PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jak kupić używany ciągnik?

Autor:

Dodano:

Tagi:

Zakup używanego ciągnika, który z satysfakcją dla nabywcy i bez nadmiernych kosztów posłuży jeszcze wiele lat, to nie lada wyzwanie. W poniższym tekście podpowiemy, jak postępować podczas zakupu używanego ciągnika i jak się do tego przygotować, aby zmniejszyć ryzyko kupienia tzw. kota w worku.



Ciągniki rolnicze z rynku wtórnego mają wiele zalet, ale ich zakup obarczony jest też znacznym ryzykiem. Niemniej rachunek ekonomiczny, zwłaszcza wtedy, gdy nie można liczyć na żadne dofinansowanie, często wskazuje na to, że to jedyna droga do zmiany ciągnika na nowszy, z mniejszym przebiegiem, mocniejszym silnikiem czy lepiej wyposażony. Oferta egzemplarzy używanych jest duża i można pokusić się o stwierdzenie, że każdy dość szybko znajdzie ofertę idealną dla siebie. Niestety, jest to rynek pełen pułapek i bez odpowiedniego podejścia oraz zachowania właściwych kroków bezpieczeństwa można łatwo stać się ofiarą oszustwa albo przez własną ignorancję kupić maszynę lśniącą na zewnątrz, lecz w fatalnym rzeczywistym stanie technicznym.

Na początek warto przede wszystkim zrozumieć nieco rynek używanych ciągników, skąd pochodzą, do czego mogły być wykorzystywane i jakie powinny mieć np. realne przebiegi. Otóż od trzech dekad podstawę naszego rynku wtórnego stanowią maszyny używane, sprowadzane z Zachodu. Oczywiście, coraz większą część stanowią traktory z polskiego rynku, ale one w dużej mierze też były kiedyś sprowadzone. Niestety, na ogół jest tak, że jeśli rolnik decyduje się na zmianę ciągnika, to dobry, zadbany egzemplarz trafia bezpośrednio do jego znajomych, natomiast pozostałe mogą mieć "niespodziankę".

Wiele osób woli jednak zakup używanego ciągnika z Zachodu, które na niezliczonych placach zgromadziły liczne firmy wyspecjalizowane w ich sprowadzaniu - na ogół postrzegane są jako bardziej zadbane i lepiej serwisowane.

CUD NAD WISŁĄ?

I tu należy się zatrzymać, aby zrozumieć pewien fenomen. Na ogół w Polsce taki sam ciągnik rolniczy, często z mniejszym przebiegiem, jest wyraźnie tańszy niż na wspomnianym Zachodzie. Jak więc opłaca się go tam kupić, przetransportować i jeszcze sprzedać z zyskiem? Jakby nie liczyć - nie opłaca się. A jednak biznes importowy kręci się doskonale i ma przed sobą nadal dobre perspektywy. Po prostu Polacy stali się odbiorcami wszystkiego tego, czego na Zachodzie już nie chcą. Czasami dlatego, że ciągnik ma już duży przebieg i staje się zbyt awaryjny, czasami dlatego, że uległ awarii lub kolizji, którą przy zachowaniu poprawnej technologii i przy kosztach pracy francuskiego czy niemieckiego mechanika nie opłaca się tam naprawiać, a czasami są to maszyny w pełni sprawne, w bardzo dobrym stanie, ale są np. przed rozszerzonymi, a co za tym idzie - drogimi przeglądami.

Historie są bardzo różne w zależności od wielkości ciągnika, wieku i jego ceny. Czasami wytłumaczeniem niższej ceny w Polsce są też po prostu hurtowe zakupy polskich pośredników. Dlatego oferowane przez nasz rynek wtórny ciągniki rolnicze są bardzo różne; dużą grupę stanowią "odpicowane" bardzo wyeksploatowane egzemplarze, ale są też oferty warte zainteresowania. Trzeba tylko umieć ocenić ich realną wartość.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Od dobrego przygotowania, czyli mówiąc wprost: warto wiedzieć, czego chcemy. Pominiemy tu analizę, komu opłaca się zakup używanego ciągnika, a kto powinien kupić nowy, przy wsparciu np. finansowania fabrycznego - to temat na inny artykuł. Zakładamy, że nasz czytelnik ma już to za sobą i jest zdecydowany na zakup egzemplarza używanego.

Zanim ruszy się w Polskę, poświęci na to dużo czasu i pieniędzy, warto maksymalnie zawęzić grono interesujących nas modeli. Taki wybór to też temat na dodatkowy poradnik, i też go teraz pominiemy, zakładając, że nasz czytelnik ma to już za sobą i wie, czego potrzebuje.

Kolejnym krokiem powinien być dokładny wywiad środowiskowy na temat modelu, który chcemy kupić. Trzeba mieć świadomość nie tylko tego, jaka moc kryje się pod danym oznaczeniem modelu, ale też jak mógł być on wyposażony. Niestety, to wciąż duży problem, gdyż kupujący często nie są świadomi, z czym wiąże się np. prawidłowa obsługa serwisowa wersji, którą wybrali. Pamiętajmy, że w każdym modelu oferowano przynajmniej kilka typów skrzyń biegów, które mogą znacząco różnić się nie tylko sposobem sterowania, ale przede wszystkim kosztami obsługi, napraw i podatnością na uszkodzenia po określonym przebiegu. To samo dotyczy rozwiązań zastosowanych np. w zawieszeniu przedniej osi, układzie hydraulicznym, ale problemy eksploatacyjne mogą nas zaskoczyć np. też z powodu źle dobranych felg. Przygotowując wywiad na temat ciągnika, warto sięgnąć po materiały producentów (broszury), ale też informacje opracowane przez dziennikarzy (testy, opinie użytkowników, opisy modeli używanych) i niezależne instytucje. Poglądowe dane techniczne można np. szybko sprawdzić na stronie: konedata.net. Warto zasięgnąć też informacji od innych użytkowników, ale poszerzyć je o rozmowy z doświadczonymi mechanikami - negatywna opinia jednego użytkownika jest subiektywna i czasami może być niewłaściwa z winy np. tego jednego bardzo wyeksploatowanego egzemplarza albo nieumiejętnej czy nieprawidłowej eksploatacji.

Uzbrojeni w wiedzę na temat lat produkcji danego modelu, średnich cen, mocy silników, typów przekładni i występującego wyposażenia możemy przejść do wyboru konkretnych ofert. Oczywiście, warto zacząć od przeglądu ofert w serwisach internetowych - większość firm z tzw. placami też umieszcza tam w sieci swoją ofertę.

ROZMOWA TELEFONICZNA

Do pierwszej weryfikacji wybranych ofert warto wykorzystać dość konkretną rozmowę telefoniczną. Pamiętajmy, że ogłoszenie internetowe to pewny, wykreowany przez sprzedającego wizerunek maszyny - na ogół bardzo atrakcyjny (ładne zdjęcia, czasami obróbka zdjęć w odpowiednim programie, odpowiednie ujęcia, wyczyszczone wnętrze). Większość handlarzy nawet nie ukrywa, że w przypadku niektórych grup ciągników (do kilkudziesięciu tys. zł) najważniejsze są dobre opony i błyszczący lakier - klienci kupują oczami i chcą wierzyć w to, co widzą. Zwłaszcza wtedy, gdy dystans jest duży, przed wyjazdem trzeba przeprowadzić właściwą rozmowę ze sprzedawcą. Jeśli będziemy zadawać dużo konkretnych pytań, mamy szansę dowiedzieć się o rzeczach, które zaskoczyłyby nas dopiero na miejscu, czyli np. po przejechaniu 350 km w jedną stronę. Osoba sprzedająca raczej sama z siebie nie zdradzi niedoskonałości technicznych, natomiast wypytana o szczegóły być może przyzna się do jakiejś niesprawności.

Dociekliwość się opłaca, gdyż druga strona, wiedząc, że rozmówca jest rozeznany w temacie, też często zaczyna inaczej prowadzić rozmowę. Tego typu rozmowy są dość trudne, bo handlarze często wychodzą z założenia, że najważniejsze to ściągnąć klienta na plac. Często też inaczej traktują kogoś z okolicy, a inaczej kogoś z daleka.

REALNIE OCENIĆ PRZEBIEG

Sprawdzenie stanu technicznego to największe wyzwanie, trudne nawet dla osób z doświadczeniem. Duża część maszyn jest odpowiednio przygotowana pod kupca, czyli wymyta, częściowo odnowiona i wyposażona w nowe lub używane, ale zawsze z dobrym bieżnikiem opony. Od czego zacząć? W przypadku nowszych, kilkuletnich maszyn warto jeszcze przed przyjazdem poprosić o VIN i sprawdzić historię serwisową (szczegóły za chwilę). To może nam dać obraz, jak maszyna była eksploatowana w pierwszych latach i czy aktualny przebieg jest realny. Niestety, w ciągnikach rolniczych podobnie jak w samochodach cofanie liczników stało się standardem. Klienci sami sobie wymyślili psychologiczną granicę 8-10 tys. mth, które uznają za akceptowalne, a po przekroczeniu których ciągniki stają się trudne do sprzedania. Ta absurdalna sytuacja prowadzi do tego, że zarówno 5-, jak i 25-letnie egzemplarze mogą mieć taki sam przebieg. Oczywiście, to może się zdarzyć, ale sytuacja, kiedy pierwszy właściciel wydaje na ciągnik np. 600 tys. zł po to, by fundować mu wakacje i praktycznie go nie używać, zdarza się niezwykle rzadko. Im droższa i mocniejsza grupa ciągników, tym eksploatacja w pierwszym okresie bywa bardziej intensywna. Nie wierzmy w cuda, a jednocześnie nie oceniajmy zbyt negatywnie nieco większego przebiegu. Ważne są stan i jakość obsługi. Jeśli ciągnik jest zadbany, dobrze serwisowany, warto mu zaufać mimo nieco większego przebiegu.

Przed oględzinami warto też zobaczyć, jak wygląda ciągnik po autentycznym przebiegu np. 5 czy 8 tys. mth. Na ogół mają one ładny lakier nie tylko na masce, lecz także na silniku, przekładni i mostach, praktycznie nie mają wycieków, wnętrze po wyczyszczeniu kabiny może udawać nowe. Tymczasem na placach egzemplarze z teoretycznym przebiegiem 5-8 tys. mth mają już za sobą szereg liftingów, a i tak nadal nie wyglądają zbyt dobrze.

WERYFIKACJA STANU TECHNICZNEGO

Przechodząc do rzeczowej weryfikacji stanu technicznego (to też temat na oddzielną publikację), to przede wszystkim nigdy nie należy tego robić samemu. Jedna osoba, nawet z doświadczeniem, może pod wpływem emocji lub manipulacji sprzedawcy pominąć sprawdzenie czegoś ważnego - przynajmniej dwie pary oczu zobaczą więcej. Weryfikację warto zacząć od silnika i przekładni, czyli najważniejszych i najdroższych w ewentualnych naprawach zespołów. Trzeba zwrócić uwagę na to, jak wyglądają: rozruch, reakcja na dodanie gazu, kolor i intensywność spalin, kultura pracy, drgania i hałasy. Podobnie w przypadku przekładni trzeba sprawdzić każdą jej funkcjonalność (każdy zakres, bieg, półbieg), zwracając uwagę na sposób przełączania - zbyt agresywne zmiany biegów czy reakcja sprzęgła mogą oznaczać konieczność przeprowadzenia kalibracji, ale równie dobrze może być to efekt trwałego uszkodzenia jakiegoś elementu. Sprzedawcy bardzo często tłumaczą pewne niedoskonałości tym, że wystarczy coś prostego zrobić i będzie działać. To powinno wzbudzać naszą czujność - jeśli coś jest naprawdę łatwe w naprawie, to zapewne sprzedawca już to zrobił, jeśli jednak nadal miga jakaś kontrolka lub się nie świeci, to na ogół problem jest poważniejszy lub po prostu zbyt kosztowny w naprawie.

Ogólna świadomość tego, ile kosztuje naprawa newralgicznych punktów danego modelu pomaga w jego dobrej ocenie. Jeśli wiemy np., że pneumatyczne zawieszenie kabiny jest drogie w naprawie i awaryjne po kilku latach - nie wierzymy, że za "siedzącą" na poduszkach kabinę odpowiada zepsuty zawór za 20 zł, którego nie było czasu wymienić. W rzeczywistości albo padła pompa za 3 tys. zł, albo nieszczelne są poduszki pneumatyczne kosztujące nie mniej. Tak więc weryfikacja musi być dokładna i nie kończyć się tylko na napędzie.

Warto konsekwentnie sprawdzać poprawne działanie całego wyposażenia. Trzeba przygotować się też na "taczanie" pod ciągnikiem, które bardzo często pozwala zobaczyć znacznie więcej. Oczywiście, nie zachęcamy do szukania ideału i dyskwalifikacji ciągnika z powodu wycieku na uszczelniaczu wału silnika czy zepsutego przycisku na błotniku. Drobne niedoskonałości warto zaakceptować, jeśli ocena najważniejszych podzespołów wypada pozytywnie. Jeśli jest to możliwe, na koniec i tak polecamy zlecić weryfikację techniczną fachowcowi lub jeśli mamy do czynienia z drogim ciągnikiem - zaprosić na ocenę serwis z ASO. Niektóre serwisy dealerskie mają takie usługi w cennikach, a dzięki wiedzy i specjalistycznym narzędziom można dowiedzieć się wielu rzeczy, których nie widać na zewnątrz i nie da się sprawdzić bez odpowiedniej diagnostyki. Przy ciągniku wartym kilkadziesiąt czy kilkaset tys. zł wydatek np. 1000 zł na taką usługę nie wydaje się wysoki, zwłaszcza że dzięki temu można ustrzec się często znacznie większych wydatków lub mieć dobre argumenty do negocjacji ceny.

WERYFIKACJA DOKUMENTÓW

Na koniec zostaje jeszcze bardzo ważna rzecz, jak weryfikacja dokumentów i stanu prawnego. Tu też mogą czaić się pułapki. Przede wszystkim trzeba sprawdzić, czy dany zestaw dokumentów pozwala na rejestrację - zarówno w przypadku dokumentów maszyn sprowadzonych, jak już zarejestrowanych w kraju. Trzeba koniecznie sprawdzić zgodność danych z dokumentów z danymi na tabliczce znamionowej i numerami wybitymi na ramie (najczęściej na wsporniku przedniej osi). Warto na podstawie VIN i kilku innych danych sprawdzić pojazd, chociażby za pośrednictwem policji, czy np. nie jest kradziony. Dużo interesujących informacji można znaleźć np. na stronie www.epuap.gov.pl (CEPIK). Historię pojazdu sprowadzonego z zagranicy można sprawdzić za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm, które za kwotę od 150 do 300 zł zdobędą o nim pełen pakiet informacji, m.in. sprawdzą, czy nie istnieje w rejestrach pojazdów skradzionych.

Warto też sprawdzić, czy ciągnik nie widnieje w rejestrze zastawów sądowych (wniosek w najbliższym sądzie okręgowym) - brak wpisu w dowodzie nie oznacza, że maszyna nie jest objęta zastawem. Niestety, próby sprzedaży maszyny obciążonej kredytem lub leasingiem też się zdarzają.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (27)

  • 6.31 2020-03-24 15:45:11
    W 2010 kupiłem używke z serwisu z Niemiec. Drogi ale doinwestowany. Początkowo właściciel serwisu kiedy usłyszał ,że ma jechać do PL to nie chciał się zgodzić- to maszyna na Niemcy. Chodzi jak zegarek do dziś. Handlarz szuka tanich okazji A często firmy promocje robią żeby stare wepchnąć do PL.Na używke trzeba mieć szczęście ale dziś używke bym już chyba nie ryzykowal. Pozdrawiam odważnych
  • Przemek 2020-03-23 13:47:59
    Z ciągnikiem jak z autem nie przejrzysz na wylot. Nawet jak się kupi dobry to po tygodniu może się popsuć, to nie znaczy że ktoś nas oszukał. Sprzedający też nie wie wszystkiego, jeździ to jeździ..
  • to byś wiedział 2020-03-23 08:31:14
    W żadnym sądzie nic nie wygrasz, bo jest on po to, aby prawnicy z rodzinami żyli dostatnio, a nie żeby sprawiedliwość tryumfowała. Kasta nadzwyczajna strzeże swoich interesów. Kilkanaście lat temu kiedy jeszcze nie było tyle maszyn na placach z ogłoszenia skontaktował się ze mną rzekomy importer maszyn. Pieczątki, referencje, gadanego luks! Zleciłem sprowadzenie maszyny. Prosił bardzo o zaliczkę mądrze uzasadniając. Dałem tylko 1000zł, ale i tak spisałem umowę. Od razu olał mnie. więc skierowałem sprawę do sądu. Jako że wtedy było oszustwo ścigane z urzędu, więc koszta ponosiłem niewielkie. Kwota też niewielka, ale nie chciałem dla zasady puścić płazem. po wielu sprawach i problemach facet okazał się słupem posiadającym tylko koszulę i gacie, więc o ściągnięciu przysądzonych należności zapomnij. Sąd brał bardziej stronę oszusta a ja udawadniałem, że nie jestem wielbłądem. Sugerowano mi, że będę miał znacznie łatwiej jak wezmę drogiego adwokata. Na szczęście nie brałem, to więcej strat nie miałem, a mojej satysfakcji tyle, że facio dostał do odsiadki 8 mieś + 6mieś, bo miał w zawiasach. Nigdy więcej styku Z KASTĄ NADZWYCZAJNĄ!!!!!!!!!!!
  • Wiejski Hodowca 2020-03-22 19:42:10
    Tylko dochodzenie swoich praw przez sąd po kupnie jako wada ukryta to nie takie proste, bo np. zużyty silnik czy skrzynia to nie jest wada ukryta tylko wyeksploatowana część,wada ukryta to np. samochód osobowy składany z ćwiartek innych aut.
    • Niii 2020-03-23 11:29:15
      Gość sądził się o nowy ciągnik który się psuje i też nic nie ugrał,bi maszyna ma prawo się zepsuć i po to jest serwis,a po gwarancji można się cmoknąć,z nowym nic nie ugrasz to z starym tym bardziej,chyba że to będzie rażąca usterka,w co i tak wątpie
  • krzychu 2020-03-22 18:30:36
    Kiedyś najgorsze złomy były z dużych gospodarstw po PGRach, a teraz lepiej jest kupić z takiego dużego gospodarstwa bo mimo dużego przebiegu są to ciągniki doinwestowane nie to co od gospodarza którego stać na ciągnik ale na wymianę oleju i potrzebnych części już nie.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.192.22.242
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.