W piątek informowaliśmy, że strona rosyjska zablokowała możliwość importu i eksportu określonych towarów i surowców, aby jak napisano, zapewnić bezpieczeństwo m. in. żywnościowe.

Na liście znajduje się ponad 200 produktów, w tym sprzęt technologiczny, telekomunikacyjny, medyczny, pojazdy, maszyny rolnicze, sprzęt elektryczny, a także wagony i lokomotywy, kontenery, turbiny, maszyny do cięcia metalu i kamienia, wyświetlacze wideo, projektory, konsole i rozdzielnice.

Po drugiej stronie muru są kraje europejskie oraz USA i Kanada, które nałożyły na produkty z Rosji i Białorusi odpowiednie sankcje, a społeczeństwa namawiają do bojkotu produktów z napisem "made in Russia".

Po rozmowie z przedstawicielami polskich firm wydaje się, że sankcje sankcjami, ale interes musi działać dalej. Trudno winić tu polskich przedsiębiorców, którzy nie są winni obecnej sytuacji i z czegoś żyć muszą. Poza tym nie mogą opuścić klientów, którzy im zaufali kupując przed wojną rosyjski lub białoruski sprzęt.

W tej chwili to konsumenci muszą wziąć na siebie największą odpowiedzialność i jeśli nie chcą by rosyjskie firmy były obecne na naszym rynku to po prostu muszą omijać salony z produktami pochodzącymi z tego kraju z daleka.

Co z Rostselmashem?

Firma Korbanek od lat jest dystrybutorem kombajnów rosyjskiej marki Rostselmash. Ewentualny brak produktów z Rostowa nad Donem nie będzie dla polskiego przedsiębiorstwa zabójczy, bowiem Rostselmash odpowiada zaledwie za 10 proc. obrotów firmy.

Rostselmash był do tej pory dostępny w firmie Korbanek, fot. mat. prasowe Korbanek / Rostselmash
Rostselmash był do tej pory dostępny w firmie Korbanek, fot. mat. prasowe Korbanek / Rostselmash

Zapytaliśmy Pawła Korbanka, prezesa zarządu, jak w tej chwili wygląda współpraca z producentem ze wschodu:

- Trudno cokolwiek powiedzieć. Na razie jest cisza. Z jednej strony jesteśmy przeciwni wojnie i wspieramy Ukraińców, którzy zostali zaatakowani. Z drugiej zaś strony nie możemy zostawić naszych klientów bez wsparcia. W tej chwili mamy części na stanie i jeśli wystąpi dłuższa przerwa w dostawach damy sobie radę. Gorzej jeśli współpraca ze względu na obustronne sankcje w ogóle się zakończy. W tej chwili nie mamy żadnych oficjalnych informacji ze strony rosyjskiej. Czekamy także na rozwój sytuacji w Europie, w Rosji i na Ukrainie oraz na to w jakim stopniu obecne lub planowane sankcje przeszkodzą w dostawach. Trudno powiedzieć coś więcej, bo nie wiele zależy od nas – powiedział nam Paweł Korbanek

Możesz kupić nowego Kirowca

W podobnej sytuacji jest firma Agromilka z Nowej Soli, mająca punkty sprzedaży w całej Polsce. Przedsiębiorstwo sprzedaje zarówno sprzęt z Ukrainy, jak i z Rosji czy Białorusi.

Przedstawiciele Agromilki wspierają Ukraińców. Również tym, że cały czas oferują wiele maszyn wyprodukowanych w Ukrainie. Jeśli chodzi o firmy z krajów atakujących Ukrainę to przedstawiciele Agromilki mają kilka konkretnych informacji.

Sztandarowymi produktami holdingu Gomselmash są kombajny zbożowe oraz zielonkowe, fot. mat. prasowe
Sztandarowymi produktami holdingu Gomselmash są kombajny zbożowe oraz zielonkowe, fot. mat. prasowe

Jak dowiedzieliśmy się w Agromilce w rosyjskich fabrykach współpracujących z polską firmą słychać głosy przeciwne wojnie. Zakłady produkujące ciągniki Kirovets czy fabryka wytwarzająca kombajny Gomselmash nie chcą by ich miejsca pracy padły, a robotnicy zostali wyrzuceni na bruk. Dlatego obie firmy starają się nadal wysyłać swoje produkty na eksport.

- Strona rosyjska i białoruska zmieniły certyfikaty produktów, tak aby ominęły ich sankcje. Chcą dalej działać, stawiając swoje maszyny jako bardzo ważne ze względu na produkcję żywności, która mimo wojny i konfliktów nie może stanąć. Dlatego w naszej firmie nie przewidujemy na razie dłuższych przestojów z dostępnością części i serwisu. Każdy klient Agromilki użytkujący wcześniej zakupiony u nas sprzęt może spać spokojnie. Jeśli chodzi o nowe maszyny to jeżeli ktoś zdecyduje się kupić ciągniki Kirovets lub produkty Gomselmasha to fabryki są w stanie nam przysłać gotowe urządzenie. Wcześniejsze zamówienia są realizowane i na razie nie widać problemów z dostępnością kolejnych – powiedział Kacper Wieczorek, właściciel firmy Agromilka

Na podstawie dwóch największych firm sprowadzających rosyjski sprzęt na polski rynek możemy stwierdzić, że wojna w Ukrainie na razie tylko lekko przeszkodziła w sprzedaży i nie przekreśliła całkowicie działalności tych producentów w naszym kraju. Przedstawiciele obu firm nie chcieli komentować moralnych aspektów sprzedaży produktów z Rosji i Białorusi.