PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Co się psuje w ciągniku? Cz.3. Układ elektryczny

Co się psuje w ciągniku? Cz.3. Układ elektryczny Instalacje w starszych ciągnikach mogą się znacznie różnić od oryginału, fot. AŁ

Próbując odpowiedzieć na tytułowe pytanie, w poprzednich częściach omówiliśmy pokrótce sprzęgło i mechaniczną skrzynię biegów. Dziś zastanowimy się nad zespołem elementów, które noszą wspólne miano: elektryka.



W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat rozwoju ciągników ich wyposażenie elektryczne rozwijało się wraz z nimi. Począwszy od prostych instalacji oświetleniowych, po rozruchowe, a skończywszy na dzisiejszych skomputeryzowanych maszynach, wszystkie owe instalacje mogą się zepsuć.

Elektryka w ciągniku – składniki

Nowoczesne ciągniki wyposażane są w szereg komputerów sterujących silnikiem, skrzynią biegów, podnośnikiem, a nawet trakcją ciągnika i klimatyzacją. Temat elektroniki w ciągniku jest jednak na tyle obszerny, że wrócimy do niego w innym artykule. Dziś skupmy się na elektryce w ciągnikach, jaką znamy (i widzimy).

Może się wydawać, że układy elektryczne w ciągnikach rolniczych są już na takim poziomie niezawodności i trwałości, że nie ulegają awariom. Jednak tak nie jest. Układ elektryczny to najbardziej wrażliwy na uszkodzenia podzespół każdego ciągnika. Chyba nie ma ciągnika, w którym elektryka prędzej czy później by nie szwankowała.

Akumulator w ciągniku – jak bateria

O ile jeszcze kilkanaście lat temu mogliśmy liczyć na przynajmniej kilkuletni okres użytkowania akumulatora w ciągniku, dziś z tym bywa różnie. Coraz częściej akumulator trzeba traktować jak baterię w zegarku – gdy zaczyna szwankować, czas wymienić na nowy.

Dzisiejsze akumulatory maja potężne prądy rozruchowe, ale niską – w porównaniu do tych starszych – masę. To dlatego, że w ich konstrukcji stosuje się coraz mniej ołowiu. Grube do niedawna płyty w celach zastąpiono cienkimi jak firana siatkami z napyloną warstwą ołowianą. Skutkiem tego mamy więcej prądu w momencie rozruchu, ale ilość takich rozruchów jest mocno ograniczona trwałością płytek w celach akumulatora.

Kiedyś to były akumulatory

Z tego tytułu nowoczesnych akumulatorów nie można już ponownie formować, ani zbyt zasiarczyć. Ich okres użytkowania jest obliczony na tyle i tyle, a później trzeba wymienić na nowy. To oczywiście nie reguła, ale przyznacie sami, że „kiedyś to były akumulatory”. Niektórzy jeszcze pamiętają, że 12V 165 AH do Bizona dźwigało się z trudem we dwóch, a dziś wystarczy właściwie jedna osoba.

Omawiając źródła problemów elektryki w ciągniku, nie sposób zapomnieć o klemach. Ich stan i właściwy styk na słupkach akumulatora odpowiada niestety za gros jego nagłych awarii. Klemy nie mogą być „obrośnięte” śniedzią i luźne. Prowadzi to w krótkim czasie do „wypalenia” ołowianego słupka, braku właściwego przepływu prądu oraz coraz częstszych wybuchów akumulatora w czasie rozruchu lub pracy.

 Prądnica i regulator napięcia

Erę prądnic w ciągnikach mamy już za sobą. Gdzieniegdzie można je jeszcze zobaczyć w starszych ciągnikach, gdzie sprawne przy odpowiedniej konserwacji nadal działają. Regularne przeglądy prądnic polegające na wymianie łożysk i szczotek węglowych przedłużały im żywotność. Watro było je także odkurzyć wewnątrz kilka razy w roku, pozbywając się w ten sposób pyłu ze szczotek.

Przy regularnej konserwacji prądnice nie sprawiały problemu, czego nie można powiedzieć o współpracujących z nimi zewnętrznymi regulatorami napięcia. Każdy użytkownik Ursusa C-330 czy „sześćdziesiątki” zapewne wymieniał nieraz regulator Rg-15c czy Rg-15d. Głównym problemem ich awarii był… brud.

Regulator napięcia przykręcony jest do obudowy (masy) i rzadko kto zagląda pod jego spód. Znajduje się tam rezystor drutowy, który się nagrzewa w czasie pracy i ciepło to musi być swobodnie odprowadzane. Gdy rezystor ten obrośnie kurzem lub częściej mieszanką kurzu i oleju, przepala się i ładowanie akumulatora znika. Jeśli ktoś ma jeszcze w ciągniku taki element, warto zwracać na niego uwagę.

Analogiczna sytuacja wynikała z masowych awarii regulatorów napięcia w kombajnach Bizon.

Alternator może być problemem

Praktycznie bezobsługowe urządzenie, jakim jest alternator w ciągniku, może jednak być przyczyną wielu awarii. Niesprawny alternator to niedoładowane akumulatory i problemy z rozruchem. Nieraz zdarza się, że to właśnie niedoładowanie nagminnie „psuje” nawet nowe akumulatory, które dopiero co wymieniliśmy w ciągniku. Dlaczego więc alternator ulega awariom? Przyczyn może być kilka i mogą one wystąpić losowo lub jednocześnie. Wymieńmy trzy główne:

- Alternator nie lubi wody. O ile deszcz mu nie zaszkodzi, to strumień myjki ciśnieniowej już tak. Szczególnie, gdy wykonaną z metali lekkich nagrzaną obudowę pracującego jeszcze przed chwilą alternatora potraktujemy strumieniem wody. Pojawią się w niej mikropęknięcia, a z czasem poważne uszkodzenia.

- Alternator nie lubi zwarć. Nie chodzi o te zwarcia, które mogą z czasem pojawić się wewnątrz samego urządzenia, ale o te w instalacji elektrycznej czasem daleko od samego alternatora. Bywa też, że nieprawidłowa wymiana akumulatora uszkadza jego wewnętrzne elementy prostownicze (diody).

- Alternator nie lubi źle napiętego paska. Kontrola prawidłowego naciągu paska alternatora (lub prądnicy) jest podstawową czynnością obsługową, którą musimy znać. Za luźny pasek się ślizga i wirnik alternatora nie ma prawidłowych obrotów – skutek: niedoładowanie. Za mocno napięty pasek szybko niszczy ułożyskowania alternatora – skutek: poważna jego awaria. Dlatego pasek napędu musi być zawsze w doskonałym stanie i odpowiednio napięty.

Instalacja elektryczna to koszmar

Każdy ciągnik opleciony jest siatką instalacji elektrycznej. Im bardziej skomplikowana maszyna, tym ta siatka jest bardziej rozbudowana i złożona. Instalacja przewodzi prąd elektryczny – to jej jedyne zadanie. Jednak żeby je prawidłowo spełniała, musi być absolutnie sprawna. Nie wdając się w skomplikowane prawa przewodnictwa elektrycznego metali, trzeba pamiętać że nawet najlepsze przewody, kable, piny, łączówki, klemy czy konektory z czasem się zużywają.

„Z czasem” jest tu właściwym słowem, bo to właśnie upływ czasu powoduje reakcje chemiczne na stykach przewodów instalacji i ich śniedzienie lub utlenianie. To z kolei zawsze pogarsza przewodnictwo elektryczne, a nawet je uniemożliwia. Aby uniknąć destrukcyjnego wpływu czasu na połączenia elektryczne w newralgicznych miejscach, pokrywa się je srebrem lub nawet złotem. W ciągnikach są to zazwyczaj styki mikroprocesorów sterujących najważniejszymi funkcjami.

Instalacja elektryczna w ciągniku to wiązki kabli i kabelków wykonanych ze stopów miedzi. Przewodzą one doskonale prąd (i impulsy elektryczne), jednak szybko ulegają utlenieniu. Nie ma na to uniwersalnej rady i z wymianą wiązek przewodów, a czasem całej instalacji elektrycznej trzeba się z czasem liczyć użytkując niemal każdy ciągnik.

Uwaga na ampery

Napięcie w instalacji elektrycznej ciągnika to w zasadzie niegroźne i niewyczuwalne dla człowieka 12 V. Są jednak miejsca, gdzie to napięcie, a właściwie natężenie, jest groźne. To wszystkie przewody wokół akumulatorów i rozrusznika. Nie bez przyczyny maja one dużą średnicę, bo przepływający tam prąd ma nierzadko ponad 1000 amperów. Takie natężenie jest niebezpieczne dla człowieka i trzeba o tym pamiętać.

Tam, gdzie występują przewody wysokiego natężenia, zalecana jest szczególna ostrożność w obsłudze i wszelkich naprawach. Wymieniając przewody akumulatora, trzeba stosować tylko te o właściwej średnicy i przewodnictwie elektrycznym dobranym do zaleceń producenta ciągnika. W przeciwnym przypadku kable będą się grzały, a ich połączenia ulegały szybkiemu zniszczeniu. Skutkiem tego są iskrzenia i często wywołane nimi pożary ciągników.

Czujniki i przekaźniki – zmora użytkowników

Integralną częścią każdej instalacji elektrycznej w ciągniku są czujniki. Im nowocześniejszy ciągnik, tym czujników jest więcej. Wymieńmy parę: czujnik ciśnienia oleju, ciśnienia odmy, ciśnienia paliwa, temperatury paliwa, ciśnienia powietrza, jego zanieczyszczenia, czujnik biegów, skrętu, hydrauliki, ciśnienia w oponach, a na koniec czujnik w/w czujników. I wszystkie potrzebne.

Nowoczesność konstrukcji dzisiejszych ciągników ma swoje zalety i wady, bo każdy czujnik może się zepsuć lub uszkodzić. Przykładów są tysiące i zapewne większość użytkowników może przytoczyć wiele opowieści o tym, jak to awaria czujnika czy przekaźnika uziemiła ciągnik. Diagnoza takich uszkodzeń bez fachowego sprzętu i ogromnej wiedzy bywa niezmiernie trudna, a nieprawidłowe działania potęgują często dalsze uszkodzenia.

Czynnik zwierzęcy

Instalacje elektryczne w ciągnikach i maszynach rolniczych są narażone jeszcze na jeden rodzaj uszkodzeń – gryzonie. Potrafią one dostać się w każdy zakamarek ciągnika czy kombajnu i przegryźć nawet całe wiązki przewodów. Myszy, kuny czy inne gryzonie to zdecydowanie wrogowie naszego drogiego sprzętu rolniczego, a szkody przez nie spowodowane mogą iść w tysiące złotych.

Czy można zapobiec awariom instalacji elektrycznej w ciągniku?

Z punktu widzenia użytkownika nie możemy wykluczyć wszystkich nagłych awarii instalacji elektrycznej, ale możemy im zapobiegać. Prawidłowa obsługa akumulatorów i klem, dokładny przegląd z pomiarami alternatora, prawidłowy naciąg paska jego napędu na pewno przedłużą żywotność tych elementów.

Podstawowy przegląd instalacji elektrycznej możemy wykonać sami. Tam, gdzie kable i przewody narażone są na kontakt z czynnikami atmosferycznymi – trzeba mieć je na uwadze. Pamiętajmy też o tym, że w osłonach peszelowych przewodów może się gromadzić woda. Jeśli ciągnik jeździ po krzakach lub zaroślach mogących uszkodzić czy wyrwać przewody elektryczne instalacji, warto je dodatkowo zabezpieczyć osłonami.

Instalacja elektryczna w ciągnikach to niewątpliwie najsłabszy podzespół tych skomplikowanych maszyn. Ma wiele punktów zapalnych, które mogą być źródłem niedomagań  i awarii. Jednak można i warto o nią zadbać, aby ciągnik służył bezawaryjnie jak najdłużej.

Jeśli macie jakieś spostrzeżenia i uwagi na temat instalacji elektrycznej w ciągnikach i jej uszkodzeń, podzielcie się z nami.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • Rozrusznik R11a 2020-10-19 19:25:19
    Moc 3KW. Przy napięciu 9V daje to 333,33A. Kable są grube, żeby spadek napięcia na nich był jak najmniejszy, przez co więcej mocy wydziela się w rozruszniku, zamiast w kablach. Dla człowieka groźny jest prąd znacznie mniejszy niż 1kA. Zaledwie kilkadziesiąt mA jest w stanie zabić. Kto nic nie wie, ten musi wierzyć we wszystko. Część porad i wniosków jest do bani i szkodzi.
    • Serwisant 2020-10-20 18:28:47
      Ale napięcie 12V nie wymusi przepływu prądu przez ciało na poziomie kilkudziesięciu mA.
  • ajato 2020-10-19 09:32:34
    Oj tam, oj tam. Nasza miłościwie panująca władza ludowa zaraz nam, chłopom pracującym, przybliży utopijnego komunizmu. Będziemy orać koniem! Jak koń wygląda, każdy wie, ale jakie plusy dodatnie są takiej inwestycji państwowych dobroczyńców? Ano, pali wiadro owsa dziennie, nigdy nie psuje się, i będąc własnością państwa, a nie prywatną własnością, nie da zarobić przeciwnikom rewolucji komunistycznej! Inspekcje robotniczo-chłopskie będą sprawdzać w każdym zakamarku czy podli kułacy nie schowali plonów przeznaczonych na rozwój nowej, wspaniałej Polski Ludowej. Dzięki wsparciu naszych zachodnich bratnich narodów, ze Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, ten Plan Morawieckiego, inaczej zwany Piątką dla Rolnictwa Państwowego, uda się w 100% a nawet i więcej!
  • Serwisant 2020-10-18 08:57:52
    Zajmij się astrologią, pewnie lepiej ci to wychodzi. Napisałeś filozoficzny wywód, który jest całkowicie bez sensu. A zasada ograniczania prądu przez alternator jest prosta jak konstrukcja cepa. Tylko jak do tej pory nikt z piszących tutaj jej nie zna. I właśnie po tym można odróżnić fachowca, który zna zasadę działania tego co naprawia, od wymieniacza, który nie ma bladego pojęcia.
    • Agroastrolog 2020-10-18 14:48:44
      Z pewnością jesteś genialnym fachowcem od alternatorów. Ale to, że podciągasz pod filozoficzny wywód moje celowo lapidarne wręcz opisanie, dlaczego alternator nie musi mieć zewnętrznego ogranicznika prądu, świadczy o Twoim poziomie. Mylisz filozofię z elementarnymi podstawami elektrotechniki. Co do astrologii to tylko słowna zbitka taki -nick- myślę, że oryginalny. Jak byś przeglądnął na forach moje komentarze dotyczące ASF, te z początku zarazy, to już wtedy pisałem o wirusie, który może rzucić się na człowieka.
  • Agroastrolog 2020-10-17 20:31:11
    W odpowiedzi "Serwisantowi". Zapomniałeś dodać że, alternator jest wielofazową (najczęściej trójfazową) maszyną prądu przemiennego, nim przepłynie przez mostek prostowniczy, w przeciwieństwie do prądnicy, która jest maszyną generującą prąd jednokierunkowy. Brak zewnętrznego ogranicznika natężenia prądu generowanego przez alternator wynika własnie z faktu że, jest to generator prądu przemiennego. xl=6.28fl. Z pewnością wiesz jak zmieni się xl przy wzrastającej częstotliwości f a ta jak wiadomo jest pochodną liczby obrotów wirnika alternatora. To właśnie xl jest przyczyną samoograniczania do konstrukcyjnej wartości, prądu oddawanego przez alternator. Na forum "Agrofoto" dodawałeś kiedyś pyszałkowate komentarze, patrząc z wyższością na innych.
  • zaz 2020-10-17 19:39:44
    Niech mnie ktoś mądrzejszy oświeci dlaczego napięcie 12V nie jest niebezpieczne dla człowieka ale już natężenie 1000A jest groźne.
    • Serwisant 2020-10-18 09:12:57
      Tutaj znowu widać całkowity brak wiedzy autora artykułu. Rezystancja ciała wynosi około 1kΩ.Przy napięciu 12V teoretyczny prąd przepływający przez ciało wyniesie 12mA. Piszę teoretyczny, bo w praktyce rezystancja suchej skóry wynosi ponad 50kΩ, więc prąd ten będzie 50 razy mniejszy. Tak więc przy napięciu 12V żaden prąd nie jest niebezpieczny. Niebezpieczeństwo może wynikać jedynie z faktu, że prądy w okolicach 1kA w przypadku zwarcia powodują wyparowanie przewodów czy zacisków akumulatora, a to stwarza ryzyko poparzeń.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.236.35.159
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.