Wśród pojazdów używanych przez rolników jest jeszcze wiele ciągników, przyczep i pojazdów dostawczych ze starymi tablicami rejestracyjnymi, które były wydawane od lat 70., kiedy to powstało 49 nowych województw do roku 2000, gdy system wydawania numerów rejestracyjnych dostosowano ponownie do zmian terytorialnych, tym razem z 1999 r.

Czarne tablice są nadal legalne

Co ważne mimo wielu zmian legislacyjnych, nowych modeli tablic, wejścia Polski do Unii itp. stare, czarne tablice rejestracyjne nigdy nie straciły ważności i nadal przez kolejne lata były legalne.

Pod koniec maja 2023 r. w sejmie opracowano projekt nowych przepisów mających na celu ograniczyć niektóre skutki kradzieży tożsamości. Wprowadzono wówczas możliwość elektronicznego lub osobistego zastrzeżenia numeru PESEL, co ma uniemożliwić wyłudzanie pożyczek czy branie kredytów na skradzione dane.

Ale oprócz ww. przepisów podczas prac nad zmianami wprowadzono także rządową autopoprawkę nowelizującą działanie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK), która w tym wypadku najbardziej nas interesuje, a która ma niewiele wspólnego z tematem ww. zmian. 

Zróbmy porządek w CEPiK-u

Nowe przepisy mają zrobić porządek w CEPiK-u. Chodzi głównie o martwe dusze, które nadal figurują w tabelkach jako pojazdy zarejestrowane, ale tak naprawdę nie istnieją, bo zostały oddane na złom lub rozebrane poza oficjalnym obiegiem albo są odstawione na długie lata w krzaki, włożone do garażu na lepsze czasy lub porzucone gdziekolwiek.

Z tego powodu pojazdy zarejestrowane przed 14 marca 2005 r., które przez 10 ostatnich lat nie miały wykupionej polisy OC, a także nie wykonano im badań technicznych, zostaną automatycznie wyrejestrowane. W efekcie 24 czerwca 2024 r. znikną z głównej bazy CEPiK-u.

W całym kraju jeździ jeszcze mnóstwo pojazdów z czarnymi tablicami, fot. K.Pawłowski
W całym kraju jeździ jeszcze mnóstwo pojazdów z czarnymi tablicami, fot. K.Pawłowski

Jeśli ktoś z Was posiada taki pojazd i będzie chciał nim wrócić na drogi wystarczy, że wykupi OC oraz wykona badanie techniczne, a samochód, motocykl czy przyczepa wrócą do bazy. W zasadzie nic strasznego się nie dzieje. Gorsze są inne projekty.

Kary za nieprzerejestrowanie pojazdu

1 stycznia 2020 r. weszły przepisy zmieniające dotychczasowe czynności kierowców. Do tej pory istniał obowiązek przerejestrowania, ale nie było od tego obowiązku kary. Toteż wiele pojazdów posiadało kilkanaście umów kupna-sprzedaży, właściciele się zmieniali, a urzędy nic o tym nie wiedziały. To utrudniało prace policji i innych organów w celu ustalenia właściciela, np. przy nałożeniu mandatu lub ustalenia przebiegu kolizji czy wypadku drogowego.  

Przepisy z 2020 r. nakazywały przerejestrowanie w urzędzie lub zgłoszenie faktu kupna albo zbycia pojazdu drogą elektroniczną. W przypadku nie wykonania jednego z tych czynności urząd mógł nałożyć karę administracyjną w wysokości od 200 do 1000 zł.

Tego rodzaju przepisy były o tyle genialne, że pomogły przetrwać przez okres pandemii, kiedy to wystarczyło powiadomienie o zakupie lub zbyciu pojazdu drogą elektroniczną i w efekcie nie trzeba było się fatygować do urzędu. Wiele osób z tego korzystało, zwłaszcza ci, którzy chcieli zostawić czarne tablice na swoim zabytkowym wozie lub ci, którzy cenią swój czas i nie lubią chodzić do urzędów.

Jednak z jakiś powodów ustawodawca uznał, że to nie wystarcza i należy zmusić obywateli do przerejestrowywania zakupionych pojazdów.

- Rozwiązania prawne wprowadzone 1 stycznia 2020 r., nakładające na właścicieli pojazdów kary, w perspektywie kilku lat ich stosowania, okazały się nieskuteczne oraz powodujące istotne niedogodności dla obywateli i samorządów. Zaproponowana poprawka porządkuje obecny stan prawny i ma na celu ograniczyć obowiązki po stronie obywateli, a także uprościć i skrócić procedury administracyjne – można przeczytać w uzasadnieniu do projektu zmian w CEPiK.

Nie wiemy w jaki sposób zgłoszenie elektroniczne z domu zamienione na obowiązek udania się do wydziału komunikacji by wydać bez sensu kilkaset złotych ma uprościć i skrócić procedury, ale może o czymś naprawdę grubym nie wiemy.

W nowych przepisach mających wejść w życie 1 stycznia 2024 r. przerejestrowanie nowo zakupionego pojazdu nadal będzie obowiązkowe w ciągu 30 dni, ale jeśli w tym czasie nie odwiedzimy urzędu komunikacji otrzymamy karę w wysokości 500 zł. Jeśli spóźnienie wydłuży się do 180 dni, kara wzrośnie do 1000 zł. Niestety w przepisach pojawiła się także kara za niepowiadomienie sprzedaży pojazdu w wysokości 250 zł.

FORS nie zgadza się projektem 

Z przepisami zawartymi w projekcie rządowej autopoprawki nie zgadza się m. in. Stowarzyszenie Forum Recyklingu Samochodów FORS, które celnie punktuje nowe przepisy.

Po pierwsze autopoprawka została wprowadzona ukradkiem przy okazji innej ustawy, do tego zamiast ułatwiać utrudnia załatwianie spraw (zgłoszenie elektroniczne, a przerejestrowanie pojazdu w urzędzie to zdecydowanie gorsza zmiana) oraz nakłada opłaty – przy rejestracji w urzędzie musimy zapłacić za tablice i inne czynności, a przy zawiadomieniu poprzez Internet nic nie płacimy.

- Nie widzimy absolutnie sensu tych zmian, poza aspektem finansowym. Starostwa nie otrzymują żadnych środków z tytułu przyjmowania wniosków o fakcie nabycia czy zbycia pojazdów, natomiast z tytułu rejestracji pojazdów już tak, co w naszej ocenie jest główną przesłanką wprowadzenia zmian – napisało FORS w piśmie skierowanym do Senatu.

Co ze starymi, czarnymi rejestracjami?

Portal autokult.pl oraz przedstawiciele firm produkujących rejestracje straszyli w mediach, że to koniec czarnych tablic rejestracyjnych. Na szczęście nie jest to do końca prawda.

Obowiązek przerejestrowywania pojazdów pod groźbą nałożenia kary według projektu będzie obowiązywał od 1 stycznia 2024 r. i po tym czasie jeśli kupimy pojazd zarejestrowany na „czarnych blachach” niestety będziemy zmuszeni go przerejestrować. W przypadku białych rejestracji możemy zachować stare „blachy”, ale w przypadku czarnych nie ma takiej możliwości.

Jednak jeśli mamy pojazd cały czas zarejestrowany na siebie lub kupiliśmy go i powiadomiliśmy odpowiednie urzędy o jego zakupie przed 1 stycznia 2024 r. to możemy spać spokojnie – nasze czarne tablice są nadal legalne i nikt nam ich nie nakaże wymieniać.

Przy poprzedniej zmianie przepisów wchodzących w życie na początku 2020 r. prawo nie działało wstecz i w tym wypadku zapewne będzie podobnie.

Co więcej jeśli od 10 lat nie opłacaliśmy OC, ani nie robiliśmy tzw. przeglądu rejestracyjnego w pojeździe zarejestrowanym przed marcem 2005 r. i boimy się kar związanych z brakiem ciągłości OC to po wykreśleniu pojazdu z bazy CEPiK nie powinniśmy już się obawiać listu z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

- Poprawka niesie korzyści zarówno dla obywateli, którzy nie będą „ścigani” za brak OC w zakresie pojazdu, którego faktycznie nie posiadają, a jednocześnie dane zgromadzone w systemie będą odzwierciedlały stan faktyczny liczby pojazdów – można przeczytać w uzasadnieniu do rządowej autopoprawki.

Poprawki i przepisy nie wchodzą jeszcze w życie

Po przeczytaniu informacji na wielu portalach możemy odnieść wrażenie, że przepisy weszły już w życie. Oczywiście tak nie jest. Przepisy są po pierwszym głosowaniu w sejmie i teraz czeka je czytanie w senacie, który będzie mógł zgłosić swoje poprawki albo odrzucić, którąś z przegłosowanych przez sejm, np. tą o CEPiK-u. Oczywiście senat może także przepchnąć przepisy w całości, takie jakie przyszły do izby wyższej instancji z sejmu.