Okazuje się, że nie jest najgorzej i nie ma się czego wstydzić. Rodzime firmy produkujące maszyny rolnicze coraz częściej i liczniej zaznaczają swoją obecność na rynkach zagranicznych.

Jest szczególnie jeden producent, który cieszył się kiedyś bardzo dobrą renomą m.in. w Skandynawii, czy krajach Beneluxu i pomimo bardzo ciężkich dla niego ostatnich trzech dekad cały czas istnieje w świadomości rolniczej w Europie. Mowa oczywiście o marce Ursus. Irlandzki portal agriland.ie opublikował krótki artykuł wraz z obszerną galerią zdjęć. Napisał w nim, że największą gwiazdą na pokaźnym stoisku firmy był prototyp Ursusa C-3150V z silnikiem Deutz o mocy 150 KM i przekładnią Vigus o liczbie biegów 32x32 przełączanych pod obciążeniem z elektrohydraulicznym rewersem. Irlandczycy nie podali jednak daty wejścia prototypu do produkcji. Co ciekawe wspomnieli, że firma o ponad 120-letniej tradycji będąca synonimem mechanizacji polskiego rolnictwa jest obecnie również producentem m.in. autobusów hybrydowych i elektrycznych. W dużej galerii zaprezentowano zabytkowego Ursusa C-45 i cały przekrój produkcji trzech zakładów firmy.

Również holenderska strona mechaman.nl zauważyła prototyp 150 – konnego Ursusa. Dziennikarz holenderski przytoczył ponadto opinię niemieckiego importera Ursusa, który uważa, że pierwsza wersja raczej nie wyjdzie poza fazę prototypu, gdyż będzie zbyt droga w zakupie przez co mało konkurencyjna na rynku. Natomiast ciągniki ze skrzynią Vigus są cały czas testowane i do sprzedaży wejdą w 2019 roku. Niemieckie czasopismo profi.de w jednej z galerii targowych zaprezentowało także dwa prototypy Ursusa: dostrzeganego C-3150V i małego elektrycznego pojazdu użytkowego z podpisem – Czyżby to następca legendarnego Multicara? Krótki film poświęcony stoisku Ursusa na swoim profilu facebookowym zamieściła czeska strona agroportal24h.cz.

Wspomniana wyżej niemiecka gazeta Profi umieściła też informację pod tytułem „Nowe gwiazdy z Polski”. Mowa była o najnowszej przetrząsarce Samasz P8-890, która do produkcji seryjnej wejdzie w przyszłym roku. Napęd na elementy robocze przekazywany jest dzięki sprzęgłom palcowym, a osiem gwiazd z sześcioma podwójnymi palcami zabezpieczonymi przed uszkodzeniem przetrząsa siano na szerokości 8,9 metra. Maszyna charakteryzuję się bardzo dobrym kopiowaniem terenu. O tym samym modelu wspomniała też angielska wersja portalu, czyli profi.com, przy czym Anglicy dodali jeszcze informację, że polska firma pracuje nad jeszcze szerszymi modelami tejże przetrząsarki. Strona profi.de umieściła ponadto krótki tekst o nowej wielkiej kosiarce Samasz XT390 z 9 talerzami tnącymi, szerokości roboczej 3,9 m i wysokości transportowej poniżej 4 metrów. Kosiarka na czterech podporach w pozycji pionowej jest również przechowywana.

Anglicy z fwi.co.uk w artykule o maszynach, które „skradły show” umieścili kilka zdań na temat najnowszej propozycji Unii Group – siewnika do siewu bezpośredniego Fenix 4000/6, który wyposażony został w dwa rzędy uzębionych talerzy roboczych o średnicy 460 mm, zabezpieczonych gumowymi amortyzatorami, wał oponowy transportowo-dogniatający (ø 800 mm) i produkowane we własnym zakresie podwójne redlice talerzowe V-Tech rozmieszczone co 12,5 cm, a zasilane przez dwie głowice pneumatyczne. Ponadto istnieje możliwość zastosowania równoczesnego wysiewu nawozu dzięki dzielonemu zbiornikowi o dużej pojemności. Nad poprawnością całego siewu czuwa komputer Müller-Elektronik. Cena na rynku angielskim to 80000 euro (71000 funtów angielskich), co jak zauważył dziennikarz jest ceną o kilka tysięcy niższą od konkurencji.

O okazałym stoisku polskiego producenta wspomnieli również Brytyjczycy z profi.com. Zauważyli, że Unia porzuciła czerwono – zielone barwy na rzecz nowego wizerunku i barw czerwono – szarych.

Ten sam portal „wytropił” też stoisko Agro-Masz i jedną z wielu ich propozycji, mianowicie bronę mulczową o szerokości roboczej 7,5 metra, pięciu rzędach długich palców roboczych (grubość 16 mm) i opcjonalnym przednim rzędzie talerzy oraz opcjonalnym siewniku do poplonów. Cena w Anglii to 11900 euro za bronę wyposażoną w czołowe talerze robocze.

Polskie firmy SaMasz, Mandam (zbierające bardzo dobre opinie na rynku niemieckim), Unia Group, Ursus, Pronar (jeden z niewielu w Europie producentów osi i układów jezdnych), Wielton, KFMR Krukowiak czy stawiający na własną fabrykę we Francji Akpil, to producenci w Europie już rozpoznawalni i coraz częściej kupowani. Nie ma tego jeszcze zbyt wiele, ale sukces buduje się małymi krokami i jak na razie wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i rodzimi producenci zaczynają coraz skuteczniej wykorzystywać szansę zagoszczenia na stałe na wymagających rynkach zagranicznych.