Wydawałoby się, że dochody rolników z Niemiec, Holandii czy Francji są na tyle wysokie, że zakup nowych maszyn nie jest dla nich problemem. Tymczasem tamtejsi rolnicy bardzo dokładnie liczą koszty i często rezygnują z indywidualnego zakupu drogich maszyn uznając to za nieopłacalne. Oczywiście muszą z nich korzystać, jednak szukają sposobów na zmniejszenie kosztów zakupu i eksploatacji takich maszyn.

Jednym z nich jest zakładanie lokalnych grup producenckich, a następnie wspólny zakup i eksploatacja maszyn przez kilka gospodarstw. O tym, że takie rozwiązanie ma sens przekonaliśmy się odwiedzając jedno z gospodarstw, w którym prezentowano nowe ładowarki teleskopowe Bobcat.

Gospodarstwo Thierrego Brianda jest położone w zachodniej części Francji w okolicach miejscowości Nantes. Rolnik gospodaruje na powierzchni 200 ha. Największy udział w zasiewach ma kukurydza. Oprócz tego sporą część gospodarstwa zajmują użytki zielone oraz zboża na potrzeby paszowe prowadzonej produkcji zwierzęcej - 100 krów mlecznych.

Co ciekawe, całość wyprodukowanej kukurydzy, jak i nadmiar innych zbóż, jest bezpośrednio sprzedawany do innych, mniejszych rolników. Na terenie gospodarstwa ziarno jest dosuszane, czyszczone i pakowane do foliowych worków, a następnie sprzedawane jako pokarm dla małych zwierząt – kur i gęsi.

- Gospodarujemy na mało żyznych glebach, na których wynik 6 ton pszenicy z hektara należy uznać jako satysfakcjonujący. W tym roku plon ten może być nieco niższy ponieważ nasz region zmaga się z niedoborem wody deszczowej i znacznym spadkiem poziomu wód gruntowych – mówi Thierry Briand.

Gospodarz dodaje przy tym, że zarówno użytki zielone, jak i pola kukurydzy oraz zbóż są regularnie nawadniane (z wykorzystaniem deszczowni oraz wozów asenizacyjnych). Jest to jedyny sposób na zapewnienie „przyzwoitego” plonu w tym wyjątkowo suchym roku.

Obecnie cena ziemi w okolicy waha się w zakresie od 1500 do 3000 euro za hektar i jak mówi rolnik chętnych na inwestycje nie ma. Wynika to obecnie przede wszystkim z niskiej opłacalności produkcji mleka.

- Za mleko uzyskujemy teraz 0,3 euro. Średni wynik za 2014 rok to 0,365 euro. To dla nas bardzo słaba cena, ponieważ jeśli zapłacimy raty za maszyny, pokryjemy koszty nawozów, pasz i pracowników, nie zostaje nam wiele – mówi Thierry Briand.

Dla przykładu warto nadmienić, że jeden pracownik, który jest zatrudniony w gospodarstwie zarabia „na rękę” 1300 euro. Choć ze względu na ubezpieczenie i podatki pracodawcę kosztuje on 2 razy tyle.

- Musieliśmy zatem szukać oszczędności w innych obszarach w tym również w maszynach rolniczych - podsumowuje Briand.

Jednym ze skutecznych sposobów na obniżenie kosztów zakupu i eksploatacji maszyn było utworzenie lokalnej grupy. Dzięki temu mogły pojawić się maszyny, na których zakup żadne z gospodarstw indywidualnie nie mogło sobie pozwolić.

- W grupie mamy 10 rolników, wszyscy działają w promieniu 5-8 kilometrów. Wspólnie wykorzystujemy 6 maszyn w tym m.in. ładowarkę teleskopową, którą kupiliśmy 12 lat temu. Garażuje ją rolnik, który ma gospodarstwo około 5 km od naszego. Kiedy jest potrzeba wykorzystania ładowarki, dzwonię do niego i jeśli maszyna jest wolna mogę ją wziąć – mówi Thierry.

Dotyczy to kilku okresów w roku - przede wszystkim sianokosów, zbioru słomy czy wywożenia obornika. Pozostałe prace załadunkowe prowadzone są w gospodarstwie z wykorzystaniem ciągnika z ładowaczem czołowym.

Ładowarka łącznie w całej grupie przepracowuje grubo ponad 1000 mth w roku. Jest ona zatem dość intensywnie wykorzystywana, co oznacza również niższy jednostkowy koszt eksploatacji maszyny.

Jej zakup był wspólną inwestycją – koszt zakupu podzielono równo pomiędzy 10 osób. Jeśli chodzi o dalsze rozliczenia, to każdy z rolników zapisuje ile godzin w roku przepracował maszyną i w zależności od tego rozliczane są wszelkie koszty związane z eksploatacją maszyny – paliwem, serwisowaniem czy częściami zamiennymi.

Tego typu lokalne grupy rolników działają w wielu miejscach na terenie całej Europy zachodniej. Pozwala to na obniżenie kosztów wykonywania prac w gospodarstwie i zapewnia dostęp nawet do droższych maszyn.  Szkoda, że w Polsce praktycznie nie funkcjonuje model spółkowego zakupu maszyn. Tym bardziej, że idąc przykładem grupy rolników z Francji – mogłyby one efektywniej wykorzystać pulę unijnych środków. Miejmy nadzieję, że ta sytuacja zmieni się nieco pod wpływem nowego PROW 2014-2020, w którym wspólny zakup maszyn przez kilka gospodarstw będzie specjalnie premiowany.