Gdy przeszło dwadzieścia lat temu pan Wiesław Gryn eksperymentował z uprawą bezorkową, pewnie niewielu wierzyło w powodzenie takiego systemu uprawy. Gdy kilkanaście lat temu zbudował on swój pierwszy agregat do uprawy i siewu pasowego zapewne niejeden rolnik pukał się w czoło.

Dziś sprzęt do uprawy bezorkowej ma w swojej ofercie chyba każdy producent maszyn rolniczych, a z roku na rok przybywa także firm sprzedających agregaty pracujące w technologii strip-till. 

Dzisiejsze priorytety Wiesława Gryna

Obecnie gospodarz bardzo dużą uwagę przywiązuje do realizacji praktyk związanych z nawożeniem wgłębnym, a tym samym do budowania zasobności w składniki pokarmowe w warstwie gleby na głębokości poniżej 30 cm.

Dba przy tym o to, aby w jak największym stopniu i jak najgłębiej móc zmagazynować wodę opadową, tworząc tym samym pojemny jej magazyn, z którego mogą korzystać rośliny w czasie coraz częściej powtarzających się okresów z deficytem opadów.

Taką ilość dżdżownic znaleźliśmy na polu Wiesława Gryna w glebie wykopanej jednym szpadlem fot. Tomasz Kuchta
Taką ilość dżdżownic znaleźliśmy na polu Wiesława Gryna w glebie wykopanej jednym szpadlem fot. Tomasz Kuchta

Jak twierdzi gospodarz, zadaniem rolnika jest stworzenie roślinom takich warunków, by bez przeszkód mogły rozwijać system korzeniowy do głębokości nawet 1 m, gdzie powinny znajdować się zarówno makroskładniki, jak i zapasy wody.

Swoje dokonania Gryn weryfikuje przy często przeprowadzanych odkrywkach glebowych, gdzie w praktyce ma okazję weryfikować postawione przez siebie tezy. Ich efekt bywa zdumiewający, bo jak inaczej nazwać to, że na 70-80 cm profilu glebowego znajdują się resztki pożniwne wciągane tam siecią korytarzy wydrążonych przez dżdżownice? Nie wspominając już o korzeniach roślin - kukurydzy, czy rzepaku, które sięgają nawet na głębokość 1 m. 

Dżdżownice zdaniem Gryna to najlepszy pracownik, nie dość że darmowy, to bardzo pracowity. Trzeba im jedynie przygotować dogodne warunki do bytowania fot. Tomasz Kuchta
Dżdżownice zdaniem Gryna to najlepszy pracownik, nie dość że darmowy, to bardzo pracowity. Trzeba im jedynie przygotować dogodne warunki do bytowania fot. Tomasz Kuchta

Postawione przez siebie cele rolnik realizuje za pomocą maszyn własnej konstrukcji, bo jak twierdzi, na rynku nie ma obecnie rozwiązań, które by go satysfakcjonowały. 

Struktura gleby robi wrażenie

Kilkudziesięcioletnie starania rolnika o uzyskanie odpowiedniej struktury gleby możemy dostrzec już na pierwszy rzut oka. Wierzchnia jej warstwa jest dość miękka, większe grudy ziemi łatwo się rozpadają, kopanie szpadlem idzie nadspodziewanie gładko, a penetrometr bez większego trudu zagłębia się tam na 80 cm w głąb gleby.

Co ciekawe, nawet gospodarując na pagórkowatym terenie, na polach Gryna nie sposób znaleźć zastoiska wodne, czy jakiekolwiek ślady spływu powierzchniowego - warto przy tym wspomnieć iż gościliśmy u rolnika dzień po obfitym opadzie deszczu. Możliwość zobaczenia tych gleb oraz ich struktury z bliska zdecydowanie robi wrażenie.

Maszyny własnej konstrukcji

Oprócz nowoczesnych maszyn renomowanych producentów w gospodarstwie pana Wiesława Gryna znajdziemy naprawdę liczne konstrukcje wykonane przez rolnika.

Wśród nich należy wspomnieć chociażby o agregacie do uprawy i siewu pasowego rzepaku, gdzie nawóz podawany jest wgłębnie nawet do głębokości 35 cm. 

Agregat ten użytkowany jest w gospodarstwie już od trzech lat fot. Tomasz Kuchta
Agregat ten użytkowany jest w gospodarstwie już od trzech lat fot. Tomasz Kuchta

Maszyna podzielona jest na 3 części po 2,5 m i każda z nich jest niezależnie zawieszona, aby jak najlepiej kopiować teren. Na całej szerokości roboczej pracuje tu 15 łap w rozstawie 45 cm i na co dzień współpracuje z nią ciągnik o mocy prawie 500 KM.

Ważna jest także masa maszyny wynosząca ok. 13 t, bowiem pozwala ona na skuteczne zamknięcie szczeliny powstałej w wyniku przejazdu zębów roboczych.

Maszyna umożliwia aplikację nawozu nawet do 35 cm w głąb gleby fot. Tomasz Kuchta
Maszyna umożliwia aplikację nawozu nawet do 35 cm w głąb gleby fot. Tomasz Kuchta

Jak zaznacza rolnik, była to odpowiedź na uzyskiwane w gospodarstwie wysokie plony, a tym samym na warunki pracy z dużą ilością resztek pożniwnych. 

- Dzisiaj budowa maszyn jest naprawdę łatwa, a jedynym ograniczeniem jest budżet, bowiem każdą część, każdy element możemy kupić, mamy dostęp do rozbudowanej infrastruktury np. wycinarek plazmowych. Z mojego doświadczenia wynika zaś, że największym problemem jest dostępność stali o podwyższonej wytrzymałości - wyjaśnia pan Wiesław Gryn.

Kolejna ciekawa maszyna własnej konstrukcji to tzw. aplikator nawożenia wgłębnego, służący rolnikowi wiosną, gdzie oprócz wylania nawozu na głębokość do 12 cm wykonywana jest wiosenna uprawa odświeżająca.

Aplikator do wgłębnego nawożenia zarówno RSM-em, jak i nawozami granulowanymi NPK fot. Tomasz Kuchta
Aplikator do wgłębnego nawożenia zarówno RSM-em, jak i nawozami granulowanymi NPK fot. Tomasz Kuchta

Co ważne, przejazd ten jest przeprowadzany przy wykorzystaniu nawigacji GPS tak, aby pasy z rozlanym RSM-em pokrywały się z pasami gleby, na których jesienią zostało zastosowane wgłębne nawożenie nawozem NPK za pomocą tegoż aplikatora. Maszyna ta na co dzień pracuje z 380-konnym ciągnikiem.

Wiosną za pomocą tej maszyny rozlewany jest RSM na głębokość 12 cm, a także wykonywana jest wiosenna uprawa odświeżająca fot. Tomasz Kuchta
Wiosną za pomocą tej maszyny rozlewany jest RSM na głębokość 12 cm, a także wykonywana jest wiosenna uprawa odświeżająca fot. Tomasz Kuchta

Zwieńczeniem innowacyjnych konstrukcji pana Wiesława Gryna jest zbudowana od podstaw przyczepa przeładunkowa o ładowności 23 t. Jako, że troska o strukturę gleby jest jednym z priorytetów rolnika, to i ta maszyna musiała zostać zaprojektowana i wykonana zgodnie z dbałością o jak najmniejsze ugniatanie gleby.

Przyczepa charakteryzuje się ładownością 23 t fot. Tomasz Kuchta
Przyczepa charakteryzuje się ładownością 23 t fot. Tomasz Kuchta

W tym celu rolnik zastosował opony o szerokości ponad 1 m, a także całość wyposażył w drugą oś wleczoną, która znajduje się pomiędzy głównymi kołami.

W przyczepie przeładowczej troska o jak najmniejsze ugniatanie gleby jest na najwyższym poziomie fot. Tomasz Kuchta
W przyczepie przeładowczej troska o jak najmniejsze ugniatanie gleby jest na najwyższym poziomie fot. Tomasz Kuchta

Ciekawostką może być także prototypowa maszyna do uprawy pasowej, którą rolnik wykonał już kilkanaście lat temu. Jak to w przypadku prototypów bywa, nosi ona bardzo liczne ślady kolejnych modyfikacji i stanowi podwaliny pod później konstruowane maszyny tego typu.

Prototypowa maszyna do uprawy i siewu pasowego fot. Tomasz Kuchta
Prototypowa maszyna do uprawy i siewu pasowego fot. Tomasz Kuchta

Pan Wiesław Gryn to rolnik na wskroś innowacyjny i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Jego troska o strukturę gleby, a także pomysłowość przy konstruowaniu kolejnych maszyn rolniczych zdecydowanie robią wrażenie.

Czy dzisiejsze nowatorskie rozwiązania stosowane przez rolnika za jakiś czas upowszechnią się w kraju podobnie jak to miało miejsce z uprawą bezorkową, czy agregatami do uprawy i siewu pasowego? O tym przekonamy się pewnie za kilka lat.