Ciągnik Sławomira Bałaty został kupiony 6 lat temu z przebiegiem 5 tys. h. Jakiś czas później podczas diagnostyki komputerowej okazało się, że przy sprzedaży przebieg został cofnięty o ok. 1,5 tys. h. Od tego czasu ciągnik pracuje bardzo intensywnie, a każdego roku na liczniku przebiegu pojawiał się wzrost wskazywanej wartości sięgający nawet 1,5 tys. h.

Prawie jak… Renault?

Model Ares początkowo produkowany był pod marką Renault, jednak po przejęciu francuskiego producenta przez Claasa ciągniki pod właściwie niezmienioną formą oferowano już w nowych barwach. Udziały w firmie Renault zaczęły być stopniowo przejmowane w 2003 r., a 5 lat później Claas posiadał już 100 proc. udziałów Renault Agriculture. Literka „R” na masce oznacza kabinę panoramiczną, z kolei „Z” należy rozszyfrować jako amortyzację mechaniczną kabiny.

Wnętrze jest komfortowe, a elementy sterowania rozmieszczone ergonomicznie. Do dyspozycji operatora pozostają dwa wyświetlacze – za kierownicą oraz na prawym słupku. Ciekłokrystaliczny wyświetlacz wbudowany w deskę rozdzielczą wskazuje aktualną prędkość oraz licznik motogodzin. Na drugim z nich znajdziemy proste wskazania informujące o aktualnym przełożeniu skrzyni biegów, trybie pracy WOM i napędzie kół. Na desce rozdzielczej rozmieszczony jest także zestaw kontrolek, obrotomierz i wskaźniki poziomu paliwa oraz temperatury cieczy chłodzącej. Claas wprowadził bardziej rozbudowany panel EHR, w stosunku do Renault.

Ciężkiej pracy się nie boi

Claas Ares 696 RZ jest podstawową maszyną w firmie świadczącej usługi w zakresie rekultywacji terenów i utrzymania zieleni przydrogowej. Wykorzystywany jest również jako ciągnik pomocniczy w gospodarstwie rolnym o powierzchni ok. 100 ha. Przez zdecydowaną większość czasu ciągnik pracował z zestawem dwóch kosiarek bijakowych o łącznej szerokości roboczej wynoszącej 4,3 m. Tak dobrany zestaw zdaniem Sławomira Bałaty jest optymalny. W warunkach bujnej roślinności moc ciągnika okazuje się nawet niewystarczająca. Ponadto traktor współpracował również z 4-skibowym pługiem oraz przez okres jednego roku z frezem leśnym. Ta ostatnia maszyna okazała się nieco zbyt wymagająca dla Claasa pod względem zapotrzebowania na moc oraz – jak ocenia właściciel – przyspieszyła awarię sprzęgła.

Wysoki poziom komfortu

Sławomir Bałata zaznacza, że praca Claasem Aresem jest przyjemna i komfortowa. Duża w tym zasługa amortyzacji przedniej osi oraz mechanicznej amortyzacji kabiny. Ta druga realizowana jest za pomocą czterech sprężyn, na których osadzona jest kabina. W pełni komfortowe warunki pracy i transportu uzyskiwane są w przypadku zawieszenia obciążnika na przednim podnośniku – najczęściej tę funkcję pełni czołowa kosiarka bijakowa.
Godna pochwały jest również skrzynia biegów Quadrashift, która oferuje 4 biegi oraz 4 półbiegi w dwóch zakresach, co finalnie daje do dyspozycji operatora 32 przełożenia do przodu i do tyłu. Rewers jest elektrohydrauliczny. Ciągnik osiąga maksymalną prędkość wynoszącą 40 km/h przy 2 tys. obr./min.

Nie obyło się bez awarii…

Spośród największych awarii właściciel wspomina o trzech znaczących problemach, które wystąpiły na przestrzeni ostatnich 6 lat. Tuż po zakupie wykonano remont pompy paliwa, która dość intensywnie ciekła, co w warunkach specyfiki pracy mogło skutkować pożarem. Naprawa ta kosztowała 7,5 tys. zł, a znalezienie wyspecjalizowanego w tym zakresie warsztatu nie było łatwe. W następnej kolejności pojawiła się konieczność wymiany sprzęgła. Zdaniem pana Sławomira duży w tym udział miało wykorzystywanie ciągnika do pracy z frezem leśnym. – Maszyna nie ma sprzęgła na wałku, przez co przy dużym obciążeniu, chociażby podczas najechania na pień, traktor zostawał, mówiąc kolokwialne, „zduszony” – dodaje właściciel ciągnika. Usunięcie awarii kosztowało 10 tys. zł.

Ostatnia poważna awaria dotyczyła sterownika silnika. Nowy element kosztował 6 tys. zł, jednak udało się poddać go regeneracji za 3,5 tys. zł. Awaria ta objawiała się brakiem możliwości osiągnięcia wysokich obrotów przez jednostkę napędową.

Problematyczny zdaniem pana Sławomira jest również przedni most Carraro, który wymaga częstego smarowania. – Ma on wiele punktów smarnych, przez co łatwo jest o którymś zapomnieć. W efekcie często występowały awarie m.in. łożysk. To zdecydowanie słaby punkt tego ciągnika – podkreśla przedsiębiorca.

Ekonomiczny silnik

Prezentowany ciągnik jest wyposażony w silnik Johna Deere’a o pojemności 6,8 l. Zdaniem użytkownika z jego obsługą nie było żadnych problemów. Wymiana olejów i filtrów wykonywana jest co 500 h. Zużycie paliwa wedle prowadzonych obserwacji kształtuje się na całkowicie akceptowalnym poziomie – w przypadku pracy z zestawem kosiarek bijakowych wynosi ok. 10 l/h. Warto zaznaczyć, iż praca na WOM realizowana jest przy ekonomicznych obrotach 1500 obr./min. 

Zdaniem użytkownika: Sławomir Bałata

Pomimo kilku awarii mogę śmiało powiedzieć, że jest to dobry ciągnik do codziennej, intensywnej pracy. O jego jakości świadczą również ceny egzemplarzy używanych, które od kilku lat znajdują się właściwie na niezmienionym poziomie.