na zawartość azotu mineralnego wykonanego wczesną wiosną potwierdziły, że na zapasy azotu glebowego wczesną wiosną nie ma co liczyć. W zależności od próby uzyskano wyniki w graniach 30-45 kgN/ha.

Badania glebowe także potwierdziły miejscami niską i w przeważającej mierze średnią zasobność w magnez, stąd wczesną wiosną zasilono rośliny także siarczan magnezu (kizeryt). Wiosenne posypowe nawożenie azotowe zastosowano w dwóch dawkach - w sumie w czystym składniku 120kgN/ha (I dawka 1 marca, II dawka po 30 dniach). Ze względu na deficyt opadów nie zdecydowano się na III dawkę azotu. Pozostały azot pochodził z odżywek, NPK aplikowanego jesienią, z biomasy przeoranego międzyplonu i bieżącej mineralizacji (np. resztki pożniwne czy słoma przedplonu itp.).

Agrotechnika dopasowana do stanowiska

Wszystkie odmiany wyraźnie reagowały na suszę przede wszystkim na najsłabszych fragmentach pola. Wczesną wiosną łany nie zagęszczały się, a odkryta gleba prowokowała do wiosennych wschodów chwastów. Jesienny zabieg herbicydowy, choć sam w sobie był bardzo skuteczny nie uchronił plantacji przed poprawką herbicydową, ukierunkowaną na wchodzące komosy, ostrożeń czy powój.  Plantacja chroniona była dwoma zabiegami fungicydowymi, jednym insektycydowym (skrzypionki), skracana w terminie BBCH 31 oraz wraz z zabiegami ochronnymi często dodatkowo zasilona kompleksowymi wieloskładnikowymi nawozami dolistnymi.

Jakie pierwsze wnioski?

Nie było łatwo, bo słabsze stanowiska w obliczu suszy najszybciej tracą potencjał. Pierwsze problemy pojawiły się w marcu, susza dawała się już we znaki. To był jednak wspólny mianownik dla całego kraju. Pocieszające w tym wszystkim było jednak to, że temperatury były niskie i wegetacja w tym czasie postępowała powoli. Nie uchroniło to jednak, by szczególnie plantacje położone na słabszych stanowiskach odczuły wyraźnie braki wody.

Nie można także zapominać o tym, że brak opadów to także brak efektywnego działania zastosowanych w marcu nawozów azotowych. Rośliny dostawały dwa ważne sygnały: brak wody oraz niedobór azotu – w odpowiedzi redukowały plon.

Kwiecień był chłodny i niewielkie opady wystarczyły jedynie dla podtrzymania wegetacji niewybujałych jeszcze na ten czas plantacji. Spadło w sumie 21 l/m2.

Łany były przewiewne stąd choroby nie miały tu popisu do rozwoju. Maj również nie rozpieszczał w opady i to był drugi okres, kiedy rośliny ponownie zaczęły odczuwać stres suszy. Dopiero w trzeciej dekadzie pojawiły się opady. Przez 10 dni spadło 50l/m2. Deszcze przyszły jednak za późno. Efekty suszy widoczne były szczególnie w kłosie, w postaci redukcji najniżej położonych kłosków.

Optymalny w wodę był natomiast czerwiec, kiedy to przez ten miesiąc spadło w regionie w sumie około 100 l/m2 (regularne opady). Wpłynęło to z pewnością pozytywnie na ostatni możliwy element struktury plonu tj. na kształtujące się w tym czasie ziarno i MTZ.

Plon adekwatny do stanowiska

W efekcie pomimo okresowej suszy, słabego stanowiska, pszenica oddala średnio 6,9 t/ha (plon zważony), co w tych warunkach, niewysokiego nawożenia azotowego i dla tej gleby jest dobrym wynikiem. Oczywiście były różnice w plonie w zależności od klasy gleby, co się oczywiście wiązało z możliwościami akumulacji wody i składników pokarmowych danego fragmentu pola. 

Do skoszenia są kolejne plantacje położone na lepszych stanowiskach, gdzie już na oko widać, że plon będzie wyższy. Tu jednak ziarno jeszcze nie jest gotowe do zbioru, a co więcej niewielkie opady w dniu dzisiejszym przekreślają możliwości dalszego kombajnowania.

A jak piszą się Wasze historie w te żniwa i jakie Wam się udaje uzyskać wyniki produkcyjne? Jakie macie spostrzeżenia w zakresie plonowania tegorocznych zbóż? A może ktoś już sprawdził jakość zebranego ziarna?  Dajcie znać w komentarzach.