Czy jednak mijający pandemiczny rok nie popsuł planów rozwojowych narewskiego Pronaru? Zapytaliśmy o to Tomasza Kotowicza - kierownika działu handlu krajowego sprzętem rolniczym Pronar Sp. z o.o.

Farmer: - Jak podsumowałby Pan rok 2020 w firmie Pronar?

Tomasz Kotowicz: - Myślę, że pandemia była dla nas wszystkich sprawdzianem. W dobiegającym końca roku przede wszystkim pokazaliśmy, jak godnym zaufania partnerem dla rolników jest będący w 100% polską firmą Pronar. Nie tylko nie wstrzymaliśmy ani na moment produkcji maszyn, ale też konsekwentnie realizowaliśmy plany jej zwiększenia. W efekcie m.in. kolejny rok z rzędu zostaliśmy niekwestionowanym liderem rynku przyczep rolniczych w Polsce.

Nieprzerwana realizacja zamówień nie byłaby możliwa, gdyby nie strategiczne decyzje zarządu sprzed wielu lat. W dobie poprzerywanych łańcuchów dostaw niezwykle trafna okazała się zasada o jak najszerszej produkcji własnych podzespołów i elementów, które są finalnie montowane w maszynach naszej marki. Wszystkie osie, profile burtowe, elementy pneumatyki i hydrauliki, koła czy listwy tnące powstają w naszych ośmiu fabrykach.

Jak podsumuje Pan sytuację w branży w mijającym roku?

Można śmiało powiedzieć, że mimo trudności związanych z pandemią czy suszą branża ogółem wyszła z niej obronną ręką. Głęboki ukłon należy się przede wszystkim rolnikom – to dzięki ich ciężkiej i efektywnej pracy ta sfera naszej gospodarki należy do najlepszych na świecie, zapewniając krajowi bezpieczeństwo żywnościowe.

Niewątpliwie to spotkań z nimi – odbiorcami naszych produktów w szerszym gronie brakowało nam chyba najbardziej. Pozostaje tylko liczyć, że w tym roku uda nam się zdecydowanie częściej zobaczyć i porozmawiać podczas tak zwykle licznych imprez targowych i wystaw. Zwłaszcza, że zawsze mamy co pokazać – w nadchodzącym roku mocno stawiamy na zielonkę, która zyskała m.in. zupełnie nowy design, oraz nowe modele przyczep na czele z paletowym, 12-tonowym modelem PT612L.