Jest mało prawdopodobne, że będzie mógł kupić nowy lub nawet używany nowoczesny kombajn. Najprawdopodobniej będzie to stary sowiecki kombajn „Niwa” lub „Jenisej”, co najwyżej polski „Bizon” w szacownym wieku. Niemniej jednak mój krewny będzie z tego zadowolony, bo największym problemem drobnych rolników na Ukrainie jest brak własnego sprzętu. Za zebranie zboża trzeba płacić bardzo dużo pieniędzy nieznajomym. Ponadto, gdy czekasz na przybycie wynajętego kombajnu, połowa pszenicy może się w końcu zepsuć.

Wojna obnaża braki

Podałem ten przykład, ponieważ nadal nie rozumiem, dlaczego Ukraina nie uruchomiła jeszcze produkcji niedrogich prostych traktorów i małych kombajnów dla rolników? Oznacza to, że masowo produkowane maszyny z tanimi i przystępnymi cenowo częściami zamiennymi, które są produkowane na Ukrainie, aby każdy rolnik mógł je kupić na raty.

Sprzęt światowych marek pozwolił mocno rozwinąć się ukraińskiemu rolnictwu, ale jednocześnie uzależnił od dostaw tego sprzętu i części zamiennych, fot.I.Pavliuk
Sprzęt światowych marek pozwolił mocno rozwinąć się ukraińskiemu rolnictwu, ale jednocześnie uzależnił od dostaw tego sprzętu i części zamiennych, fot.I.Pavliuk

Faktem jest, że wojna obnażyła szereg problemów, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi. Do końca lat 90. nasi rolnicy używali głównie radzieckich maszyn rolniczych. Po tym, jak zaczęli zarabiać więcej, na Ukrainie pojawili się znani światowi producenci maszyn, nasion, pestycydów i nawozów, którzy zaczęli oferować lepsze i droższe towary. Było to bardzo dobre, ponieważ pozwoliło na udoskonalenie technologii rolniczych i zwiększenie plonów. Jednak to wszystko nie jest produkowane na Ukrainie…

Rolnicy stali się zakładnikami

Wraz z wybuchem wojny jako pierwsza ucierpiała logistyka, w tym produkty rolne. Z jednej strony ukraińscy rolnicy stracili możliwość sprzedaży zboża, a z drugiej – możliwość otrzymywania nasion, pestycydów, nawozów, a także nowego sprzętu rolniczego i części zamiennych. I stał się ogromnym problemem. Nadal można było kupić krajowe nasiona i częściowo nawozy, ale pestycydy prawie nie są produkowane na Ukrainie, podobnie jak większość części zamiennych do nowoczesnych maszyn rolniczych. Nasi rolnicy stali się zakładnikami skomplikowanego planu biznesowego, który polegał na wytwarzaniu środków produkcji na jednym końcu planety i dostarczaniu ich na drugi koniec.

A w pierwszych miesiącach wojny, kiedy zwykła logistyka została zniszczona, stało się to ogromnym problemem dla wszystkich. Wiosna i trzeba siać, pielęgnować oziminy, ale rolnik prawie nic nie ma. Trzeba coś przywieźć z Chin, coś z Francji, resztę z USA czy Niemiec... Choć wydaje się, że bezpośrednio na Ukrainie nie byłoby trudno wyprodukować pestycydy czy filtry do silnika traktora.

Tak, to właściwie bardzo duży problem, który, jak sądzę, dotyczy również Polski. Z tego co wiem, Polsce udało się utrzymać i rozwijać produkcję wielu typów nowoczesnych maszyn rolniczych, które są popularne również na Ukrainie. Nawiasem mówiąc, w ciągu ostatnich 7-8 lat branża ta dobrze się rozwija w naszym kraju. Jednak nadal znaczna część komponentów do produkcji tego sprzętu pochodzi z importu. Podobnie pestycydy i nawozy. A wraz z utratą normalnej logistyki rolnicy stają się prawdziwymi zakładnikami tego schematu.

Oczywiście żaden kraj na świecie prawdopodobnie nie jest w stanie samodzielnie wytwarzać wszystkich rodzajów produktów. Ale są kluczowe sektory gospodarki, na które należy zwrócić szczególną uwagę. Jeśli więc produkujesz dużo ropy, wskazane jest posiadanie własnej produkcji specjalistycznego sprzętu. Jeśli masz dużo lasu, to powinieneś rozwinąć odpowiednią produkcję – od prostych pił po specjalistyczne maszyny leśne. W takim przypadku nie będziesz uzależniony od zakłóceń logistycznych i innych potencjalnych problemów.

A tym bardziej, jeśli jesteś tak dużym krajem rolniczym jak Ukraina czy Polska, gdzie co roku uprawia się kilkadziesiąt milionów ton zboża, musisz rozwijać własną produkcję produktów dla sektora rolniczego. Po co wydawać dziesiątki miliardów dolarów rocznie na nawozy, pestycydy lub traktory, skoro można to wszystko zrobić w domu? To jest kwestia realnego bezpieczeństwa ekonomicznego państwa i to powinno być najważniejsze.

Może i gorszy, ale własny i tańszy

Zgadzam się, że z pewnością siewnik wyprodukowany na Ukrainie nie jest tak „high-tech”, jak ten wyprodukowany przez znaną europejską czy amerykańską firmę. Ale przepraszam - rodzimy kosztuje 5, a nawet 10 razy taniej, a mały rolnik może go sobie kupić, żeby spokojnie pracować. A co najważniejsze, będzie mógł go kupić nawet w czasie wojny, kiedy prawie cały import zostanie zablokowany. To jest bardzo ważne.

Wiele maszyn rolniczych na Ukrainie czeka na naprawę. Brakuje części zamiennych dostarczanych z innych krajów, fot. I.Pavliuk
Wiele maszyn rolniczych na Ukrainie czeka na naprawę. Brakuje części zamiennych dostarczanych z innych krajów, fot. I.Pavliuk

Jednocześnie pilnie konieczne jest, aby duże globalne firmy lokowały swoje fabryki nie w Chinach, gdzie koszty są nieco tańsze, ale gdzie mogą od razu sprzedawać swoje produkty – w Polsce i na Ukrainie. W końcu, bez względu na to, co się dzieje, fabryka jest fabryką. Są pomieszczenia, maszyny i specjaliści. W czasie wojny można tam dalej produkować traktory, albo można… czołgi.

Putin zwabił do siebie światowych producentów

Nawiasem mówiąc, Putin już dawno zrozumiał, że dosłownie zwabia do siebie czołowych światowych producentów, obiecując wielkie korzyści i gwarantowaną sprzedaż. Teraz, po nałożeniu sankcji, opuścili Rosję, ale fabryki pozostały! Pozostali wyszkoleni inżynierowie i robotnicy, pozostały technologie i sprzęt. Setki fabryk w całej Rosji, które zostały zbudowane przez najlepsze światowe firmy... To znaczy, że mogą kupić jakąś elektronikę, aby ominąć sankcje i kontynuować produkcję pojazdów wojskowych w celu zabijania ludzi i pozyskiwania nowych terytoriów.

Jedynym sposobem, aby temu zapobiec, jest rozwój własnej produkcji, w tym produktów rolnych. Zarówno Ukraina, jak i Polska mogą samodzielnie wyprodukować wszystko, co jest potrzebne do zasiania i uprawy plonów, wysuszenia ich, przetransportowania do magazynu i przetworzenia na żywność. Jak teraz to widzę, to dopiero jest prawdziwa niezależność.

Autor artykułu - Ihor Pavliuk, jest ukraińskim dziennikarzem od lat zajmującym się tematyką rolnictwa.