Marek i Ksenia Samselowie prowadzą ośrodek jeździecki KJ Huzar oraz gospodarstwo Samselowo w powiecie żyrardowskim, w województwie mazowieckim. Właściciele KJ Huzar zgłosili się do konkursu w kategorii "Technologie".

Małżeństwo własnej ziemi posiada ok. 8 ha, ale na tym terenie znajdują się głównie budynki gospodarcze, wybiegi dla koni, tereny treningowe, pastwiska i inna niezbędna infrastruktura do prowadzenia stadniny. Wobec tego farmer gospodaruje na użyczonych gruntach, głównie osób prywatnych, którzy sprowadzili się w okolice niedawno i mimo posiadania pewnego areału nie zamierzają go uprawiać. Dzięki temu Marek Samsel ma skąd pozyskiwać siano i słomę, niezbędną do jego działalności.

Rolnik przypadkowy

Pan Marek mówi, że rolnikiem został trochę z przymusu i z przypadku. Stadnina koni i klub jeździecki działają na tym terenie od 1991 r. W 1992 r. w posiadłości w Józefowie odbyły się pierwsze konne kolonie, a w 2004 r. w Samselowie pojawiła się Ksenia, przyszła żona Marka.

Od początku roboty w gospodarstwie było sporo, nie tylko tej dotyczącej przygotowania farmy pod główną działalność. Ponieważ w posiadłości w Józefowie są konie - pojawił się problem z obornikiem. Gospodarze nie chcieli zbierać go na pryzmie, więc najpierw zabierali go okoliczni rolnicy. Niestety po jakimś czasie im się znudziło. W efekcie pan Marek kupił rozrzutnik i jeździł pożyczonym traktorem.

To było jednak zbyt męczące na dłuższą metę. Zakupiono zatem traktor – Fortschritta ZT 323. Pan Marek zaczął dzierżawić łąki, które trzeba było kosić, więc w stadninie pojawiły się następne maszyny: prasa marki FiatAgri, stary wóz do bel, przetrząsarka, zgrabiarka, kosiarka dyskowa SaMasz, beczka asenizacyjna.

Ponieważ przeważnie pan Marek pracuje sam - czasem z pomocą jednego pracownika - zapinanie maszyn i przepinanie ich było zawsze koszmarem. Nie mówiąc o wpinaniu i wypinaniu hydrauliki i pneumatyki. W tym momencie przydały się studia pana Marka - czyli Politechnika Warszawska. Jedną z pierwszych innowacji w maszynach było przystosowanie do warunków w gospodarstwie starego enerdowskiego Fortschritta, który otrzymał m. in. składane pneumatycznie lusterka, dzięki czemu mieścił się w ciasnych alejkach obory. Dziś farmer śmieje się, że to pewnie jedyny Fortschritt z tak nietypowym wyposażeniem.

Inspiracja z Austrii

W związku z coraz większym zakresem prac w gospodarstwie stary, pozbawiony klimatyzacji i wygód Fortschritt musiał przejść na emeryturę. Marek Samsel znalazł godnego następcę - wybór padł na JCB Fastraca o mocy 185 KM wyprodukowanego w 1996 r. Traktor o odpowiedniej mocy, poza tym wygodny, ze względu na amortyzację zawieszenia z przodu i z tyłu (rolnik w związku z rozproszeniem łąk, na których pracuje, często musi pokonywać spore dystanse – czasem 20 km i więcej), klimatyzację i kabinę pośrodku pojazdu, która pomaga kierowcy w poruszaniu się po drogach publicznych (w ciasnych i mocno zabudowanych okolicach widać więcej i wcześniej niż w standardowym ciągniku).

Dzięki ciągnikowi JCB, praca zrobiła się nieco lżejsza i wygodniejsza, ale wciąż czegoś brakowało. Aby nie męczyć się ciągłym przepinaniem, załączaniem, zapinaniem, we wszelkich maszynach pojawiły się trójkąty zaczepowe wzorowane na austriackim wynalazku o nazwie Gangl Docking System.

Z tyłu ciągnika JCB Fastrac z 1996 r. pojawił się system zaczepowy wzorowany na austriackim Gangl Docking System, fot. K.Pawłowski
Z tyłu ciągnika JCB Fastrac z 1996 r. pojawił się system zaczepowy wzorowany na austriackim Gangl Docking System, fot. K.Pawłowski

Austriacka firma Gangl opatentowała i prowadziła sprzedaż innowacyjnych zaczepów, dzięki którym można było w około 6 - 10 sekund, nie wychodząc z ciągnika, podpiąć wszelki sprzęt rolniczy wyposażony w zaczepy systemu Gangl. Operator mógł podjechać ciągnikiem pod np. zgrabiarkę i za pomocą TUZ-a, na którym znajdował się specjalny trójkąt zaczepowy, złączyć się z maszyną. System nie tylko łączył sprzęty, ale także od razu podpinał hydraulikę oraz WOM. Narzędzie mogło obsługiwać maszyny ciągnione, półzawieszane i zawieszane, o różnym stopniu obciążeń. System sprzęgów składał się z dwóch modułów, które są podobne do trójkąta systemu Weiste.

Niestety ostatnie wpisy na stronie, Facebooku i YouTube ze strony Gangl Docking System zatrzymały się na 2017 r. Telefon firmowy milczał, email nie odpowiadał. Pan Marek na wzór Gangl Docking System własnoręcznie wykonał szkice uproszczonego narzędzia i zaczął działać. Wkrótce zakład ślusarski wyprodukował moduły trójkątów zaczepowych, a farmer spod Żyrardowa zamontował odpowiednik austriackiej maszynerii u siebie.

Niestety niemożliwe okazało się automatyczne podłączenie WOM-u i hydrauliki, ale podstawowa funkcja, czyli szybkie podłączanie maszyny się sprawdziło. Dzięki temu wynalazkowi podczepianie maszyn trwa chwilę i jest praktyczne oraz czyste.

Ze zmian z tyłu ciągnika warto podkreślić jeszcze zamontowanie tylnych zaczepów na siłownikach. Główny zaczep działa na siłowniku i steruje trójkątem, a mniejsze siłowniki boczne pomagają ustawić sprzęt w lewo i w prawo. Aby nieco cięższy osprzęt z tyłu nie powodował problemów ze skakaniem maszyny, pomysłowy Marek zamontował sprężyny w zawieszeniu traktora, które mają za zadanie tłumienie efektu skakania pojazdu pod obciążeniem.

Maszty od Caterpillara

Głównym zadaniem pana Marka na okolicznych polach i łąkach jest koszenie trawy, belowanie i zwożenie efektów pracy na teren KJ Huzar. Aby przewieść bele właściciel stajni potrzebował wyposażyć ciągnik np. w mocny przedni ładowacz z chwytakami do bel lub po prostu kupić ładowarkę teleskopową. Pan Marek rozwiązał to w inny sposób. Z przodu JCB pojawił się maszt z wózka widłowego marki Caterpillar z łapami do bel wykonanymi według własnego projektu. Maszt pozwala na ładowanie bel na ok. 3 metry. Wysoki zakres pracy jest w pełni wykorzystywany, bowiem pod specjalnym namiotem bele są składowane najwyżej jak jest to możliwe..

Z przodu JCB pojawił się maszt z wózka widłowego marki Caterpillar wraz łapami do bel własnej konstrukcji, fot. K.Pawłowski
Z przodu JCB pojawił się maszt z wózka widłowego marki Caterpillar wraz łapami do bel własnej konstrukcji, fot. K.Pawłowski
W traktorze pan Marek usprawnił także przednie zawieszenie za pomocą poduszek pneumatycznych, które niwelują dość spory ciężar masztu z łapami.

JCB Fastrac na jeszcze większym wypasie

Oczywiście to nie koniec zmian i innowacji. Cała pneumatyka została przebudowana i teraz jest możliwe odcięcie konkretnej sekcji, co również się przydaje w przypadku awarii pojazdu. Podobne usprawnienia wykonano w układzie elektrycznym, w którym w łatwy i prosty sposób, za pomocą najprostszych narzędzi dostępnych w każdym internetowym sklepie, zamontowano hebel odcinający cały prąd w ciągniku. Dzięki temu po przestawieniu hebla ciągnik zostaje zgaszony i mamy pewność, że prąd nie jest pobierany.

W kabinie właściciel zamontował nowe zegary np. dotyczące poziomu płynu chłodniczego i prostego systemu GPS. Zmodernizował także klimatyzację, którą wyposażył w lampki czujników wysokiego i niskiego ciśnienia, dzięki czemu od razu wiemy czy system działa sprawnie. Do całości dochodzą także takie usprawnienia jak pompka sprzęgłowa o dłuższym skoku, mająca na celu lżejszą pracę, trzy gaśnice dostępne szybko i w łatwy sposób od zewnątrz maszyny, nowe ledowe lampki ostrzegawcze czy przewód świateł przyczepy idący od strony ciągnika, jak w samochodach osobowych. Wszelkie maszyny są wyposażone w gniazdko, dzięki czemu nie muszą mieć dodatkowych przewodów.

Wszystkie innowacje i usprawnienia pana Marka mają na celu bardziej komfortową, czystszą, bezpieczniejszą i szybszą pracę. Jak powiedział sam farmer wszystko co wykonał było podyktowane… lenistwem. Nie da się ukryć, że każdy chce pracować szybciej i w bardziej komfortowych warunkach.

Każda maszyna na terenie KJ Huzar jest wyposażona w oryginalny trójkąt zaczepowy projektu Marka Samsela, fot. K.Pawłowski
Każda maszyna na terenie KJ Huzar jest wyposażona w oryginalny trójkąt zaczepowy projektu Marka Samsela, fot. K.Pawłowski

Takie same usprawnienia pojawiły się w wiekowej prasie marki FiatAgri, która otrzymała nowe sterowanie, system popychania siatki (rolki), podpięcie hydrauliki czy prądu. Właściwie cały osprzęt sterujący jest nowy.

Nawet efektowny wóz do przewozu bel został mocno zmieniony. Pojazd bazuje na barakowozie z lat 50. Teraz ma hydrauliczną nogę oraz nową ramę pomalowaną na jaskrawy kolor, pasujący do ciągnika. Na pace mieści ponad dwadzieścia bel ze słomą.

Innowacyjny farmer to nie tylko drogi sprzęt

Innowacje Pana Marka Samsela być może nie pokazują w jakim kierunku idzie nowoczesne rolnictwo i technika XXI wieku. Za to dzięki takim innowacjom każdy rolnik, przy niewielkich nakładach i własnej inwencji, może sprawić by praca na roli była bardziej przyjazna.

Innowacje to nie tylko nowa, droga technologia. To także usprawnienia w dobrze znanych maszynach, które dzięki zmianom mogą dalej pracować i służyć długie lata.