Ciągniki wykonane na bazie osobówek to nie tylko szwedzki wymysł. W Polsce mamy tzw. SAM-y, które cały czas jeżdżą i pracują w polu, szczególnie na terenach podgórskich. Często nazywamy je „papajami”, ze względu na charakterystyczny dźwięk silnika stosowanego do napędu pojazdów. Traktory samodzielnie wykonane przez polskich rolników to też ciekawy rozdział w historii motoryzacji, którym z pewnością kiedyś się zajmiemy, odwiedzając użytkowników takich sprzętów.

Szwedzkie „papaje”

Wróćmy do Szwecji. W Skandynawii geneza powstania samoróbek była podobna jak u nas, tylko dalszy ciąg historii to już nieco inna bajka.

Jeszcze przed II Wojną Światową na szwedzkiej prowincji powstawały przeróbki ciężarówek i nawet osobówek, najczęściej Fordów A oraz AA, na traktory i pojazdy przydatne w polu. Często te pojazdy były napędzane gazem generatorowym i naprawdę wyręczały w pracy ciągniki rolnicze. W końcu przedwojenne wozy naprawdę radziły sobie w ciężkim terenie.

Przed II Wojną Światową traktory zbudowane własnoręcznie na bazie dostępnych pojazdów naprawdę
Przed II Wojną Światową traktory zbudowane własnoręcznie na bazie dostępnych pojazdów naprawdę

Oczywiście nowe pojazdy nie umknęły uwadze rządzących. Wkrótce traktorki wykonane na bazie innych sprzętów otrzymały swoją nazwę i przyzwolenie na jazdę, nawet bez rejestracji. Działo się to na początku lat 40. Wówczas nazwano je EPA-traktor.

Chcesz kupić używany ciągnik? Sprawdź ratę!

Słowo „EPA” nie jest jakimś technicznym skrótem stworzonym z trudnych do wymówienia szwedzkich wyrazów. EPA była siecią najtańszych sklepów, oferujących produkty o słabej reputacji i jakości. Ciągniki samoróbki były tanim substytutem prawdziwych traktorów, nazwa odnosząca się do popularnej sieci oznaczała po prostu „tani traktor”. Przypuszczalnie u nas, teraz, podobne stwory nazwano by biedronkami.

EPA-traktor od 16 roku życia

Od 1952 r. traktory EPA stały się na tyle popularne, że należało je już rejestrować. Aby pojazd mógł dostać numery maszyna musiała spełnić pewne warunki, takie jak: brak zawieszenia tylnej osi, rama nośna (nie można było używać pojazdów samonośnych), jeden rząd siedzeń, niewielka paka na narzędzia, zaczep do przyczepy lub innych narzędzi rolniczych, rozstaw osi do 225 cm, zdławiona moc silnika, przełożenie skrzyni biegów 10:1.

EPA-traktor z lat 50. i 60. nie przypominał już traktora. Stawał się bardziej zabawką dla młodzieży, fot. Lena Svensson / Pixabay
EPA-traktor z lat 50. i 60. nie przypominał już traktora. Stawał się bardziej zabawką dla młodzieży, fot. Lena Svensson / Pixabay

Traktory EPA miały jeszcze jedną, bardzo ważną cechę – mogli nimi jeździć kierowcy, którzy ukończyli 16 lat, co jak potem się okazało było najważniejszym przepisem dotyczącym tych „traktorków”.

EPA Volvo

W latach 50. i 60. podstawowym pojazdem spełniającym warunki przepisów dla traktorów własnej produkcji (i to po skróceniu ramy) było Volvo serii PV oraz Duett. Do tej pory szwedzka marka jest wręcz kultowa wśród miłośników pojazdów typu EPA.

Już w latach 60. potrzeba budowania traktorów domowym sposobem powoli umierała. Ale nie kończyła się potrzeba małolatów na jeżdżenie własnym wozem. Dlatego EPA-traktory rzadziej już przypominały ciągniki, a częściej były to tuningowane, ozdabiane i dziwnie malowane Volvo i samochody amerykańskie z młodymi ludźmi za kółkiem.

Przepisy na A-traktor

Na rynku dostępne były już prawdziwe traktory, a dziwne samoróbki z punktu widzenia urzędników stały się czymś niechcianym i wręcz niebezpiecznym.

W połowie lat 70. rząd szwedzki chciał zakazać pojazdów typu EPA. Oczywiście społeczeństwo zaczęło protestować. Okazało się, że dla wielu ludzi na prowincji traktory EPA stały się synonimem wolności. Młodzież twierdziła, że jeździ nimi do szkoły i miasta, a starsi wtórowali, że na wsi takie wozy ratują często przed wykluczeniem transportowym. Traktorki EPA nadal były popularne, bo jako pojazdy rolnicze miały mniejsze opłaty za ubezpieczenie i podatki.

Zarejestrowane samoróbki pozostały, ale wprowadzono nowe przepisy dla nowo rejestrowanych pojazdów tego typu, nazwanych od tego momentu A-traktor.

A-traktor to nic innego jak EPA, który nie musiał być już budowany na pojazdach ramowych, ani nie musiał mieć rozstawu osi na konkretnym poziomie. Zrezygnowano też z obowiązku braku resorowania tylnej osi.

Zostawiono jednak sporo ograniczeń. A-traktory musiały nadal posiadać zaczep do przyczepy, trójkąt ostrzegawczy dla pojazdów wolnobieżnych zawieszony z tyłu (obowiązek od 1982 r.). Zamiast ograniczeń w przełożeniach skrzyni biegów wprowadzono prędkość maksymalną "niby- traktora", która od teraz wynosiła 30 km/h.

To nie koniec, bowiem pojazd musiał posiadać przestrzeń ładunkową o wymiarze 1,25 metra kwadratowego oraz być wyposażony w jeden rząd siedzeń, ale jeśli dawca posiadał kanapę z tyłu nie można było jej używać, a w miejsce po niej nie można było wozić towarów. Wobec tego budowniczy zaczęli ciąć swoje auta i tworzyć osobliwe pick-upy z niewielką paką.

Urzędnicy myśleli, że tymi przepisami ukrócą sens przeróbek i A-traktory umrą śmiercią naturalną. Jak się okazało pseudociągniki nadal istniały i dały w efekcie lukę prawną, skrzętnie wykorzystywaną przez szwedzką młodzież.

Traktory dla małolatów

W Szwecji minimalny wiek uprawniający do posiadania prawa jazdy to 18 lat. Ponieważ A-traktor był oficjalnie zarejestrowany jako ciągnik rolniczy, jeździć można było nim już w wieku 16 lat. Osobliwy ciągnik – nie ciągnik stał się ciężarówką dla młodzieży, która nie jest w stanie legalnie prowadzić prawdziwego samochodu.

Wiele A-traktorów jest tuningowanych również w środku. Futerka, ozdoby, gadżety ze starszych wozów, przyciemniane szyby i dobry system audio to norma, fot. Cezary Kępka
Wiele A-traktorów jest tuningowanych również w środku. Futerka, ozdoby, gadżety ze starszych wozów, przyciemniane szyby i dobry system audio to norma, fot. Cezary Kępka

Małe tuningowane pick-upy stały się fenomenem wiejskiego krajobrazu mniejszych miejscowości, w których w sobotni wieczór dzieciaki wyjeżdżają z farm i krążą po najbliższym centrum handlowym lub głównej ulicy. Z niewielką prędkością, ale za to ze sporym hałasem.

A-traktory cały czas żyją

Do tej pory A-traktory są obecne w szwedzkim krajobrazie. Młodzi ludzie nadal chętnie kupują starsze modele przerabiając je, jeżdżąc i bawiąc się nimi. Najczęściej są to Volvo 240 lub 940, które wyglądają jak połączenie hot roda z pickupem.

Volvo 940 jako traktor? W Szwecji jest to możliwe.  W tle widać kolejny traktor - tym razem zbudowany na bazie Audi, fot. Cezary Kępka
Volvo 940 jako traktor? W Szwecji jest to możliwe. W tle widać kolejny traktor - tym razem zbudowany na bazie Audi, fot. Cezary Kępka

Pojazdy zmieniają właścicieli dość często, wszak po ukończeniu 18 lat każdy chce mieć normalny wóz. Dlatego niektóre egzemplarze były już przerabiane wiele razy i często bywają jednym wielkim projektem do ukończenia.

W tej chwili przepisy są bardziej liberalne niż kiedyś. Już nie trzeba budować pickupa by A-traktor miał sens, gdyż zrezygnowano z przestrzeni na narzędzia. Nadal obowiązuje jeden rząd siedzeń i absurdalna, niepraktyczna przestrzeń ładunkowa z tyłu z której nie można korzystać. Tym razem aby nie przewozić ludzi ani towaru wkłada się na tył zamontowaną na stałe konstrukcję lub kratki uniemożliwiające użytkowanie przestrzeni.

Dlatego teraz jako A-traktory jeżdżą także zwykłe nowoczesne kombi, które oprócz trójkąta na tylnej klapie z wyglądu niczym nie różnią się od oryginału.

Oczywiście przerabiane bywają także odpowiednio duże sedany (np. Saaby 9-5), hatchbacki (Audi A3), SUV-y czy coupe. Widzieliśmy nawet Porsche Cayenne z V8 zdławionym do prędkości maksymalnej 30 km/h.

Nie tylko u nas kombinują

A-traktory to łatwy sposób na ominięcie przepisów oraz na niższe opłaty za posiadany wóz. Samochody często mają elektronicznie ograniczoną prędkość. Blokadę można w łatwy sposób wyłączyć i włączyć, np. podczas kontroli drogowej. Starsze modele często przy przeglądzie technicznym mają założoną inną skrzynie biegów, a po powrocie od diagnosty zakładana jest wersja szybsza.

Dlatego z pewnością ktoś kto podróżował po szwedzkiej prowincji widział samochody z „långsamtgående fordon” (trójkąt dla pojazdów poruszających się wolno) jadące znacznie szybciej niż przepisowe 30 km/h.

Jako A-traktory spotyka się różne pojazdy. Od fabrycznych pickupów przez kombi do sedanów i nawet coupe, fot. Cezary Kępka
Jako A-traktory spotyka się różne pojazdy. Od fabrycznych pickupów przez kombi do sedanów i nawet coupe, fot. Cezary Kępka

Dziś prawie nikt nie pamięta, że A-traktory pracowały w polu i w trudnych czasach pomogły rolnikom przetrwać. W tej chwili z trójkątami ostrzegawczymi dla pojazdów wolnobieżnych pojawiają się Saaby 9-5, Audi A6, BMW serii 5, Volvo V70/V90, nowoczesne pickupy czy wspominane wcześniej Porsche.

Nadchodzi koniec A-traktorów?

Co jakiś czas powracają rozmowy na temat osobliwych traktorów. W 2020 r. liczba zarejestrowanych A-traktorów wzrosła o około 27 proc. do łącznej liczby ponad 36 tys. pojazdów. Jednocześnie liczba obrażeń ciała w wypadkach, w których uczestniczyły ciągniki A, wzrosła w tym okresie o ponad 50 proc. W tym kontekście ustawodawcy chcą dokonać przeglądu przepisów dotyczących A-traktorów.

Aby nowe przepisy weszły w życie w 2023 r. Szwedzka Agencja Transportu musi zgłosić zmiany do urzędów państwowych nie później niż 1 listopada 2022 r.

A mówią, że to Polacy lubią kombinować.