Rząd uznał za archaiczne wyposażenie polskiej armii i zapowiedział unowocześnianie sił zbrojnych. W konsekwencji wojsko inwentaryzuje zasoby, wietrzy magazyny i pozbywa się starego wyposażenia. Zyski ze sprzedaży przekazywane są na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych. Dotyczy to sprzętu typowo cywilnego lub pozbawionego wojskowych użyteczności. Trafia on na publiczne przetargi pisemne (konieczne wadium), a jeśli nie znajdzie nabywcy - do sprzedaży poprzetargowej (oferty pisemne bez wadium), lub bezprzetargowej (sprzedaż bezpośrednia w wyznaczonych punktach).
Zajrzeliśmy na listy przedmiotów wystawionych na sprzedaż przez Oddziały Regionalne Agencji Mienia Wojskowego. Okazuje się, że można na nich znaleźć również sprzęt rolniczy, oraz taki, który przyda się lub znajdzie nowe zastosowanie w każdym gospodarstwie.

Wczoraj otwarte zostały oferty w przetargach zorganizowanym przez lubelski i krakowski oddziały AMW. W Lublinie wśród 49 pozycji znalazł się np. Ursus C360 z 1984r., którego cena wywoławcza wyniosła 10 tys. zł (wszystkie ceny w wartościach netto). Za 5 tys. zł wystawiono przetarg rozsiewacz wapna i nawozów, a za niewielkie kwoty były też do nabycia: pług 3-skibowy, przetrząsarka, zgrabiarka i kosiarka. Na krakowskim przetargu z kolei wystawiono na sprzedaż trzy przyczepy transportowe o ładowności 10 ton. Przyczepy o ładowności 3,5t będzie można natomiast zakupić we wrocławskim oddziale agencji, przetarg rozstrzygnięty zostanie jutro. W poznańskiej placówce AMW jedną z pozycji rozpisanego właśnie przetargu jest dwuosiowa przyczepa samozbierająca, wyprodukowana w 2000r. Jej cena wywoławcza to 8 tys. zł. Za 16 tys. zł można z kolei zakupić widłowy podnośnik spalinowy Desta z 1984r. W Olsztynie podobne podnośniki wystawiono w cenach od 6 do 12 tys. zł.
Tyle o sprzęcie typowo rolniczym, ale na wojskowych przetargach nie brakuje i innych atrakcji, które będą prawdziwą gratką dla wielu gospodarzy.

Agencyjne aukcje to przede wszystkim okazja do uzupełnienia taboru. Na listach przetargowych wypatrzeć można tak samochody osobowe, jak i dostawcze, terenowe i ciężarowe. Wśród dostawczaków przeważają Lubliny w różnej zabudowie, ale znaleźć można też Fordy Transity czy Fiaty Ducato. Wśród osobówek królują Polonezy, ale są też Fiaty Punto, Ople Astra i Vectra. Auta terenowe to głownie Honkery z lat 90. i UAZ-y z wcześniejszą metryką (zwykle w cenie 6 tys. zł). Sporo też popularnych niegdyś półciężarówek marki Tarpan. W ofercie samochodów ciężarowych są głównie Stary i Jelcze, wyprodukowane między 75 a 89 rokiem. Są również autobusy Autosan w cenie 10 tys. zł. Wszystkie pojazdy występują w najrozmaitszej zabudowie. Niektóre służyły w armii za wozy sanitarne, inne za wozy łączności, warsztaty naprawcze, sale operacyjne, czy nawet mobilne sztaby dowodzenia.
Co ciekawe, w na tych samych przetargach nabyć można też masę części zamiennych tak do wystawianych modeli, jak i takich starszych marek jak Nysa czy Żuk.

Bogata jest także oferta cystern, zbiorników i beczek na paliwa oraz wodę. Rolników ze smykałką do majsterkowania, czy „żyłką” wynalazcy zainteresować może również cała masa narzędzi i urządzeń – tokarek, frezarek, wiertarek i pił stołowych, strugarek, obrabiarek wieloczynnościowych, oraz części maszyn – silników spalinowych i elektrycznych, wałów, pomp, łożysk, manometrów.

Nie brakuje też asortymentu, który może zainteresować liczne na wsiach jednostki OSP. Wśród przetargowych pozycji są choćby instrumenty muzyczne, które widziałaby na swoim wyposażeniu nie jedna orkiestra dęta. Najdroższy i największy zarazem wystawiony obecnie na aukcję sprzęt to dwa kutry holownicze KH-200 na przyczepie PKH-200, które zbywa AMW w Lublinie. Cena wywoławcza każdego z nich to 37 tys. zł.