Pokusa zakupu na rynku wtórnym mocnego ciągnika powyżej 200 KM jest duża, ale to również zadanie obarczone dużym ryzykiem. To segment ciągników najdroższych i najlepiej wyposażonych. Aktualnie zakup nowej maszyny o mocy ok. 250 KM u jednego z czołowych producentów to wydatek co najmniej 450 tys. zł netto. Nic więc dziwnego, że wiele gospodarstw interesuje się takimi maszynami z rynku wtórnego, które nawet po 10 latach wydają się ciągle jeszcze w dobrym stanie, a jednocześnie ich cena jest kilkakrotnie niższa od nowej maszyny. Niestety, trzeba pamiętać, że takie egzemplarze są również kosztowne w naprawie i na ogół mocno już wysłużone. Można jednak znaleźć takie modele, które nawet z dość dużym przebiegiem będą nadal dobrze służyć, a ich dalsza eksploatacja nie będzie wiązać się z dużym ryzykiem finansowym.

Takim ciągnikiem jest z pewnością Deutz Fahr Agroton serii X, czyli najmocniejszy ciągnik w ofercie firmy w latach 2006-2012, a w szczególności model X 720 ze sprzęgłem kinetycznym w układzie napędowym. 

Mocny i dobrze wyposażony

Seria Agrotron X debiutowała w 2006 r. i w ofercie firmy Deutz-Fahr pozostała do 2012 roku. Zasadniczo w jej skład wchodzą dwa modele X 710 i X 720 o mocy maksymalnej odpowiednio: 250 i 275 KM (w początkowym i końcowym okresie produkcji moc mogła być mniejsza). Podstawowymi zespołami ciągnika jest silnik Deutz serii TCD 2013 L06 o pojemności 7146 cm3 (spełniający normę Tier III) oraz przekładnia powershift firmy ZF serii 7300. Oczywiście, jak przystało na modele topowe, ciągniki X 710 i X 720 były bardzo dobrze wyposażane już w standardzie, czyli w ich wnętrzu należy spodziewać się wielu przycisków i joysticków, a nierzadko też można spotkać duży iMonitor mogący pełnić rolę terminala Isobus. Opisanie wszystkich funkcji, na które pozwala elektronika, zajęłoby zbyt wiele miejsca (polecamy zapoznanie się z broszurami). Jednak szukając takiego ciągnika, warto wiedzieć, że zespoły elektroniczne są dość stabilne nawet z perspektywy kilkunastoletniego egzemplarza, a fani np. programowania sekwencji na uwrociach nie będą zawiedzeni.

Dlaczego właśnie X?

Na Agrotrona serii X z rynku wtórnego warto zwrócić uwagę przede wszystkim ze względu na rozsądny stosunek ceny do tego, co może zaoferować. Oferta w ogłoszeniach nie jest zbyt bogata, ale zazwyczaj można znaleźć egzemplarz godny uwagi. Od razu warto przestrzec przed skrajnymi ofertami – najczęściej okazje cenowe kończą się dużymi problemami. Ceny najstarszych egzemplarzy z przebiegiem ok. 10 tys. h zaczynają się od ok. 150 tys. zł netto, a egzemplarze z końca produkcji z przebiegiem na poziomie 5 tys. h wyceniane są w ogłoszeniach zagranicznych nawet na równowartość 250 tys. zł – warto o tym pamiętać, analizując podejrzanie niskie cenowo oferty. Z punktu widzenia użytkowego zdanie o opisywanych modelach jest dobre. Użytkownicy doceniają wysokie własności trakcyjne – ciągnik waży ok. 10 t, ma dobry rozkład masy i bardzo dużą średnicę kół przednich. Zaletą tego jest naprawdę dobry uciąg, wadą nieco gorszy skręt. To ciągnik projektowany na duże areały i warto o tym pamiętać nie tylko ze względu cechy konstrukcyjne. Naprawdę bardzo rzadkie są przypadki, gdy ciągnik tej wielkości po 10 latach jazdy ma mniej niż 8-10 tys. h pracy za sobą. Gospodarstwa, które kupiły jako pierwsze te maszyny, wydały na nie dużo i raczej nie po to, by stały bez pracy. Można przyjąć, że minimalny roczny przebieg takiego ciągnika w pierwszych latach to nie mniej niż 1500 h na jeden sezon. Są też ciągniki, które pracują po 3-4 tys. h w sezonie. Wystarczą 3-4 lata takiej eksploatacji i ciągnik ma już 10 tys. h pracy za sobą… i nadal wygląda bardzo dobrze. Czy wciąż jest też wart uwagi? Owszem, o ile nie będzie już tak mocno eksploatowany w przyszłości. Zakup takiego ciągnika to doskonały sposób na przyspieszenie prac w średniej wielkości gospodarstwie – jest w stanie zrobić dużo w krótkim czasie. Niestety, naprawy topowych wersji też mogą kosztować wyjątkowo dużo.  

Bez spektakularnych wpadek

W przypadku Agrotrona X 710 i X 720 nie ma dużo wrażliwych punktów, niemniej przy zakupie trzeba być ostrożnym. Przede wszystkim oceniając silnik, trzeba pamiętać o jego specyficznej konstrukcji. Jednostka TCD 2013 ma wtrysk common rail firmy Bosch, ale z niestandardowym napędem pompy paliwa wysokiego ciśnienia. Są to właściwie dwie pompy współpracujące z regulatorem ciśnienia FCU. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że napędzane są one przez krzywki z wałka rozrządu. Egzemplarze z pierwszych lat mogą mieć problem z trwałością tego zespołu – w ostateczności może dojść do zużycia gniazd popychaczy, co w konsekwencji może prowadzić do konieczności wymiany całego bloku silnika! To przestroga dla tych, którzy znaleźli okazyjną ofertę z „niegroźnie” stukającym silnikiem. No cóż, trzeba na to uważać. Poza tym ceny części do wspomnianego silnika są dość przeciętne – jedna pompa wtryskowa to koszty ok. 1400 zł, za nowy wtryskiwacz zapłacimy ok. 1800 zł, ale wtryskiwacze można też oddać do regeneracji w oparciu o dobrą technologię (koszt od 600 do 1200 zł z nadaniem nowych kodów). Warto podkreślić, że są to jeszcze jednostki bez rozbudowanych systemów oczyszczania spalin. Norma Tier III jest możliwa do uzyskania tylko przez wewnętrzną recyrkulację spalin. Niestety, po pewnym okresie może dojść do zabrudzenia zaworu EGR – czasami da się wyczyścić, ale często po prostu trzeba go wymienić. 

Dobra przekładnia

Mocną stroną ciągników X 710 i X 720 jest przekładnia napędowa firmy ZF. Zapewnia ona 6 przełożeń przełączanych ręcznie i 4 półbiegi przełączane pod obciążeniem na każdym zakresie, ponadto może być wyposażona w reduktor. Konstrukcyjnie przekładnia pozwala na jazdę z prędkością maksymalną do 50 km/h. Wspomniana skrzynia biegów ma dość typową konstrukcję i można powiedzieć, że nie sprawia dużych problemów eksploatacyjnych, zwłaszcza w modelu X 720, który jest wyposażony w tzw. turbosprzegło. Jest to sprzęgło hydrokinetyczne zastosowane pomiędzy silnikiem a skrzynią biegów (sprzęgło analogiczne do sprzęgieł w samochodowych klasycznych automatach). Dzięki niemu wyeliminowane są wszystkie nagłe przeciążenia i skutek nierównomierności biegu silnika spalinowego, który wraz ze wzrostem jednostkowej mocy silników stał się czynnikiem obniżającym trwałość niektórych elementów układu przekazania napędu. Zasadniczo za eliminację tych drgań odpowiada tłumik drgań, ale turbosprzegło w praktyce jest znacznie lepszym rozwiązaniem. Co ważne, jest to zespół praktycznie niezawodny – pod warunkiem okresowej wymiany według instrukcji obsługi. Oczywiście, skrzynia biegów jak większość konstrukcji tego typu jest bardzo wyczulona na jakość oleju – trzeba go regularnie wymieniać. Unikniemy w ten sposób przedwczesnego zużycia tarcz sprzęgłowych, ale też łożysk i synchronizatorów. Weryfikując stan przekładni, warto zwrócić uwagę na zewnętrzne bloki elektrozaworów sterujących przekładnią – zdarza się, że pękają ich mocowania, a w konsekwencji również uszkadzają się same elektrozawory (koszt nowego to ok. 500 zł). Niestety, podczas szybkich oględzin na placu niewiele zobaczymy – zbiorniki i obudowy niemal wszystko zasłaniają.

Hamulce do weryfikacji

Kupując egzemplarz z początku produkcji, trzeba się liczyć z koniecznością weryfikacji stanu tarcz hamulcowych – ich nadmierne zużycie powoduje gromadzenie się opiłków w przekładni i docelowo coraz częstsze problemy z pracą skrzyni biegów. Wstępnym sygnałem może być zwiększona ilość opiłków w oleju (po zdjęciu filtra). Tarcze hamulcowe nie są kosztowne (ok. 150 zł szt.) niestety, ich weryfikacja i wymiana pochłaniają sporo godzin pracy. 

Podczas sprawdzania ciągnika trzeba też dobrze obejrzeć zawieszenie przedniej osi. Niestety, jak w wielu konstrukcjach tego typu producent założył bezobsługowość niektórych połączeń obrotowych. W praktyce mogą być one po prostu zapieczone – części zawieszenia nie są drogie, ale kosztowna może być jego rozbiórka i naprawa. 

Jeśli weryfikacja układu napędowego wypada pomyślnie, warto jeszcze sprawdzić działanie wyposażenia pokładowego, które na ogół jest bardzo bogate. Standardem jest m.in. zastosowanie elektrozaworów hydrauliki zewnętrznej, co pozwala w pełni programować ich działanie. 

Małym minusem Agrotrona X jest nieco gorsza jakość materiałów niż u konkurencji. Nie można się oprzeć wrażeniu, że wnętrze Fendta czy Johna Deere’a o podobnym przebiegu prezentuje się lepiej. A może Agrotron X częściej ma duży (utajony) przebieg? Może?

Podsumowanie

Z pewnością szukając używanej maszyny o mocy ok. 250-270 KM od Deutza-Fahra, mamy szansę wydać nieco mniej niż np. wybierając markę John Deere. Czy będzie to ciągnik wyraźnie gorszy niż „czczony” w Polsce John Deere? Nie ma żadnych podstaw, by tak sądzić. Agrotrony serii X z lat 2006-2012 to wciąż solidne konie pociągowe. Jedyny ich minus to z pewnością szybsza utrata wartości niż w przypadku takich marek, jak Fendt czy John Deere.