Z zewnątrz wygląda przecież jak stuprocentowy Zetor, za to barwy jednoznacznie kojarzą się z John Deere’em. Pierwsza myśl dotyczyła tego, że pewnie właściciel czeskiego ciągnika sympatyzując z amerykańskim gigantem postanowił przemalować swój ciągnik. Okazuje się jednak, że sprawa jest nieco bardziej złożona.

Współpraca obu marek

Obie marki – Zetor i John Deere nawiązały współpracę pod koniec lat ’60 XX w., kiedy czeski producent wygrał przetarg na dostawę traktorów do Ameryki Łacińskiej. Jednak ze względu na stłumienie Praskiej Wiosny w 1968 r., współpraca została szybko zerwana.

Okres po upadku reżimu komunistycznego w krajach bloku wschodniego był dla Zetora bardzo trudny, a jego sprzedaż spadła aż o połowę. W międzyczasie John Deere zaczął dostarczać traktory do Ameryki Łacińskiej, ale nadal potrzebował takich typów ciągników, które produkował Zetor.

W 1993 r. obie firmy zawarły umowę, na mocy której Zetor dostarczał swoje traktory amerykańskiej firmie, która sprzedawała je do Ameryki Łacińskiej pod swoją marką w ramach modelu 2000. Oprócz Brna montaż tych modeli odbywał się również w fabryce w Meksyku.

W całym okresie współpracy sprzedano łącznie aż 6500 ciągników. Cała kooperacja nie trwała jednak długo, bo została zakończona w 1996 r. Zdaniem centrali Zetora powodem nieporozumień było fiasko rozmów obu marek nt. zakupu Zetora przez John Deere’a.

W ramach serii 2000 sprzedano łącznie aż 6500 różnych modeli ciągników. fot. mat. prasowe
W ramach serii 2000 sprzedano łącznie aż 6500 różnych modeli ciągników. fot. mat. prasowe

Stuprocentowy Zetor

Okazuje się, że ciągniki John Deere serii 2000 były w stu procentach produkowane przez Zetora, a jedyne różnice dotyczyły zastosowanego koloru farby oraz faktu, że wszystkie oznaczenia czeskiego producenta na odlewach były zeszlifowane.

John Deere 2100. fot. mat. prasowe
John Deere 2100. fot. mat. prasowe

A czy Wy spotkaliście się kiedyś z tymi modelami ciągników? Może ktoś z Was eksploatuje taki traktor w swoim gospodarstwie i chętnie podzieli się swoimi spostrzeżeniami z autorem artykułu? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!