Postęp technologiczny jest dzisiaj wręcz przytłaczający. Piszemy dla Was rozmaite teksty dotyczące nowinek technicznych, które w dużej mierze skupiają się na rozwiązaniach software'owych, mających za zadanie zautomatyzować pracę, zwalniając operatorów/rolników z wielu obowiązków. Cemos Automatic Claasa czy AFS Harvest Command Case'a - to tylko niektóre systemy powodujące, że rola operatora właściwie sprowadza się już tylko do kierowania kombajnem na uwrociach.

Inspiracją do napisania tego tekstu stał się wydawany niegdyś co roku Poradnik Rolnika, a konkretnie Poradnik Rolnika na rok 1951, w którym zawarto artykuł pt. Kombajn Zbożowy. Chociaż artykuł ten dotyczy maszyn rolniczych, a więc tematu od polityki jak najdalszego, nie obyło się w nim bez zakłamań popełnionych na potrzeby propagandy. Niemniej jednak stanowi on nadal cenne źródło informacji.

Przede wszystkim informacje w nim zawarte sugerują po pierwsze sposób wykonywania prac żniwnych w ówczesnej Polsce, po drugie zaś sposób opisywania konstrukcji kombajnu świadczy o tym, jak niewielką wiedzę o tego typu sprzęcie posiadali rolnicy w połowie zeszłego wieku.

Kombajn alternatywą dla sierpa i cepa?

We wstępie możemy przeczytać m.in. (pisownia oryginalna) "zbiór zbóż wymaga wykonania następujących robót: koszenie, zbieranie i związanie zboża w snopy, przewóz do młocki i omłot" przy czym dalej jest mowa o omłocie nie za pomocą młocarni, lecz cepem: "przy sprzęcie zboża sierpem i jego młocce cepami potrzeba na hektar 20 dniówek roboczych". Dopiero w dalszej części mowa jest o bardziej zaawansowanej technologii: "przy sprzęcie żniwiarką i omłocie młocarnią potrzeba już tylko 8-u ludzi na ha."

W międzyczasie autor wyjaśnia, że wszystkie te czynności dzięki kombajnowi można wykonać jednocześnie, ograniczając przy tym straty ziarna na polu i zapotrzebowanie na siłę roboczą, po czym podsumowuje: "prawdziwą oszczędność pracy ludzkiej daje nam jednak dopiero kombajn zbożowy, gdyż jego wydajność na jednego obsługującego człowieka dochodzi do 20 ha dziennie." Podawana przez autora wydajność ówczesnych kombajnów może wydawać się wręcz nierealna, jednak weźmy pod uwagę średni plon zbóż podstawowych w Polsce z 1950 r na poziomie 1,27 t/ha. 

Tak działa kombajn

W kolejnym akapicie autor wyjaśnia czytelnikom szczegóły dotyczące działania tej skomplikowanej maszyny (modelu S-4), można więc zakładać, że ta wiedza współczesnych nie była zbyt duża. Oddajmy więc mu głos: "Kombajn składa się z aparatu koszącego i młocarni. Źdźbła nachylone motowidłem, po ścięciu, są przenoszone przy pomocy specjalnych urządzeń do młocarni kombajnu. Po wymłóceniu, wytrząsacze młocarni oddzielają ziarno od słomy, która jest przesuwana do urządzenia zbierającego słomę i plewy, ziarno zaś zostaje poddane sortowaniu i podwójnemu czyszczeniu na sitach i wialni [...]". Następnie wyjaśnia zasadę działania workownicy i wysypu. 

Pierwsze kombajny w ZSRR

Dalej autor przechodzi do historii rozwoju kombajnów w Kraju Rad, a w celu uwypuklenia potencjału rosyjskich konstruktorów sugeruje, że pierwszy kombajn - "konną maszynę do sprzętu ziarna na pniu" - wynalazł agronom A.R. Własienko w 1868 r. chociaż wiemy, że w 1835 r. zrobił to w Stanach Zjednoczonych Hiram Moore. Dalej "dostało się" rządowi carskiemu, który "mimo dobrych wyników uzyskanych tą maszyną [...] nie poparł wynalazku i nie rozwinął produkcji kombajnów".

Jak informuje dalej autor, pierwszy kombajn powstał dopiero po zwycięstwie rewolucji w okresie pierwszej "pięciolatki", kiedy to konstruktorzy i robotnicy fabryk maszyn rolniczych Komunar zbudowali kombajn o szerokości roboczej 4,6 m (notabene, bolszewicy zawdzięczają tę konstrukcję amerykańskiemu przedsiębiorstwu Holt, nie zaś własnym konstruktorom).

Jak podaje dalej, w 1935 r m.in. dzięki uruchomieniu fabryki w Rostowie nad Donem (tam zresztą kombajny produkowane są do dziś pod znaną nam marką Rostselmash) wyprodukowanych było łącznie już 10 tys. kombajnów. Według danych podawanych przez autora, w 1940 r na radzieckich polach pracowało już 182 tys. kombajnów, a 10 lat później 55 proc. powierzchni zbóż zbierano właśnie okrętami żniwnymi.

Na ile dane te są wiarygodne - trudno dziś stwierdzić. Niemniej skala zbioru bardziej archaicznymi sposobami nadal była bardzo duża.

Jak możemy przeczytać dalej, w 1947 r. zaprzestano produkcji kombajnów Komunar i wprowadzono kombajny Staliniec 6 z 6-metrowym hederem, nazywanym zresztą przez autora "aparatem żniwnym". Dostajemy natomiast dość szczegółowy opis kolejnego produkowanego w Rostowie modelu S-4 (wzorowanego zresztą na amerykańskim kombajnie International Harvester 123 SP, przyp. red.).

"W ostatnich latach wprowadzono do pracy w ZSRR samobieżny kombajn S-4, który kosi za jednym razem pas zboża o szerokości 4 m. Aparat koszący tego kombajna umieszczony jest z przodu. Młocarnia kombajna wykonuje tylko jedno czyszczenie ziarna. Podczas pracy kombajn porusza się z szybkością 2-8 km/h. Kombajn S-4 waży 3,4 tony, wyposażony jest w silnik o mocy 52 konie mechaniczne. Zbiornik ziarna mieści 1,3 tony zboża, najmniejsza wysokość koszenia 5 cm".

Autor wspomina też o możliwości doczepienia pługa talerzowego i jednoczesnym prowadzeniu podorywki.

Propagandy ciąg dalszy

 Jak zaznaczyliśmy, radzieckie konstrukcje bynajmniej konstrukcjami autorskimi nie były, jednak nie przeszkadzało to autorowi w przypisywaniu im zasług jako górującym nad konstrukcjami zachodnimi: "O wydajności roboczej kombajnów radzieckich świadczą liczby: W 1937 r. bracia Oskiny zebrali w okresie żniwnym dwoma kombajnami 4015 ha, w 1938 5237 ha, a w r. 1939 - 6012 ha zbóż. W tym samym roku w Kanadzie 1 kombajn zbierał zaledwie 550 ha."

Pierwsze kombajny S-4 trafiły do Polski na przełomie 1949 i 1950 r., a w 1954 r. z Płockiej Fabryki Maszyn Żniwnych wyjechał wzorowany na nim, pierwszy polski kombajn ŻM-4. To jednak temat na oddzielną historię.