Ten sezon z pewnością daje się we znaki rolnikom z Teksasu. Po tegorocznej zimie stulecia, kilka dni temu część stanu nawiedziły przymrozki. Jak z tym problemem poradził sobie dobrze Wam znany farmer Travis Wilson?

Teksas walczy z przymrozkami

W rejonie Travisa zasiewy ozime dobrze poradziły sobie z rekordowo niskimi temperaturami tej zimy. Przed przemarznięciem uchroniła je gruba warstwa śniegu, która spadła dosłownie na kilka godzin przed spadkiem temperatur do najniższych wartości.

Wydawać by się mogło, iż teksańscy rolnicy najgorsze mają już za sobą. Nic bardziej mylnego, gdyż na etapie kwitnienia pszenicy rejon ten został nawiedzony przez jednodniowy przymrozek.

Aby zapobiec opłakanym w skutkach stratom spowodowanym przez przymrozek, Travis postanowił zaangażować do tej nierównej walki… helikopter.

Helikopter na ratunek uprawom

Do skorzystania z takich metod rolnik zmuszony był po raz pierwszy w historii, ale jak się okazuje jest to metoda często stosowana w tamtej części świata, choć głównie na uprawach o wysokiej wartość np. w owocach, czy warzywach.

- W moim przypadku zagrożony przymrozkami był areał 300 ha kwitnącej pszenicy, więc postanowiłem skorzystać z usługi helikoptera, który przelatując nad łanem w sposób bardzo wydajny i szybki miesza duże masy powietrza nad ziemią – tłumaczy Travis.

Wilson dodaje również, że metoda ta sprawdza się tylko w przypadku delikatnych przymrozków oraz w sytuacji tzw. przymrozków radiacyjnych, gdzie dochodzi do ochłodzenia warstwy przygruntowego powietrza.

- Na wysokości 1,2 m nad łanem mieliśmy wówczas temperaturę 3 st. C, a tuż na ziemią nieco poniżej zera, w wyniku czego istniała realna obawa zamarznięcia kwiatów. Szybki przelot helikopterem pozwolił na zmieszanie tego powietrza, w efekcie czego plantacja została uratowana – dodaje farmer.

Koszt takiej usługi w przeliczeniu na złotówki wyniósł nieco ponad 3 tys. zł za godzinę. W praktyce, przy doświadczonym pilocie w czasie godziny zabezpieczyć można ok. 75 ha.

Na poniższym filmiku zobaczycie początkowe przeloty pilota, gdzie poruszał się on zbyt wolno oraz zbyt nisko. Późniejsze próby pozwoliły na zwiększenie prędkości oraz wysokości przelotu, co nie pogorszyło jakości mieszania powietrza.