W Polsce ani Ursus, ani FMŻ, ani fabryka w Gorzowie Wlkp. czy inny producent nie wytwarzał typowych nośników narzędzi w stylu „Kreta” Scheucha czy Fendtów serii GT. Oczywiście w pewnym skrócie można stwierdzić, że traktorki Dzik były swego rodzaju nośnikiem narzędzi, ale jako ciągnik jednoosiowy to zupełnie inna historia mechanizacji, którą w tym miejscu nie będziemy się zajmować.

Nie oznacza to, że w PRL nie używaliśmy nośników narzędzi. W pewnym momencie na polach pojawiły się maszyny tego typu, a większość z nich pochodziła z Niemiec. Ale tych lepszych Niemiec, według narracji ówczesnych mediów, tych bardziej demokratycznych.

NRD miało swój Geräteträger

Przenosimy się zatem za żelazną kurtynę. Skoro nośniki narzędzi zdobyły sobie pewną popularność w RFN, musiały też powstawać w NRD. Nie tylko musiały, ale to właśnie wschodnie Niemcy przypadkowo okazały się ojczyzną tego segmentu rynku. Inżynier Egon Scheuch pojazd nazwany „Maulwurf“ Geräteträger zaczął konstruować jeszcze przed II Wojną Światową w III Rzeszy.

Po konflikcie Erfurt, w którym pracował, został przydzielony ZSRR i wkrótce stał się częścią NRD. Chcąc nie chcąc jego pojazd, którego w krótkich seriach wprowadził na rynek w 1948-49 r. oferowano po wschodniej stronie Niemiec.

Sprawdź możliwości finansowania używanych maszyn rolniczych!

Traktor z silnikiem DKW

Gdy pomysłem zainteresowali się producenci z RFN, również NRD zaczęło przygotowania do produkcji „Kreta”. Od 1951 r. trwały prace projektowe, by w 1955 r. w VEB Traktorenwerk Schönebeck rozpocząć produkcję ciągników RS 08/15.

Odśnieżanie Rynku Starego Miasta w Warszawie przy pomocy nośnika narzędzi RS-09, fot. Grażyna Rutowska / Narodowe Archiwum Cyfrowe
Odśnieżanie Rynku Starego Miasta w Warszawie przy pomocy nośnika narzędzi RS-09, fot. Grażyna Rutowska / Narodowe Archiwum Cyfrowe

 Liczba 15 oznaczała moc w KM, a generował ją silnik dwusuwowy pochodzący z DKW F8, podobnie zresztą jak w pojeździe „Maulwurf”. W NRD jednostkę DKW produkowano w VEB Motorenwerk Karl-Marx-Stadt dla samochodu IFA F8, więc z kontynuacją konceptu Scheucha nie było problemu.

Traktor posiadał 8 biegów do przodu i do tyłu, blokadę mechanizmu różnicowego na tylnej, napędzanej osi oraz WOM z przodu i z tyłu. Z ciekawostek warto wspomnieć o możliwości łatwej zmiany rozstawu osi i rozstawu kół ciągnika z Schönebeck. Aby skrócić RS 08 wystarczyło wyciągnąć dwie śruby mocujące przednią część nośną i odepchnąć całość do tyłu.

Aby zmienić rozstaw kół, po poluzowaniu śrub mocujących wystarczyło przesunąć zwrotnice po obu stronach przedniej osi. Rozstaw kół tylnej osi można było zmienić dodając przekładki, wystarczyło poluzować nakrętkę osi.

Wersję RS 08 produkowano do 1956 r. Ciągnik sprawdził się jako nośnik narzędzi i dobry pomysł na samobieżny sprzęt rolniczy, ale miał poważną wadę – silnik. Każdy kto kiedykolwiek jeździł DKW F8 lub IFĄ F8 wie, że dwucylindrowy dwusuw z termosyfonem słabo radził sobie z małym drewnianym samochodem, a co dopiero z ciągnikiem? Nie dość, że był zbyt słaby to jeszcze podczas ciężkiej pracy potrafił się zagrzać.

Musi być diesel

Dlatego już w 1957 r. w Schönebeck rozpoczęto montaż wersji RS 09 wyposażonej w silnik wysokoprężny FD 21, na początku sprowadzany, a od 1958 r. produkowany w NRD na licencji austriackiej firmy Warchalowski.

Motor miał pojemość 1021 cc, był chłodzony powietrzem, posiadał moc 15 KM (oryginalnie 18 KM) i dwa cylindry. Silnik kilka razy modernizowano, otrzymywał większą moc i inne oznaczenia. Od 1963 r. jednostki diesla zmodernizowanej serii KVD powstawały w VEB Motorenwerk Cunewalde i służyły także do napędu małych samochodów dostawczych, czasem nazywanych nośnikami narzędzi, marki Multicar.

Szukasz maszyn rolniczych? Sprawdź oferty w portalu Giełda Rolna! 

Od lat 60. produkcja odbywała się także w VEB Landmaschinenbau Haldensleben. Wytwarzanie tej serii ciągników zakończono w 1974 r. Maszyna stała się w latach 50. i 60. podstawowym ciągnikiem wschodnich Niemiec, a poszczególne enerdowskie fabryki produkowały sprzęt przystosowany specjalnie dla RS 09. Oprócz wersji dwucylindrowej od 1963 r. powstawały także silniki czterocylindrowe.

Jeździliśmy nimi w Polsce

RS 09 w wersji dwucylindrowej od mniej więcej 1962-63 roku pojawiał się na polach PRL, oczywiście państwowych. Było ich na tyle dużo, że do tej pory są osoby, które je dobrze wspominają.

Ciągnik RS 09 sprzedawano na rynkach eksportowych pod marką Fortschritt. Napędzał go dwu- lub czterocylindrowy diesel o mocach od 15 KM do 30 KM w zależności od wersji i rocznika pojazdu, fot. Grażyna Rutowska / Narodowe Archiwum Cyfrowe
Ciągnik RS 09 sprzedawano na rynkach eksportowych pod marką Fortschritt. Napędzał go dwu- lub czterocylindrowy diesel o mocach od 15 KM do 30 KM w zależności od wersji i rocznika pojazdu, fot. Grażyna Rutowska / Narodowe Archiwum Cyfrowe

 Ba! Nawet są tacy, którzy nadal ich używają, głownie jako transporterów ziemi, paszy i innych rzeczy, których nie trzeba przewozić na tony. Użytkownicy narzekali na zbyt małą moc i niską praktyczność narzędzi, które pasowały tylko do tego pojazdu.

Ostatnia szansa z Nordhausen

Ostatnim podrygiem nośników narzędzi przeznaczonych do zadań typowo rolniczych we wschodnich Niemczech okazał się pojazd o nazwie GTP 100, którego ok. 80 egzemplarzy powstało w latach 80. XX wieku w VEB Zucht- und Versuchsfeldmechanisierung Nordhausen. Ciągnik został zaprojektowany do m. in. prac siewnych, pielęgnacyjnych i lekkiego transportu nasion, paszy czy płodów rolnych.

Dostępne były również różne sprzęty towarzyszące i hydrauliczna platforma załadowcza przygotowana na 850 kg. Z tyłu zamontowano trzypunktowy układ hydrauliczny co znacznie podniosło atrakcyjność ciągnika. Pojazd napędzał dwucylindrowy, czterosuwowy silnik wysokoprężny produkowany przez VEB Motorenwerk Cunewalde.

Związek Radziecki też miał… podwozie samobieżne

Równolegle sprawą nośników narzędzi zainteresował się przemysł ZSRR. W 1956 r. do produkcji wszedł ciągnik DSSz–14, opracowany w Charkowie i dzielący wiele podzespołów z ciągnikiem DT-14, w tym jednocylindrowy motor diesla o mocy 14 KM. W ZSRR nośniki narzędzi nazywano podwoziami samonośnymi.

Z wyglądu radziecki projekt rodem ze wschodniej Ukrainy przypominał konstrukcje niemieckie firm Claas, Lanz czy Eicher – zamiast jednego solidnego elementu nośnego zamontowano dwie mniejsze rury idące równolegle i tworzące swoisty prostokąt przed kierowcą. Od 1959 r. w produkcji znalazł się zmodernizowany DSSz-16 z dwucylindrowym silnikiem o mocy 16 KM.

Początek długiej historii T-16

Gdy na początku lat 60. pojazd otrzymał skrzynię biegów wyposażoną w rewers, traktor nazywano już T-16. Sprzęt powstawał w Charkowie do 1967 r. Pojazd ze wschodniej Ukrainy również pojawiał się w Polsce, ale rzadziej niż jego konkurencja z NRD.

Ciągnik T-16M spotkany w Bułgarii w miejscowości Ravnogor, fot. Shutterstock
Ciągnik T-16M spotkany w Bułgarii w miejscowości Ravnogor, fot. Shutterstock

Po modernizacji w 1967 r. podwozie samobieżne z Charkowa otrzymało silnik o mocy 25 KM (taki sam jak we Władimircu), nową skrzynię biegów, a w oznaczeniu pojawiła się literka M. W opcji dodatkowej istniała możliwość montażu kabiny z drzwiami. T-16M produkowano aż do 1995 r. Ciągnik spotykano nie tylko na polach i w sadach, ale także przy pracy komunalnej jak odśnieżanie ulic czy posypywanie solą dróg.

Kolejnym rozwinięciem koncepcji T-16 była wersja MG produkowana od 1986 r. W tym wypadku ciągnik miał już zamkniętą kabinę w standardzie oraz ulepszony silnik Diesla typu D-21A1 o mocy 25 KM. Ciągniki T-16 były mocno spokrewnione techniczne z traktorami T25 Władimiriec.

T-16 wiecznie żywy

Charkowskie T-16 odeszło do lamusa w 1995 r., ale to nie zakończyło sagi nośników narzędzi na Ukrainie i w Rosji. W fabryce traktorów we Włodzimierzu produkowany jest kolejny nośnik narzędzi, który pojawił się na rynku w 1998 roku. Nazywa się VTZ 30SSh lub Agromash 30 Sh, w zależności od rocznika i przeznaczenia. Pojazd wyposażono w dwucylindrowy silnik D-120 o mocy 30 KM.

W ofercie jest także podwozie samobieżne Agromash 50 Sh niewiele różniące się z zewnątrz, ale wyposażone w trzycylindrowy silnik D-130 o mocy 45 KM.   

Agromash 30 Sh czyli najnowsze wcielenie klasycznego nośnika narzędzi pamiętającego jeszcze czasy RS 08, Fendtów GT i T-16, fot. oao-vmtz.ru
Agromash 30 Sh czyli najnowsze wcielenie klasycznego nośnika narzędzi pamiętającego jeszcze czasy RS 08, Fendtów GT i T-16, fot. oao-vmtz.ru

 

Na stronie producenta podano nawet cenę zakupu nowej maszyny, która wynosi 753 500 rubli i była aktualna w 2018 r. Z pewnością teraz ciągnik będzie kosztował znacznie drożej. 

Ten sam pojazd był również oferowany na Ukrainie jako HTZ SSH-2540. Do czasu interwencji wojsk rosyjskich w 2014 r. używano w nim silnik produkowany we Włodzimierzu. Potem montowano jednostki własnej konstrukcji typu SMD-1801 oraz 3TDA. 

Czy nośniki narzędzi są jeszcze używane?

W kolejnym odcinku zastanowimy się czy oprócz Rosji klasyczne nośniki narzędzi są jeszcze gdzieś produkowane. Jakie maszyny je zastąpiły i czy powstały wreszcie nośniki narzędzi o większej mocy.