Przecieki i pojawiające się scenariusze głoszą, że to najprawdopodobniej nowa linia kombajnów hybrydowych w ofercie globalnego producenta.

Stara koncepcja na nowo?

Ponieważ zamaskowana maszyna żniwna wydaje się być dłuższa od kombajnów rotorowych New Holland CR, a krótsza od tradycyjnych „klawiszowców” CX pojawiły się głosy, że może to być nowa, a raczej odnowiona seria maszyn hybrydowych New Holland.

Dlaczego odnowiona? Ano dlatego, że New Holland produkował już w latach 1982 – 2002 tego typu kombajny oznaczone symbolem TF.

Kombajn hybrydowy, czyli jaki?

Rozwiązania hybrydowe łączą w jedno różne koncepcje. W przypadku kombajnów zbożowych jest to połączenie maszyn klawiszowych z rotorowymi. Mamy więc tradycyjną młocarnię, czyli bęben młócący, klepisko, odrzutnik słomy i ewentualnie jakiś bęben przyspieszający oraz jeden lub dwa wały wirniki zamiast klasycznych wytrząsaczy klawiszowych.

Rotor lub w zależności od koncepcji dwa rotory odpowiadają tu jednak tylko za separację ziarna nie uczestnicząc w jego początkowym wymłóceniu.

Wydajniejszy od New Hollanda CR 10.90?

Mówi się, że najnowszy kombajn ze stajni New Holland będzie efektywniejszy od aktualnie największego w ofercie dwu rotorowego modelu CR 10.90 (uznanego kilka lat temu za najbardziej wydajny kombajn świata) o mocy 652 KM, zbiorniku ziarna o pojemności 14,5 tys. litrów oraz hederze o szerokości 12,5 m.

Czy powyższe dywagacje okażą się prawdziwe? Tego dowiemy się, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, już w najbliższym czasie – tym bardziej, że tegoroczny sezon żniwny powoli się rozkręca.