Ostatnio mieliśmy okazję testować trzy kompletnie różne pojazdy, które można wykorzystać do pracy w gospodarstwie. Oprócz dość oczywistego furgonu Mercedesa i pickupa Isuzu mieliśmy do dyspozycji Nissana Townstara. Niewielkiego, zgrabnego „dostawczaka”, który bardziej kojarzy się z uliczkami miasta niż wiejskimi duktami. Ale czy na pewno?

W każdym przedsiębiorstwie, a gospodarstwo rolne za takie można uważać, niewielki wóz dostawczy się przyda. Może nie jako pojazd pierwszej potrzeby, a bardziej jako uzupełnienie floty. Tak czy inaczej warto było sprawdzić japońskie auto w typowo farmerskich zadaniach.

Townstar Combi, czyli dostawy z wygodami

Niestety Nissana do testu otrzymaliśmy w wersji Combi, czyli osobowej, wyposażonej w boczne szyby i tylne siedzenia. Minusem tej wersji jest tylna klapa podnoszona do góry. O wiele bardziej praktyczny, z punktu widzenia rolnika, byłby Townstar Van, czyli dwuosobowy furgon ze skrzydłowymi drzwiami tylnymi. Testowany Nissan posiadał najlepsze dostępne w tym modelu wyposażenie. Naszym zdaniem niekoniecznie jest ono niezbędne w ciężkiej pracy na farmie. Podobnie było w Isuzu, które dostaliśmy na pełnym „wypasie”.

W standardzie najtańszy Nissan Van posiada to co niezbędne czyli manualną klimatyzację i podgrzewane fotele. Wówczas brakuje takich smaczków najlepszej wersji Combi jak: aktywnego tempomatu, kamery rozpoznającej znaki z ograniczeniami prędkości, asystenta pasa ruchu, dużych lusterek bocznych z kontrolką martwego punktu, nawigacji, 8 calowego ekranu, asystenta parkowania, automatycznej klimatyzacji, całej baterii poduszek powietrznych, kamery 360 stopni, indukcyjnej ładowarki dla telefonów czy prozaicznego uchwytu dla smartfonu, czy nawet zamykanej półki przed pasażerem.

Pod względem designu Nissan Townstar nie ma się czego wstydzić, fot. K.Pawłowski
Pod względem designu Nissan Townstar nie ma się czego wstydzić, fot. K.Pawłowski

Trzeba przyznać, że wymienione bajery sprawiają, iż Nissanem jeździ się naprawdę wygodnie, ale do zwykłej pracy na wsi są one mało potrzebne. Może brakować schowka po stronie pasażera, ale uchwyt czy ładowarkę do telefonu możemy sobie dokupić w chińskim markecie. Reszta zbędna, chyba, że wóz będziemy używać jako osobówkę dla naszej rodziny, a tylko czasami do pracy na farmie. Wówczas warto rozejrzeć się za wersją Combi, która już w standardzie posiada (oprócz klimatyzacji i podgrzewanych siedzeń) tylne czujniki parkowania i porządniejsze wykończenie wnętrza.

Ogółem wnętrze wygląda schludnie i po prostu ładnie. Udało się je zaprojektować w taki sposób, że nie rażą duże połacie szarego plastiku i ogólnej nudy, jak często bywa w takich wozach.

W wersji osobowej, szczególnie tej „wypaśnej”, dość drogiej w zakupie, mogą denerwować twarde i niezbyt miłe w dotyku plastiki. Tworzywo, z którego wykonano deskę to chyba najtańsza opcja dostępna w fabryce. Z drugiej zaś strony nie można mieć pretensji do jego spasowania - plastiki nie skrzypią, a ich proste i twarde wykonanie może tylko pomóc przy codziennym zachowaniu czystości. Szczególnie w wersji dostawczej. Wiadomo, że takie wozy nie będą jeździły po nadmorskich bulwarach, tylko będą ciężko pracować w terenie, czasem w piachu i błocie. Możliwość łatwego i szybkiego umycia wnętrza można traktować tylko in plus.

W środku na pewno nie jest nudno, a przy okazji udało się zachować dobrą ergonomię, fot. K.Pawłowski
W środku na pewno nie jest nudno, a przy okazji udało się zachować dobrą ergonomię, fot. K.Pawłowski
Nie można także narzekać na ergonomię. Wszystko jest łatwo dostępne i nawet kierowca, który pierwszy raz jedzie Nissanem nie będzie miał problemów z obsługą. Większość czynności, które możemy wykonać poprzez ośmiocalowy ekran ma też swoje odpowiedniki w pokrętłach i dźwigniach, więc nie ma problemu, że koniecznie musimy grzebać przy ekranie w czasie jazdy.

Niektórych mogą razić elementy znane z ekonomicznych wersji Dacii, np. sterowanie automatyczną klimatyzacją. Ale jeśli nie mamy problemu z pochodzeniem tych pokręteł to nie powodują one żadnych kłopotów obsługowych czy też jakościowych.

Townstar Combi, czyli kładziemy siedzenia i ładujemy towary

Minusem wersji kombi są tylne siedzenia, które po złożeniu nie tworzą płaskiej powierzchni. Podczas testu w gospodarstwie produkującym pieczarki, skrzynki z grzybami stały krzywo, co zaburzało ich idealny załadunek.

Drugim minusem tej wersji jest tylna klapa unoszona do góry. Gdy prezentowaliśmy wóz na Facebooku komentujący zwrócili uwagę, że u rolników takie rozwiązanie się nie sprawdzi. No bo jak ładować palety? I jak zmieścić się pod klapą bez nabicia sobie guza?

Okazało się, że nie jest to wielki problem. Najwidoczniej w Nissanie też o tym pomyśleli. Wysokość unoszenia klapy jest wystarczająca by mógł stać pod nią człowiek o wzroście ok. 190 cm. Taki układ pomaga także w załadunku. Wprawdzie mauzera nie zmieściliśmy (zabrakło kilka cm), ale niższa paleta wchodzi bez problemów. I to wkładana za pomocą ładowarki teleskopowej. Nieco trudniej będzie z wózkiem widłowym, ale z pomocą sprytu i doświadczenia operatora, da się to wykonać.

Znacznie większym problemem tylnej klapy jest jej ciężar i trudna obsługa. Aby zamknąć tylne drzwi za pierwszym razem, należy wykonać porządny zamach, z większą energią niż się spodziewamy i jeszcze uważać, żeby nie uderzyć klapą w głowę. Niejednokrotnie pchnięcie drzwiami trzeba było poprawiać do skutku, bo za każdym razem siła włożona w zamknięcie była za mała.

Townstar, czyli tylko benzyna

Nissan Townstar został zaprezentowany w 2021 roku i jest kompletną nowością w ofercie Nissana. Wprawdzie kiedyś japońska marka już oferowała podobny wóz, ale było to w latach 2003 – 09. W tej chwili z salonów Nissana są odbierane pierwsze egzemplarze Tonwstara. Na razie kształty nowego japońskiego kombivana są jeszcze mało znane i raczej niewiele osób kojarzy ten wóz. Tak samo jak poprzednik, czyli model Kubistar, tak i Townstar bazuje na Renault Kangoo. Bliźniaczym pojazdem do obu wozów jest też Mercedes Citan.

Pod maską pracuje dobrze znany z Renault Megane czy Nissana Qashqaia „benzyniak” o pojemności 1333 ccm i mocy 130 KM. Co ciekawe to jedyna jednostka napędowa dostępna w Townstarze. W przyszłości ma być jeszcze oferowana wersja elektryczna, ale to niewiele zmienia z naszego punktu widzenia. Bardzo brakuje diesla. Jak łatwo się domyślić Nissan z tym napędem nie należy do demonów szybkości. Prawie 12 sek. do „setki” to wynik plasujący japońskiego vana w latach 90. ubiegłego wieku.

Na szczęście dynamika Townstara na wyższych biegach wygląda nieco lepiej. Ochoczo przyspiesza zarówno na trzecim, jak i na czwartym biegu. Można nawet powiedzieć, że jak na tę moc i pojemność jest wystarczająco. Tak samo jest z prędkością maksymalną wynoszącą 183 km/h – więcej po prostu nie potrzeba.

Po złożeniu tylnej kanapy podłoga nie tworzy idealnie płaskiej powierzchni, fot. K.Pawłowski
Po złożeniu tylnej kanapy podłoga nie tworzy idealnie płaskiej powierzchni, fot. K.Pawłowski

Podczas testu samochód spalił ok. 8,6l. Jeździliśmy nim po mieście, sporo na wsi, po drogach polnych, wykonaliśmy nim trasę po autostradzie i naszymi zatłoczonymi krajówkami. Według katalogu średnie spalanie w różnych warunkach powinno wynieść 6,7 – 6,8l, zatem albo Nissan kłamie, albo ktoś tu ma ciężką nogę. Przypuszczalnie można zejść ze spalaniem znacznie niżej. Gdy wóz już oddawaliśmy do salonu i jeździliśmy nim nieco spokojniej, bez testów i sprawdzania jak sobie radzi w różnym terenie, średnia zaczęła spadać i przy salonie wynosiła już 8,3l.

Jedyną przekładnią dostępną w niewielkim Nissanie jest manual. Sześciobiegowa skrzynia biegów jest dobrze zestrojona. Wprawdzie precyzja działania nie przypomina znanej z innych japońskich aut (skrzynia i silnik pochodzą z koncernu Renault), ale nie można na nią narzekać tak jak w pierwszych seriach Kangoo, kiedy to drążek latał jakby wbito go bezpośrednio w worek z kaszą.

Townstar, czyli bardziej komfortowo niż myśleliśmy

Wszystkie auta mocno zaskoczyły nas pod względem podwozia, również Nissan. W Townstarze zawieszenie zestrojono wręcz idealnie. Nie jest nazbyt twarde, jak to bywa w wozach dostawczych, ale też nie buja jak w klasycznych pojazdach francuskich.

Dzięki temu wóz stabilnie wchodzi w zakręty, nawet przy dużej prędkości. Nie ma obaw o podsterowność czy nadsterowność. Nie można także narzekać na Nissana na drogach szutrowych i polnych, gdzie praktycznie w ogóle nie było słychać dźwięków dochodzących z podwozia, a wóz sunął jak po asfalcie.

Samochody segmentu Nissana Townstar znacznie się powiększyły. Zarówno testowany pojazd, jak i Peugeot Partner czy Volkswagen Caddy są niewiele mniejsze od Volkswagena T4 czy Mercedesa Vito sprzed lat, fot. K.Pawłowski
Samochody segmentu Nissana Townstar znacznie się powiększyły. Zarówno testowany pojazd, jak i Peugeot Partner czy Volkswagen Caddy są niewiele mniejsze od Volkswagena T4 czy Mercedesa Vito sprzed lat, fot. K.Pawłowski

Mimo dobrego wyposażenia w Nissanie brakowało elektrycznego ustawiania fotela kierowcy. Sama pozycja za kierownicą była wygodna i nawet po całym dniu testów nie byliśmy zmęczeni, ani nie mieliśmy dosyć jazdy Nissanem.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny szczegół przy jeździe Nissanem. W dzisiejszych czasach bardzo ważny. Po niesamowitym boomie na crossovery i SUV-y również w segmencie panelvanów zauważono, że klienci po prostu lubią siedzieć wyżej i widzieć więcej. W Nissanie nasz wzrok jest mniej więcej na wysokości dachów klasycznych aut osobowych. Na pewno robi to różnicę między Townstarem, a starszymi wersjami Kangoo, Partnera czy Combo.

Townstar i jego wymiary, ładowności i ograniczenia

Townstar, zgodnie ze swoją nazwą, ma kompaktowe wymiary (4,5m długości) i chyba najlepiej czuje się na zatłoczonych uliczkach miasta. Ładowność na poziomie 600 kg jest typowa dla tego rodzaju pojazdów. Paka ma długość nieco ponad 1,8 m i szerokość ponad 1,5 m zatem paleta wejdzie bez problemu i jeszcze będzie miejsce na jakieś wiktuały.

Pani Maryla, z gospodarstwa, w którym testowaliśmy auta, powiedziała, że tego rodzaju wóz przydałby się do transportu pieczarek w skrzynkach luzem (czyli bez palety), co często zdarza się jej przy zmniejszonej produkcji. W tej chwili robi to prywatnym samochodem osobowym, co bywa uciążliwe.

Townstar to nie jest tania rzecz

Nissana Townstar Combi w testowanej wersji wyceniano na nieco ponad 167 tys. zł brutto. Całkiem sporo, ale z naszego punktu widzenia taki wydatek dla gospodarstwa rolnego jest całkowicie niepotrzebny.

Model podstawowy, w dwuosobowej wersji Van, kosztuje nieco ponad 100 tys. zł brutto i raczej takim wozem warto się zainteresować. Jeśli chcemy mieć 5 miejsc można wybrać najtańszą opcję kombi w cenie 135 tys. brutto.

Nissan Townstar - dobry i praktyczny

Nissana Townstar Combi można polecić dla tych, którzy szukają auta uniwersalnego, którym zawieziemy coś na pole, pojedziemy do miasta po części zamienne czy zakupy oraz kiedy zechcemy wyruszyć nim na rodzinne wakacje. Ale do użytku typowo farmerskiego, gdzie auto ma się poruszać głównie w obrębie: gospodarstwo-pole-warsztat-sklep rolniczy itp. polecilibyśmy raczej dwuosobowego Vana. Również długa lista dodatkowego wyposażenia wydaje się tutaj po prostu zbędna.

Miejsca w środku jest sporo - ponad 1,8m długości paki i 1,5m szerokości pozwoli włożyć paletę, K.Pawłowski
Miejsca w środku jest sporo - ponad 1,8m długości paki i 1,5m szerokości pozwoli włożyć paletę, K.Pawłowski
Przy niewielkiej produkcji żywności ekologicznej, miodu czy transportu naszych wiktuałów do odbiorców detalicznych lub sklepów Nissan i wozy takie jak Peugeot Partner, Fiat Doblo czy Volkswagen Caddy będą wręcz idealne.

Nissan pozytywnie zaskoczył znakomitą widocznością, pozycją za kierownicą i ogólną wygodą, wystarczającą ładownością i pakownością oraz dobrym zawieszeniem. Brakowało wersji z napędem wysokoprężnym i trochę lepszej skrzyni biegów. Mimo obaw o tylną klapę, nie przeszkodziła ona w codziennej pracy w gospodarstwie, choć jej obsługa nie należy do najłatwiejszych. Gdyby był w ofercie diesel właściwie nie trzeba byłoby szukać podobnego wozu u konkurencji.

Poniżej test trzech aut, które były do dyspozycji redakcji w lipcu:

Nissan Townstar Dane techniczne
Silnik (poj. skok.) / l. cylindrów /paliwo 1333 ccm / 4 / benzyna
Moc / moment obr. 130 KM / 240 Nm
Skrzynia biegów 6 biegów / Manual
Ładowność 600 kg
Dł./szer./wys. pojazdu (m.) 4,48 / 1,86 / 1,80
Dł./szer. paki (m.) 1,80 / 1,57
Zużycie paliwa kat. / test. 6,7 - 6,8l / 8,3 - 8,6l
Przyspieszenie 0-100 kmh 11,8 sek.
Cena testowanego poj. / najtańszego (brutto) 167 157 zł / 100 737 zł
Plusy Minusy
Dobre wyposażenie Twarde plastiki i słaba jakość niektórych elementów
Niezła dynamika jak na taki silnik i moc Brak wersji wysokoprężnej
Dobra pakowność, biorąc pod uwagę małe wymiary auta Trudna obsługa tylnej klapy