Rok 2020 przyniósł szereg zmian w ciągnikach marki John Deere, zarówno w większych modelach serii 7R i 8R jak również w mniejszej serii 6M. Większość z nich przekłada się bezpośrednio na jakość pracy, co mogliśmy poczuć podczas pierwszej prezentacji o bardzo praktycznym charakterze. Grono dziennikarzy, wśród których znalazła się również nasza redakcja, na kilka godzin dostała do dyspozycji kilka nowych ciągników w tym najmocniejsze ciągniki serii 8R w wersji kołowej i zupełną nowość – 8RX z czterema fabrycznymi gąsienicami. Ponadto na prezentacji do naszej dyspozycji był ciągnik serii 7R i ciągniki serii 6M z nową przekładnią bezstopniową AutoPowr oraz budżetową wersją układu jazdy automatycznej Auto Trac.

Nowa seria 8

Według producenta obecna seria 8 to nowa generacja. Ciągniki przede wszystkim przeszły zmianę stylistyczną (pierwszy raz pokazano je już w ubiegłym roku), design jest teraz bardziej agresywny co wyraża się m.in. ostrymi liniami. Znaczne zmiany poczyniono też w kwestii komfortu co można zauważyć w nowych kabinach, do których wchodzi się po wygodniejszych szerszych stopniach, a drzwi otwiera się niżej położoną klamką. W środku zastajemy teraz więcej miejsca nad głową i super widoczność w każdym kierunku. Jedną z najistotniejszych zmian jest przeniesienie układu klimatyzacji z dachu pod kabinę, co pozwoliło uzyskać więcej przestrzeni nad głową operatora. O jego komfort dba też niesamowicie wygodny nowy fotel Active Seat II, który może być obszyty skórą i oferować kilka trybów masażu, wentylacji i podgrzewania. Fotel ma teraz również większy zakres obrotu – można go przekręcić do 40 stopni w prawo i 25 w lewo. Ponadto w kabinie wprowadzono podnóżki (niczym z motocykla) na których operator może wygodnie wesprzeć wyciągnięte nogi – w przypadku gdy prowadzenie przejmuje automatyka, takie rozwiązanie naprawdę się przydaje. Do dyspozycji kierowcy jest też większa lodówka i nowoczesne radio z dużym multimedialnym wyświetlaczem Apple CarPlay (6,5 cala). Oczywiście, zmiany dotyczą nie tylko komfortu. Serię tworzy pięć modeli o mocy znamionowej od 280 do 410 KM (nawet do 445 KM z IPM), które mogą pracować z jedną z trzech przekładnia dwiema typu PowerShift i jedną bezstopniową AutoPowr.

Jedną ze zmian zauważamy już podczas rozruchu, do którego wystarczy tylko impuls zrobiony krótkim przekręcenie kluczyka – elektronika sama uzna jak długo musi pracować rozrusznik. Uwagę przykuwa też nowy joystick CommandPro z 11 programowanymi przyciskami – jego możliwości są naprawdę wszechstronne i bardzo przydatne.

Wielu nowych rozwiązań po prostu nie widać na pierwszy rzut oka. W konstrukcji ciągnika wprowadzono wiele zmian ułatwiających obsługę, ale też wyeliminowano rozwiązania, które w przyszłości mogły być przyczyną usterki. Jeszcze bardziej precyzyjne są rozwiązania dla rolnictwa precyzyjnego, czyli m.in. szybciej i dokładniej działająca antena StarFire 6000, która teraz ma również dodatkowe zabezpieczenie przed kradzieżą.

Gęsienice zamiast kół

Zupełną nowością są ciągniki serii 8RX. Dotychczas seria 8 występowała w wersji kołowej 8R lub dwugąsienicowej 8RT, teraz jest też dostępna w wersji 8RX czyli na czterech fabrycznych gąsienicach. Jak twierdzi producent jest to właściwie zupełnie inny ciągnik niż kołowy 8R. Chociaż łączy je silnik, przekładnia i kabina to zmiany poczynione w układzie jezdnym czynią go odrębną maszyną. Dla potrzeb gąsienic całkowicie zmieniono przednią oś i jej zawieszenie. Wzrósł rozstaw osi i końcowa masa pojazdu (do blisko 18 t). Mimo to nacisk na podłoże jest niski ze względu na wynoszącą aż 4,57 m2 powierzchnię styku gąsienic z podłożem.

Jak podkreślają specjaliści z JD, fabryczne rozwiązanie z gąsienicami ma wiele zalet. Przede wszystkim w porównaniu z dokładanymi na zwykły ciągnik gąsienicami wersja fabryczna ma znacznie lepszy skręt, ponadto nie ma takich problemów z trwałością przedniego mostu i zwrotnic.

Zmiany w serii 7

Wspomniane wyżej zmiany dotyczą również nieco mniejszej serii kołowych ciągników 7R. Aktualnie tworzy ją 6 modeli o mocy znamionowej od 250 do 350 KM dostępnych również z trzema typami przekładni. Tu również wprowadzono szereg modyfikacji, których nie da się wprost zauważyć. Producent deklaruje, że zmiany te dotyczyły około 200 punktów maszyny, m.in. przedniego zawieszenia i układu oczyszczania spalin. Miały charakter modernizacji, ale też profilaktyczny – zmodernizowano połączenia w których np. obserwowano częste wycieki.

Podczas praktycznego pokazu można było poczuć efekty wprowadzonych zmian. Maszyny, którymi pracowaliśmy były wyposażone w najwyższym standardzie i trzeba przyznać że oferują komfort pracy na najwyższym poziomie. Systemy jazdy automatycznej działają perfekcyjnie i co ważne ich obsługa staje się coraz bardziej intuicyjna.

Po pokazie można być też pod wrażeniem możliwości wersji gąsienicowej 8RX o mocy 410 KM. Dla porównania obok pracowała z mniejszym agregatem wersja kołowa 8R i widać było, że jej możliwości uciągu nie są tak imponujące jak wersji gąsienicowej. Seria 8RX pokazuje, że ciągnik na gąsienicach jest bardzo wydajny, ale przy tym może pozostać zwrotny i komfortowy.

Zmiany w popularnych „M-kach”

W trakcie pokazu zaprezentowano też istotne zmiany w serii 6M. Przede wszystkim może ona być teraz dostępna z przekładnią bezstopniową AutoPowr. Jej obsługa odbywa się za pomocą dźwigni umieszczonej na bocznej konsoli.

Ponadto seria 6M może być wyposażona teraz w układ automatycznego prowadzenia wykorzystujący wyświetlacz umieszczony na bocznym słupku. Wyeliminowanie potrzeby zakupu dodatkowego terminala pozwoliło obniżyć cenę całego zestawu o około 20 tys. zł. Jest to rozwiązanie o nieco ograniczonej funkcjonalności, ale jak sprawdziliśmy w praktyce, do potrzeb automatycznej kontroli jazdy sprawdza się doskonale.