Skontaktowaliśmy się z kilkoma usługodawcami i rolnikami z różnych stron Polski by dowiedzieć się jak przebiegają żniwa. Przedstawiciele firm usługowych są umiarkowanymi optymistami. Biorąc pod uwagę warunki można śmiało stwierdzić, że powodów do narzekań nie ma, a plony i ich jakość mogły być znacznie gorsze.

Tegoroczne żniwa przejdą do historii jako szybkie i intensywne. Wszystkie prace się zazębiają i nie ma chwili na odpoczynek. Jęczmień ozimy został już praktycznie skoszony w całym kraju, w międzyczasie trwa zbiór rzepaku (choć nie wszędzie się to udaje), a w kilku regionach odbywa się już główna kampania czyli prace na polach z pszenicą i pozostałymi zbożami.

Wyższe plony na Śląsku

- Jesteśmy w trakcie najbardziej intensywnych prac. Rzepak w wielu miejscach jest jeszcze niedojrzały i na niego musimy chwilę poczekać, choć oczywiście nie wszędzie. Wszystko zależy od gleby, dbałości rolników i sumy opadów w danym miejscu. Przynajmniej tak to wygląda w naszym regionie (południowy Górny Śląsk - przyp. red.). Mimo suszy plony są wyższe niż się spodziewaliśmy i co ciekawe całkiem dobre jakościowo. Rzepak wychodzi średnio 4 t z ha, a pszenica nawet czasem 8 t – powiedział nam Jakub Świerkot, specjalista ds. usług agrotechnicznych w firmie Świerkot z okolic Pszczyny.

Specjalista ze Śląska dodał, że żniwa odbywają się bezpiecznie. Jest mniej przypadków pożarów i innych zdarzeń na polu. Według wyliczeń firmy stawki za usługi wzrosły o ok. 15 proc. w stosunku do lat ubiegłych (w tej chwili cena zbioru w firmie Świerkot wynosi niecałe 400 zł brutto za ha plus cena paliwa). Z punktu widzenia dużego usługodawcy różowo jednak nie jest, gdyż wiele kontraktów podpisano pod koniec zeszłego roku, kiedy takiej inflacji i podwyżek cen nie mógł przewidzieć nawet popularny wróżbita.

W Wielkopolsce prawie po żniwach

Trochę inaczej sytuacja wygląda w Wielkopolsce, gdzie rolnicy są nie tylko po małych żniwach, ale prawie kończą się prace na polach pszenicy. Specjalista ds. usług z firmy Agromix Agro, Grzegorz Urbanowski, powiedział, że plony są różne i bardzo zależą od gleby, poziomu agrotechnicznego gospodarstwa i miejscowych opadów. Przedwczoraj na jednym z pól pszenicy zebrano aż 7,2 – 7,3 t z ha. Rzepak w tym roku wychodzi po ok. 4 t na ha, tyle samo zebrano jęczmienia jarego. Urbanowski martwi się jednak o zbiory kukurydzy, która mocno odczuła suszę.

- W tej chwili wygląda jak wata” – powiedział nam w czasie rozmowy.

Bizon pracujący na polu w zeszłym tygodniu w miejscowości Wroniawy w Wielkopolsce, fot. K.Pawłowski
Bizon pracujący na polu w zeszłym tygodniu w miejscowości Wroniawy w Wielkopolsce, fot. K.Pawłowski

Według przedstawiciela firmy Agromix Agro za tydzień w południowej Wielkopolsce może być już po żniwach. Jednak zróżnicowanie regionalne jest spore, bowiem w zachodniopomorskim zbiór pszenicy jeszcze się na dobre nie rozpoczął.

W tym roku w Wielkopolsce nie było wielu wypadków. Jeśli coś się działo to sporadycznie i pracownicy zazwyczaj zdążyli ugasić ogień zanim na miejsce dotarli strażacy. Mimo kilku dni upalnych tragedii nie było.

Zbiory dobre, ale nienajlepsze

Według rolników zbiory rzepaku w tym roku będą mniejsze niż zazwyczaj. O ile na lepszych glebach nie będzie źle, to na trzeciej klasie i gorszej z pewnością zbiory będą marne. Jeżeli chodzi o jęczmień ozimy, który już praktycznie został zebrany w całym kraju, to plony wynoszą ok. 5-8 t z ha w zależności od miejsca. Ideałem byłoby 9 t, ale przy tych warunkach pogodowych i tak narzekać nie można.

Mniejsze niż zwykle zbiory potwierdzają także wyliczenia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które szacuje, że w tym roku zbóż w Polsce zbierzemy mniej o 2,5-3 mln ton w porównaniu do lat ubiegłych.