Wiosna to okres intensywnego wzrostu roślin, co wiąże się również z zabiegami zasilania łanów w azot - w tym również coraz popularniejszym - RSM. Przy tej okazji przypominamy o podstawowych kwestiach dopasowania opryskiwacza do nawożenia tym płynem.

Końcówki rozlewowe do RSM

Najważniejszą kwestią przystosowującą opryskiwacz do RSM jest zmiana rozpylaczy płaskostrumieniowych na końcówki rozlewowe przeznaczone do płynnego nawożenia. Elementy te charakteryzuje konstrukcja z kilkoma okrągłymi otworami (zazwyczaj od 3 do 7). Końcówki nie rozpylają cieczy tak jak przy opryskach związanych z ochroną roślin, ale wydostaje się ona z nich strumieniami na powierzchnię pola.

Załączone końcówki rozlewające RSM, fot.kh
Załączone końcówki rozlewające RSM, fot.kh

W zależności od sposobu rozmieszczenia otworów wypryskiwane strumienie przyjmują kształt na przykład płaskiego wachlarza, parasola lub stożka. Przykładowo TeeJet oferuje 3-otworowe końcówki SJ-3 ze strumieniami skierowanymi w dół oraz SJ-7 z 7 otworami po bokach tworzącymi strumienie w kształcie parasola. Są to dysze kołpakowe (kołpak i dysza stanowią jeden element).

Podobne rozwiązanie stosuje Lechler, ale tutaj rozlewacze są wachlarzowe. Strumienie w kształcie stożka tworzą rozpylacze Albuz ESI (6 otworów) i EXA (3 otwory), tyle że tutaj otwory są rozmieszczone w dolnej części dyszy.

Polski producent MMAT Agro Technology oferuje np. dysze 5-otworowe, gdzie strumienie tworzą jednopłaszczyznowy wachlarz skierowany w dół. Według producenta takie rozwiązanie zapobiega "samoopryskowi" belki. 

Przykład rozlewacza RSM 5-strumieniowego, fot.kh
Przykład rozlewacza RSM 5-strumieniowego, fot.kh

Ceny końcówek rozlewowych wahają się od kilku do kilkudziesięciu zł. Bardzo dużo zależy tutaj od marki, co również wiąże się z jakością wykonania. Należy jednocześnie dodać, że wydatek końcówek rozlewowych oferowanych na rynku, jest również określony standardowymi kolorami, tak jak ma to miejsce w przypadku rozpylaczy stosowanych w ochronie roślin.

Przy wyborze końcówek rozlewowych warto zwrócić uwagę, czy będą one pasowały do głowic lub czy potrzebna będzie wymiana kołpaków. Konieczność wymiany tych elementów spowoduje poniesienie dodatkowych kosztów. 

Węże rozlewowe

Inną metodą dystrybucji płynnego nawozu na pole jest stosowanie węży rozlewowych. To rozwiązanie eliminuje ryzyko poparzenia liści roślin w okresie ich dużej wrażliwości. W praktyce jest obecnie dość rzadko stosowane i oferowane jako dodatkowe akcesorium przez nielicznych producentów opryskiwaczy.

Jest to osobna armatura: specjalny przewód/belka z wężami rozlewowymi rozstawionymi co 25 cm. Niemniej jednak takie rozwiązanie można znaleźć w ofertach m.in. firm Amazone, Unia czy Krukowiak.

Belka z wężami wleczonymi w opryskiwaczu Amazone, fot. Amazone
Belka z wężami wleczonymi w opryskiwaczu Amazone, fot. Amazone

 

Istnieje też możliwość dokupienia takiego wyposażenia od niezależnych producentów. Przykładowo: podwójny wąż rozlewowy (zaczepiany w miejsce standardowej końcówki) w ofercie firmy Agroplast to wydatek ok. 53 zł).

Zastosowanie dodatkowych elementów wymaga poświęcenia czasu na montaż i demontaż, co w przypadku używania opryskiwacza w sezonie także do innych zabiegów często staje się problematyczne.

RSM - nawóz ciężki i korozjogenny

Tankując opryskiwacza RSM-em warto pamiętać, że jest znacznie cięższy od wody lub standardowej cieczy opryskowej. Gęstość RSM to około 1,3 g/cm3, czyli 1000 l nawozu waży 1300 kg. Nie są rzadkością sytuacje nadmiernego przeciążenia konstrukcji opryskiwacza i wypadków zwłaszcza podczas szybszej jazdy na zakrętach, kiedy z wąskich kół potrafi zejść opona. Bywają też problemy z wytrzymałością ramy. 

 

Ponadto warto zadbać o szczelność wszystkich przewodów i połączeń oraz pamiętać o dokładnym myciu maszyny. Wyciekający nawóz szybko zacznie powodować korozję metalowych elementów konstrukcyjnych maszyn.

Mnóstwo części i akcesoriów do opryskiwaczy znajdziesz na Giedlarolna.pl