Ładowarki teleskopowe to bardzo użyteczne i wydajne maszyny, ale jednocześnie drogie w zakupie. Za nową, z udźwigiem w granicach 3 ton i wysokością podnoszenia 6-7 m trzeba zapłacić co najmniej 250 tys. zł. W dobrym stanie maszynę o podobnych parametrach z przełomu XX i XI w. kupimy za cenę nawet 2,5-krotnie niższą.

Moc nie najważniejsza

Najistotniejsze parametry, jakie charakteryzują ładowarkę teleskopową, to przede wszystkim długość wysięgnika i maksymalny udźwig. Do tego dochodzi jeszcze wydajność pompy hydraulicznej oraz moc silnika. Od mocy silnika zależy wydajność innych podzespołów (jezdny, hydrauliczny) i - co bardzo ważne - poziom zużycia paliwa. Charakterystyka pracy silnika ładowarki jest mocno zróżnicowana - praktycznie nigdy nie pracuje on jednostajnie i z maksymalną mocą (tak jak to ma miejsce na przykład w ciągnikach przy wykonywaniu prac uprawowych). Dlatego tutaj prym wiodą jednostki o mniejszych pojemnościach skokowych i niższych mocach - w zakresie 70-100 KM. Za mocne maszyny uważane są już te, które dysponują silnikami 120-konnymi. Na takie modele powinni pokusić się Ci, którzy będą wykorzystywali sprzęt nie tyle często, co bardzo intensywnie i z dużymi obciążeniami, w tym na przykład do transportu.

- Do typowych zastosowań ładowarki w gospodarstwie wystarczą 3 tony maksymalnego udźwigu oraz 6-7 m wysokości podnoszenia - mówi przedstawiciel firmy Raf-Rol spod Siedlec. - Najczęściej na dużym zasięgu ramienia zależy tym, którzy wysoko składują bele - dodaje.

Do najpopularniejszych marek wśród ładowarek oferowanych na rynku wtórnym należą: Manitou, JCB, Caterpillar, New Holland, John Deere i Claas. Większość z nich jest napędzana silnikami Perkinsa, które użytkownicy uważają za jedne z najoszczędniejszych pod względem zużycia paliwa.

- Najczęściej sprzedają się u nas marki takie jak JCB, Manitou i Caterpillar.

Mają one długą tradycję w produkcji tych maszyn oraz dobrze rozbudowany w Polsce serwis. Spośród innych marek sporym powodzeniem cieszą się na przykład New Holland i John Deere. Te maszyny występują z silnikami z własnych fabryk: Iveco i John Deere - tłumaczy handlowiec.

Pod względem sposobu regulacji pracy wysięgnika, wśród maszyn używanych można znaleźć te z dwoma rodzajami sterowania: mechanicznym - za pomocą rozdzielacza, lub elektrohydraulicznym - dżojstikiem. Oczywiście druga opcja jest bardziej komfortowa dla operatora, gdyż za pomocą jednej ręki i mniejszych ruchów można łatwo i lekko sterować kilkoma funkcjami jednocześnie. Jest to jednocześnie wariant, który w przypadku awarii okazuje się zazwyczaj bardziej problematyczny i droższy w naprawie, a ryzyko awarii w przypadku maszyn z drugiej ręki nie jest małe. W przypadku rozdzielacza - rękę trzeba przenosić z jednej dźwigni na drugą (najczęściej są to trzy dźwignie). Przykładem ładowarki ze sterowaniem ręcznym jest JCB 528.

Elementem poprawiającym komfort pracy jest szybkosprzęg do montażu wymiennego osprzętu wysięgnika. To element wart polecenia szczególnie dla tych, którzy będą używali ładowarki do prac wymagających częstej zmiany akcesoriów, gdyż pozwala on na podłączenie szufli lub wideł do palet bez wychodzenia z kabiny. Ingerencja operatora potrzebna jest jedynie do podłączenia szybkozłączy hydraulicznych przy osprzęcie tego wymagającym (np. "krokodyl" lub chwytak do bel). Tu pomocne będzie multizłącze, dzięki któremu jednym ruchem dźwigni podłączane są wszystkie końcówki.

Przekładnie i hydraulika

Za przeniesienie napędu na koła odpowiadają przekładnie mechaniczne lub napęd hydrostatyczny, umożliwiający płynną zmianę prędkości jazdy. Warto zaznaczyć, że mechaniczne skrzynie biegów w nowszych modelach ładowarek również są wygodne w obsłudze.

Zmiana kierunku jazdy odbywa się tam bez użycia sprzęgła, podobnie jak zakres prędkości. Takie rozwiązanie znajdziemy m.in. w ładowarkach Manitou MLT 730-120, gdzie dostępne są cztery zakresy prędkości zmieniane pokrętłem w dźwigni przy kierownicy.

Jeśli ładowarka ma być wykorzystywana nie tylko na terenie gospodarstwa, ale również na odległych polach czy w transporcie, warto poszukać maszyny ze skrzynią umożliwiającą poruszanie się z prędkością 40 km/h.

Tego typu oferty są jednak rzadkością.

Elementem wpływającym w bezpośredni sposób na wydajność pracy maszyną jest układ hydrauliczny. Im większa jego wydajność, tym szybsze podnoszenie i operowanie zamontowanym osprzętem. Standardem jest wydajność pompy na poziomie co najmniej 70 l/min, ale często można spotkać także modele wyposażone w podzespoły o wydatku ponad 100 l/min.

Bogata oferta

Z roku na rok na rynku maszyn używanych przybywa ofert ładowarek teleskopowych.

Jednym z najpopularniejszych modeli jest JCB 526S z wysięgnikiem unoszonym na 5,5 m i 2,6 tonami maksymalnego udźwigu. Maszyna jest wyposażona w silnik Perkinsa o mocy 90 KM i czterostopniową przekładnię mechaniczną z dźwignią umieszczoną z prawej strony operatora. Obsługa wysięgnika odbywa się za pomocą wielofunkcyjnego dżojstika. Taką ładowarkę z 1999 r. z przebiegiem 6 tys. Mth sprzedający wycenił na 84 tys. zł. W taki sam silnik, ale wzbogacony w ramię o zasięgu 7 m i maksymalny udźwig 2,8 t, wyposażono model tego samego producenta oznaczony symbolem 528S.

W tej maszynie sterowanie ramieniem odbywa się z rozdzielacza za pomocą trzech dźwigni. Obydwa modele dysponują tym samym typem kabiny. Cena JCB 528S z 2000 r. (4,9 tys. mth) została ustalona na 92 tys. zł. Producentowi ładowarek Manitou należy się pochwała choćby za system oznaczeń maszyn. Trzycyfrowy symbol zawiera najważniejsze parametry maszyn: długość wysięgnika i udźwig, a w nowszych modelach dodatkowo moc silnika.

Na przykład oznaczenie 634-120 mówi o 6-metrowym wysięgu teleskopu, maksymalnym udźwigu rzędu 3,4 tony oraz 120-konnej jednostce napędowej. W pełni sprawny model 634-120 z 2005 r., z przebiegiem ponad 3800 mth można kupić za niecałe 120 tys. zł. Warto zwrócić uwagę też na ładowarki New Holland, których konstrukcja w znacznej części jest oparta na podzespołach Manitou. Przykładowo, model LM 435A został wyposażony 6,8-metrowe ramię o maksymalnym udźwigu 3 ton. Maszynę zasila silnik Iveco o mocy 110 KM. Zmiana trybu skrętu kół jest tutaj realizowana dźwignią umieszczoną na dole z lewej strony fotela kierowcy, natomiast pracę wysięgnika steruje się elektrohydraulicznie - dżojstikiem. New Hollanad jest jednocześnie dość konkurencyjny cenowo.

Zadbany, ww. model ładowarki z 2004 r to koszt około 109 tys. zł. John Deere już od kilku lat nie ma ładowarek teleskopowych w ofercie nowych maszyn, ale na rynku wtórnym cieszą się one sporym zainteresowaniem.

Przykładem może być model 3220, wyposażony w silnik własnej produkcji o mocy 120 KM. Maksymalna wysokość podnoszenia to 7,5 m. Wnętrze kabiny mocno nawiązuje do ciągników tej marki. Ramieniem wysięgnika steruje się dżojstikiem, sterowanie trybem skrętu kół jest elektryczne.

Napęd jest przekazywany przekładnią hydrostatyczną, a jeden z dwóch zakresów prędkości (szybko/wolno) wybiera się klawiszem.