- Na targi jadę nie po raz pierwszy. Dlaczego tam jadę? Chyba tak jak większość udających się do Bednar, chcę zobaczyć jakie będą nowości, pokazy. To chyba jedyne takie miejsce w którym można zobaczyć tak dużo maszyn w polu. Samych wystaw maszyn jest dużo. Tutaj liczy się możliwość obejrzenia ich w pracy na poletkach pokazowych. Dopiero pole wykazuje możliwości poszczególnych maszyn, bo na samych stoiskach nie bardzo da się to ocenić.

W tym roku chciałbym zobaczyć przede wszystkim pługi obracalne, mam nadzieję, że będzie możliwość ich porównania. Zależy mi na 4-skibowych pługach obracalnych z zabezpieczeniami „non-stop” – może Zetor lub Unia Group, bo zachodnie w tej chwili zdrożały i ciężko jest tutaj myśleć o takich maszynach. Natomiast wszystko jest tutaj jeszcze kwestią rozmowy i obejrzenia w pracy, trudno coś jeszcze wykluczyć na tę chwilę. Na to przede wszystkim teraz się nastawiam. Zakup pługa planuję w całości z własnych środków, bo nie ma w tej chwili żadnych możliwości dofinansowania zakupu sprzętu. Gdyby było jakieś wsparcie bardzo chętnie pomyślałbym jeszcze o czymś, a tak plany są na miarę aktualnych możliwości.

Łukasz Kobus, Koluszki, gospodarstwo 50 ha

- Na wystawie będę chyba po raz piąty. To co mnie przyciąga, to przede wszystkim duża liczba wystawców, możliwość porównania maszyn wielu producentów w jednym miejscu i zaobserwowania trendów w maszynach. To później mobilizuje.

Na wystawę jadę zawsze z konkretnym celem. Inaczej się nie da, bo wszystkiego jest bardzo dużo. Trzeba mieć konkretny plan działania. Porównuję sprzęt, patrzę na ceny. Przy okazji odwiedzam wystawców, u których nabyłem sprzęt, dzielę się z nimi swoimi spostrzeżeniami, uwagami – chętnie tego wysłuchują. W tym roku chcę zobaczyć i porównać aktywne agregaty uprawowo-siewne. Zakup planuję na wiosnę, ale rozejrzeć się chciałbym już teraz. Nawet samo wizualne porównanie maszyn jest lepsze niż porównywanie ich na podstawie prospektów. A może będzie też możliwość zobaczenia tych maszyn w trakcie pracy na poletkach.

Ostatnio dzięki Agro Show kupiłem bronę talerzową, za którą rozglądałem się dłuższy czas, sprzedawcy nie wiedzieli o czym mówię, a tu udało mi się ją wypatrzeć i później zamówić u okolicznego dealera. Dotychczas inwestowaliśmy w sprzęt przede wszystkim dzięki dotacjom unijnym. „Modernizację” z PROW wykorzystałem, ale liczę na dofinansowanie na działalność pozarolniczą. Dobry sprzęt kosztuje sporo, a taniego, „garażowego” nie ma sensu kupować.

Jerzy Fik, Czewujewo, gospodarstwo 90 ha


- Maszyny które mnie interesują, najczęściej już widziałem w polu. Zdarza się, że niektóre przyjeżdżają na wystawę od nas z gospodarstwa. O maszynach wystawionych na stoiskach tak naprawdę można powiedzieć co najwyżej, że są ładne lub nie, lub prawdopodobnie sprawdzą się bo są dobrze przemyślane. Dla mnie najważniejszym kryterium jest ich konkretna praca w polu. Poletka pokazowe nie są dla mnie miarodajne. Zawsze do sprzętu uprawowego jest sprzęgnięty ciągnik dużo więcej mocy. Przykładowo, brony talerzowe o szerokości 3 m pracują z ciągnikami o mocy 180 KM na małym, kilkukrotnie uprawionym poletku na głębokości 20 cm, gdzie mi zależy, żeby narzędzie dawało możliwość pracy maksymalnie spłyconej.

Dla mnie Agro Show, to przede wszystkim spotkanie towarzyskie z firmami z którymi handluję. Jeśli na targach jest jakaś interesująca maszyna, umawiamy się na pokazy w gospodarstwie.

Marcin Wałczyński, dział mechanizacji wielkoobszarowego przedsiębiorstwa rolnego