Najdłużej czeka się na ciągniki skomplikowane technicznie i naszpikowane elektroniką. Są firmy w których termin oczekiwania wynosi nawet 16 miesięcy. Lepiej sprawa dostaw wygląda u nieco mniejszych producentów, którzy większość podzespołów produkują w siebie lub w granicach swojego kraju.

Zetory są, ale nie wszystkie

Do tej pory Zetor słynął z silników własnej konstrukcji i w związku z tym problem dostępności Czechów raczej nie dotyczył. I dalej tak jest w przypadku serii Forterra oraz Proximą wyposażonymi w silniki Zetor Stage IIIB. Gorzej jest z innymi modelami. Na Majory wyposażone w jednostki Deutz AG trzeba poczekać nieco dłużej – w tej chwili są realizowane zamówienia z października. Nie ma problemu z dostępnością serii Crystal wyposażonej w większe silniki Deutz AG.

Na Fendty trzeba czekać nawet rok, fot. K.Pawłowski
Na Fendty trzeba czekać nawet rok, fot. K.Pawłowski

Nowy model Proximy z Deutzem (Stage V) pod maską do sprzedaży wejdzie najprawdopodobniej w październiku br. Jeśli chodzi o małe ciągniki dostarczane Czechom z Korei to w tej chwili po prostu ich nie ma.

New Holland, Deutz-Fahr i Fendt

U lidera sprzedaży w Polsce, firmie New Holland, na ciągniki średnio czeka się pół roku, zaś zamówione dziś kombajny dostaniemy dopiero na sezon 2023 r.

Na Deutz-Fahr trzeba czekać 3 - 4 miesiące, fot. K. Pawłowski
Na Deutz-Fahr trzeba czekać 3 - 4 miesiące, fot. K. Pawłowski

Znacznie szybciej dostaniemy maszyny zamówione w Grupie SDF. Większość modeli Deutz-Fahr może przyjechać do klienta po 3-4 miesiącach. Zamówione kilka tygodni temu kombajny włoskiego koncernu dotrą do klientów jeszcze na tegoroczne żniwa.

U innego niemieckiego producenta, firmie Fendt, trzeba poczekać na wymarzony ciągnik nieco dłużej. Maszyny większe - ciągniki serii 800, 800, 1000 Vario to okres nawet jednego roku lub nawet dłużej. Ciągniki mniejsze będą u nas maksymalnie za ok. 10 miesięcy.

Szukasz ciągnika? Sprawdź oferty w portalu Giełda Rolna! 

Argo produkuje na bieżąco

Problemu z dostępnością nie mają marki należące do koncernu Argo. Zarówno McCormick jak i Landini są produkowane w całości we Włoszech, co ułatwia proces kompletacji maszyn. Dlatego jeśli zamówimy maszyny tych marek możemy cieszyć się nowym sprzętem już po 3 miesiącach od złożenia zamówienia.

Na marki koncernu Argo nie trzeba czekać długo, fot. K.Pawłowski
Na marki koncernu Argo nie trzeba czekać długo, fot. K.Pawłowski

Podobne terminy co w Argo występują w przypadku mocnego i efektownego JCB Fastrac. Znacznie dłużej poczekamy na ładowarki teleskopowe i kołowe angielskiej firmy.

Jeśli zaś chcemy się wyróżnić na polu to w ciągu ok. 4 miesięcy od zamówienia możemy mieć nowego i przygotowanego specjalnie dla nas Unimoga w wersji rolniczej.