A co w tych listach? “Mikołaju, chcę Kejsa z przyczepą takiego jak ma tata”, “Byłem grzeczny i chcę Dżondira z ładowaczem i żeby sam jeździł”, “Poproszę Farming Symulator z nowym Newholandem” - napiszą te starsze obeznane z play station. 

Rynek zabawek rolniczych rozwija się lawinowo. Wystarczy wejść na stronę producenta sprzętu rolniczego, żeby znaleźć specjalną zakładkę z prezentami dla dzieci. Od śpioszków dla niemowląt (nie, nie żartuję), przez miniaturowe ciągniki, kombajny, opryskiwacze, zgrabiarki, sadzarki, przyczepy, wozy paszowe, aż po szkolne piórniki i kredki. Wszystkie z logo producentów maszyn rolniczych.

 

Gospodarowanie na dywanie? Prosze bardzo, fot. AŁ
Gospodarowanie na dywanie? Prosze bardzo, fot. AŁ

 Miniatury dorosłych modeli

 Modele ciągników, kombajnów i całego sprzętu już dawno przestały być anonimowe. Liczą się tylko te, które mają logo oraz cechy większego oryginału i spróbujcie wytłumaczyć dziecku, że jest inaczej. O to dbają też sami producenci sprzętu rolniczego, udzielając licencji na korzystanie z wizerunku na specjalnych warunkach tylko zgodnych z “dorosłym” modelem.

 

John Deere 7930 dla każdego, fot.AŁ
John Deere 7930 dla każdego, fot.AŁ
 

Zabawkowe modele sprzętu rolniczego są też dla koncernów ważnym narzędziem marketingowym. Po każdej premierze “dużego” sprzętu niemal natychmiast jest on dostępny w miniaturze. Trudno dziś o salon sprzedaży sprzętu rolniczego, w którym nie ma zabawek i gadżetów dla dzieci.

 

Gospodarstwa w miniaturze to pomysł na prezent, fot.AŁ
Gospodarstwa w miniaturze to pomysł na prezent, fot.AŁ

Agro-zabawki to poważny rynek

 Ten ogromny wybór zabawek rolniczych nie ogranicza się jednak tylko do salonów serwisowych producentów maszyn. Produkcją i dystrybucją zabawek zajmują się też poważne firmy z branży zabawkowej, a jest to bardzo potężny rynek. Za produkcję i dystrybucję odpowiadają największe firmy zabawkowe na świecie (TOMY: zabawki John Deere, New Holland).

Warto także wspomnieć, że niemal każdy producent zabawek, u którego znajdziemy różne pojazdy, ma w swojej ofercie także modele maszyn rolniczych: Bruder, Wader-Woźniak, Polesie, Playmobil czy Lego.

Taka miniatura to prezent nie tylko dla dziecka, fot. AŁ
Taka miniatura to prezent nie tylko dla dziecka, fot. AŁ
 

Gospodarstwo na ekranie

 Choć może się to wydawać dziwne, wirtualne gospodarstwa rolne w grach telewizyjnych wcale nie są takie banalne. Rzesze informatyków zbierają informacje i każda następna edycja gry staje się coraz bardziej rzeczywista dzięki algorytmom sztucznej inteligencji zapisanych w pamięci gry.

Takie symulatory gospodarstw rolnych to także oczywiste narzędzie edukacyjne dla uczniów szkół rolniczych i tam coraz częściej są wykorzystywane jako poważna pomoc naukowa.

 

Tato, kup mi ciągnik Case!, fot. fot.AŁ
Tato, kup mi ciągnik Case!, fot. fot.AŁ
 

Bawi, uczy i... wychowuje

Dla producentów maszyn rolniczych sprzedaż zabawkowych modeli poza zyskami z licencji ma jeszcze jedną niezwykle pożądaną i bezcenną cechę – rozpoznawanie marki. Już dziś dzieci bez zastanowienia potrafią wymienić trzech światowych potentatów w produkcji maszyn rolniczych. A skoro już od dzieciństwa młody człowiek jest fanem konkretnej marki, to są duże szanse, że gdy dorośnie i obejmie gospodarstwo, będzie nim nadal.

Nie dajmy się jednak zapędzić w PR-owe rozważania. Zabawka to zabawka. Ma bawić i cieszyć. Przyznajcie, że sami chcielibyście się pobawić takim modelem ciągnika czy innej maszyny. Bo taki model to także doskonały prezent pod choinkę dla całkiem dorosłych rolników.