Ładowacz czołowy zdecydowanie zwiększa uniwersalność i wykorzystanie ciągnika rolniczego, w wielu gospodarstwach zastępując ładowarkę. Oczywiście nie będzie to w pełni funkcjonalna ładowarka, której konstrukcja z zasady jest przygotowywana do prac załadunkowych, ale nie każdemu potrzebna jest taka osobna maszyna i nie każdego stać na nią lub po prostu rachunek ekonomiczny nie pozwala na jej zakup. Po za tym jeśli nawet ładowarka w gospodarstwie jest, to dodatkowe „ramiona” do dźwigania różnego rodzaju rzeczy zawsze się przydadzą.

Co do zasady, właściwie każdy ciągnik rolniczy da się wyposażyć w ładowacz czołowy. Nie mniej jednak jest sporo niuansów, które mogą w zdecydowany sposób wpłynąć na efektywność, jakość i komfort pracy ciągnika połączonego z ładowaczem.

Zwrotność ciągnika

Im mniejsza średnica zawracania, tym traktor bardzie zwrotny i łatwiej jest nim manewrować z przednim wysięgnikiem. Szczególne znaczenie ma to w przypadku, gdy zestaw ma się poruszać w budynkach inwentarskich czy niezbyt wielkich pomieszczeniach magazynowych. Na zwrotność maszyny ma wpływ przede wszystkim rozstaw osi – im mniejszy, tym lepszy skręt. Na ogół do współpracy z ładowaczami przeznaczane są traktory o stosunkowo niedużych gabarytach - najczęściej o rozstawie osi nieprzekraczającym 2,5 m.

Nie można jednak zapomnieć o tym, że im mniejszy rozstaw osi tym gorsza stabilność ciągnika podczas manewrowania i słabsze możliwości udźwigowe.

Musi być stabilnie 

Bardzo ważne jest odpowiednie dopasowanie modelu ładowacza do parametrów ciągnika, co pozwoli na bezpieczną pracę i długą żywotność obciążonych układów, np. osi, sworzni czy kół. Możliwości udźwigu ładowacza to jedno, a dopuszczalne nacisk na przednią oś to drugie. Te rzeczy muszą być ściśle uwzględnione.

Warto też – zwłaszcza w przypadku lżejszych ciągników – sprawdzić jakie są możliwości ich dociążenia, choćby przez zamontowanie do nich specjalnych obciążników - na zewnątrz lub po wewnętrznej stronie felg. W ten sposób, w zależności od wielkości kół i montażu, można zyskać nawet ponad 400 dodatkowych kilogramów. Zaletą takiego rozwiązania jest też zwiększenie siły uciągu ciągnika na przykład podczas transportu przyczep w ciężkich warunkach. 

Koniecznie rewers

Praca ciągnikiem wyposażonym w ładowacz wymaga częstej zmiany kierunku jazdy. Dlatego też mechaniczny, podręczny rewers to niezbędne minimum, ale zdecydowanie polecamy tutaj rewers bezsprzęgłowy: hydrauliczny lub jeszcze lepiej elektrohydrauliczny.

Z tą opinią zgadza się też Tomasz Koperski, specjalista ds. produktu w marce Steyr. Zaletą rewersu elektrohydraulicznego jest lekkie działanie, a dodatkowo niektórzy producenci dają także możliwość ustawienia jego czułości, jak również używania go na przykład za pomocą przycisków umieszczonych na dżojstiku służącym do sterowania ładowaczem. 

- Taki ciągnik musi posiadać rewers i powinien mieć możliwość jego regulacji, co pozwoli na szybszą lub wolniejszą (mniej agresywną) zmianę kierunku jazdy, co jest szczególnie istotne podczas pracy z ładowaczem – mówi specjalista. Ponadto podkreśla równie cechy jakimi powinna charakteryzować się sama przekładnia.

Przekładnia z rewersem załączanym bez użycia sprzęgła i krótką dźwigienką umieszczoną pod ręką przy kierownicy to również bardzo duży komfort manewrowania maszyny dla kierującego nią.

Fabryczny ładowacz czołowy ma sporo zalet

Kupując traktor, który ma współpracować z ładowaczem czołowym, na pewno warto od razu rozważyć zakup takiej maszyny z ładowaczem fabrycznym. To inwestycja, która wymaga zazwyczaj sporej dopłaty – na pierwszy rzut oka większej niż dokupienie osprzętu np. niezależnej firmy produkującej ładowacze. Dlatego też wielu rolników nie decyduje się na wyposażenie w fabryczny osprzęt.

Oferta Credit Agricole dla rolników

Często są to jednak decyzje, który później użytkownicy żałują. Kupując bowiem traktor wyposażony w odpowiednio dopasowany osprzęt fabryczny, jest pewność jego dopasowania do ciągnika zarówno pod względem parametrów pracy jak i komfortu obsługi – zarówno samego ładowacza jak i ciągnika. W tym przypadku mamy pewność m.in. co do dostępu „pod maskę” ciągnika, sterowania ładowaczem, czy łatwości jego sprzęgania.

W przypadku ładowacza akcesoryjnego, często dochodzi też koszt elementów adaptacyjnych umożliwiających montaż ładowacza. Warto wiedzieć, że można też kupić nowy ciągnik bez ładowacza, ale już przystosowany pod jego sprzężenie, coś na zasadzie „plug and play”.

Wydajność hydrauliki

Aby traktor z ładowaczem pracował wydajnie, a więc jego obsługa była płynna i szybko, warto zwrócić uwagę na układ hydrauliczny ciągnika. Im większa wydajność pompy tym lepiej – szybsze działanie siłowników ładowacza już przy niższych obrotach silnika. A to ważne, bo zazwyczaj prace z „turem” nie wymagają pełnej mocy od jednostki napędowej, więc po co „gazować” i niepotrzebnie zużywać paliwo i generować hałas?

 Zwróćmy jednak uwagę, jaka w danym ciągniku jest wydajność konkretnie dla hydrauliki zewnętrznej, bowiem producenci podają często wydajność ogólną, gdzie część przepływu oleju zabierze np. układ kierowniczy. Nie mniej istotny jest w tym jeszcze jeden szczegół: obroty silnika, przy których ów maksymalny wydatek pompy jest osiągany. Im niższe, tym lepsza efektywność pracy. Niestety, większość producentów ciągników nie podaje tego w danych technicznych.

Dobrym rozwiązaniem może być też zastosowanie pompy wielotłoczkowej, w której wysoką wydajność pracy uzyskuje się przy znacznie niższych obrotach – zależnie od poziomu wciśnięcia dźwigni rozdzielacza.

 Widoczność z kabiny

Ostatni, ale nie mniej ważny punkt – widoczność z kabiny. Zwróćmy uwagę m.in. na kształt maski i to, w jakiej odległości przed nią widać podłoże. To ważne, bo powie nam coś o tym, czy będziemy widzieli osprzęt ładowacza w jego dolnej pozycji.

Po za tym w samej kabinie – czy jest okno dachowe? Jakiej wielkości i jak duża nietransparentna przestrzeń dzieli je z przednią szybą. Bardzo dobrym rozwiązaniem stosowanym przez niektórych producentów jest łączenie szyby okna dachowego z przednią szybą właściwie bez żadnych poprzeczek ograniczających widoczność. Oczywiście wysoka ergonomia sterowania ładowaczem, ale też innymi elementami i komfortowy fotel to dodatkowe plusy takiej maszyny.

Istotne jest również pole widzenia wokół ciągnika: jaki jest widok do tyłu, jak mocno błotniki ograniczają pole widzenia na bok itd.

Inwestycja na lata

Oczywiście powyższe kwestie nie rozwieją w pełni wszystkich wątpliwości związanych z wyborem ciągnika, który ma pełnić role uniwersalnej maszyny doposażonej w ładowacz czołowy. To jednak istotny zarys cech jakimi takie maszyny powinny się charakteryzować.

Wybór nie jest łatwy, bo i same ciągniki nie tanie, a do tego dochodzi jeszcze dodatkowy osprzęt w postaci ładowacza i akcesoriów do niego, co będzie kosztowało m.in. 20-30 tys. zł. Z pomocą przychodzą jednak np. korzystne formy finansowania fabrycznego, które cały czas zyskują zwolenników.

Polecamy też przyjrzeć się bliżej opcjom wyposażenia w fabryczny ładowacz czołowy, mimo iż na pierwszy rzut oka może się to wydawać inwestycją nieuzasadnioną ekonomicznie. Jednak w perspektywie najbliższych co najmniej kilku lat użytkowania sprzętu - być może jednak bardzo trafną.