Początkowo rolnik chciał kupić siewnik Kverneland Accord, który jego zdaniem cieszy się dobrą sławą. Specyfika rynku wtórnego maszyn spowodowała jednak, iż wybór ostatecznie padł na nabudowaną kombinację uprawowo-siewną z siewnikiem pneumatycznym od Amazone’a.

Hydropak? Nie, dziękuję

Do czasu zakupu „nowego” zestawu uprawowo-siewnego w gospodarstwie Dawida użytkowany był siewnik Amazone D7 o szerokości 2,5 m ze skrzynią bezstopniową i zbiornikiem mieszczącym
200 kg pszenicy. Charakteryzował się on precyzją siewu na dobrym poziomie, jednak wraz z rozwojem gospodarstwa i zakupem większego ciągnika rolnik chciał również zwiększyć wydajność siewu oraz by nowy traktor przejął wszystkie „obowiązki polowe”. Początkowo planując skompletowanie zestawu uprawowo-siewnego, brano pod uwagę agregat z hydropakiem. Ten pomysł został jednak szybko porzucony. – Takie rozwiązanie, niestety, nadmiernie obciąża ciągnik, gdyż daleko wysunięty do tyłu siewnik powoduje przesunięcie środka ciężkości i zmniejsza stabilność zestawu. Dodatkowo i tak musieliśmy zmienić siewnik, gdyż był on za wąski do nowego ciągnika. Stąd pojawił się pomysł zakupu zestawu nabudowanego na bronie wirnikowej o szerokości roboczej 3 m – zaznacza Gomułka. 

Koszty remontu

Wśród ofert sprzedaży podobnych maszyn dominują ceny od ok. 40 tys. zł do nawet 90 tys. zł. Dawid Gomułka zdecydował się jednak na zakup zestawu z importu, który dopiero wymagał remontu. – Siewnik kosztował mnie 20 tys. zł, po doliczeniu wszystkich kosztów remontu całość zamknęła się w kwocie ok. 25 tys. zł. Z tej perspektywy widać, że opłacało się – dodaje rolnik.

Stosunkowo niska cena maszyny wynikała z podstawowego problemu: dmuchawa nie generowała strumienia powietrza i tym samym nasiona nie były transportowane do redlic. Rolnik spodziewał się sporych kosztów naprawy, jednak po zdemontowaniu głowicy i uruchomieniu dmuchawy, ta wyrzuciła z siebie ogromną ilość zanieczyszczeń i zaczęła pracować normalnie. – Podejrzewam, że poprzedni właściciel sprzedał ją właśnie z tego powodu. Na szczęście okazało się, że sprawcą całego zamieszania najprawdopodobniej były myszy, które uwiły sobie gniazdo w rurze, skutecznie wstrzymując przepływ powietrza – twierdzi Dawid Gomułka. 

Wśród dodatkowych napraw rolnik wylicza konieczność zakupu zagarniacza w typie jaskółczego ogona, który został nabyty w serwisie Amazone za ponad 400 zł. Poprawek wymagał także wał oponowy, w którym wymieniono 8 opon. Nie był to jednak duży koszt, gdyż bardzo dobrze pasowały opony 14-calowe z Łady Samary. Koszt zakupu 8 opon z odzysku wyniósł 240 zł. Więcej pracy wymagał sam montaż opon, gdyż każda z nich mocowana jest na specjalnych pierścieniach wykonanych z tworzywa sztucznego, a w środek opony wchodzą gumowe pierścienie napinające oponę. – Gumowe pierścienie były bardzo sztywne, stąd aby ułatwić sobie pracę, zagrzaliśmy je w parniku, dzięki czemu stały się zdecydowanie bardziej elastyczne – opowiada Gomułka. W zestawie brakowało także bocznych osłon do brony wirnikowej, jak również belki równającej tuż przed wałem oponowym. Te elementy zostały dorobione przez lokalnego rzemieślnika za kwotę kilkuset złotych. Sama brona wirnikowa nie wymagała remontu, jedynie przy jednym z wirników był minimalny wyciek oleju – to wynik uszkodzenia podczas zdejmowania maszyny z lawety. Komplet standardowych noży do wirników to wydatek rzędu 1900 zł, komplet noży wzmacnianych kosztuje ok. 2400 zł brutto.

Zbiornik o pojemności 1500 l całkowicie ogranicza widoczność do tyłu, stąd rolnik zdecydował się na zamontowanie kamery z tyłu siewnika. Koszt tej operacji zamknął się w kwocie 350 zł i objął kamerę, wyświetlacz oraz przewody.

Jakość siewu

Siewnikiem dotychczas wysiewano m.in. zboża: jęczmień, pszenicę i pszenżyto, a także proso, groch i łubin. W przypadku wszystkich nasion wysiew był bardzo precyzyjny. Rolnik zaznacza jednak, iż prawdziwy test precyzji pracy „Amazonka” przejdzie tej jesieni, kiedy pierwszy raz wysieje rzepak. Wschody są dość równe, jedynie w suchych warunkach w śladach za ciągnikiem rośliny wschodzą nieco później. Same redlice stopkowe również nie trzymają głębokości siewu idealnie, zdarzają się 1-1,5-centymetrowe wahania w tym zakresie. 

Aparat wysiewający ma 4 rolki przeznaczone odpowiednio do drobnych i grubych nasion. Z obserwacji Gomułki wynika, że rolka do wysiewu nasion drobnoziarnistych jest w stanie wysiać maksymalnie 29 kg/ha – zauważono to przy siewie prosa. 

Zapotrzebowanie na moc

Z siewnikiem współpracuje Claas Ares 657 ATZ o mocy 125 KM. Zdaniem rolnika w lekkiej ziemi spokojnie poradziłby sobie z nim mniejszy ciągnik. Na cięższych glebach agregat stawia większy opór, jednak wciąż możliwy jest siew z prędkością sięgającą 7-8 km/h. Zdaniem Dawida Gomułki w przypadku siewnika Amazone AD-P ważniejsze są możliwości podnośnika, a także odpowiednie dociążenie ciągnika niż samo zapotrzebowanie na moc. Pomimo iż Claas Ares ma z przodu obciążnik o masie 1100 kg, to i tak zbiornik na nasiona zasypywany jest najczęściej ilością 500-600 kg ziarna. – Rekordowo zasypaliśmy 900 kg pszenicy, jednak wówczas ciągnik był już mało stabilny, szczególnie trudne były nawroty, stąd zdecydowanie nie wykorzystujemy pełnych możliwości zasypowych skrzyni nasiennej – zaznacza Dawid Gomułka. 

Siewnik wymaga 3 par wyjść hydraulicznych: 1 para jest potrzebna do obsługi dmuchawy, druga para do ustawiania docisku redlic, a trzecia – do zakładania ścieżek technologicznych. 

ZDANIEM UŻYTKOWNIKA:

Dawid Gomułka

Jestem bardzo zadowolony z zakupu tego siewnika. Pomimo 20 lat wciąż zapewnia precyzyjny wysiew i to za stosunkowo niską cenę. Do ideału jednak mu trochę brakuje. Największa wada dotyczy braku redlic talerzowych z plastikowym talerzem czyszczącym. Redlica stopkowa nie sprawdza się w każdych warunkach, np. podczas siewu z większą ilością resztek pożniwnych musimy zwiększać dawkę wysiewu, gdyż część ziarna zostaje na wierzchu, nie mając szans na skiełkowanie. Idealnie by było, gdyby siewnik był również wyposażony w kółka dociskowe. 

Ocena rolnika: 7,5/10