Jeśli nie ma się do czynienia z nowoczesną uprawą dyni na pestkę, może się wydawać, że to działalność niszowa wymagająca dużego nakładu siły roboczej, a przez to mało opłacalna. Tymczasem zbiór pestek dyni już dawno został zmechanizowany i pozwala na uprawę tej rośliny na szerszą skalę. 

Można przyzwoicie zarobić

Zanim jednak przyjrzymy się dokładniej niezbędnym maszynom i ich cenom, sprawdźmy, ile można zarobić na pestce dyni. W chwili przygotowania tego tekstu suchą pestkę dyni (bezłuskową) skupowano po cenie od 12,5 do 14 tys. zł za tonę. Przeciętna wydajność z jednego hektara pestki po wysuszeniu waha się od 500 do 800 kg, a w przypadku odmian hybrydowych może sięgnąć nawet 1200 kg. Przychód może więc wynieść od 6 do nawet 17 tys. zł z 1 ha. Trzeba jednak pamiętać o kosztach produkcji. Założenie plantacji nie jest zbyt kosztowne, nasiona odmian populacyjnych kosztują ok. 400 zł/ha, a hybrydowych ok. 1000 zł/ha. Wymagane nawożenie jest zbliżone do potrzeb zbóż (im bogatsze, tym większa szansa na duży plon). 

Jednak główne koszty związane są ze zbiorem i suszeniem, które to wymagają specjalistycznego sprzętu. Cena usługowego zbioru na ogół wynosi ok. 1000-1200 zł za/ha i obejmuje zgarnianie dyni na wałki oraz jej omłot (w zależności on kombajnu zbiór 1 ha trwa od 1,5 do 3 h). Niestety, pestki po zbiorze trzeba wysuszyć, więc wydajność zbioru mocno ogranicza wydajność dostępnej suszarni. Na ogół są to urządzenia mogące przyjąć partię od 2 do 6 t mokrej pestki (suchej zostaje ok. 50 proc.), a koszt usługowego suszenia liczy się od kilograma suchej pestki i zaczyna się od 1-1,5 zł. Sumując przychody i koszty uprawy 1 ha dyni na pestkę, można oszacować, że na jednym ha można zarobić na czysto od 4 do nawet 10 tys. zł. 

Własny park maszynowy

Oczywiście, własny park maszynowy może jeszcze poprawić opłacalność. Co jest niezbędne? Pierwszy etap to siew. Dynia lubi szeroki rozstaw rzędów, więc do siewu można wykorzystać siewnik do kukurydzy (popularne rozwiązanie), który zapewnia również podsiew nawozu. Warto jednak zadbać o odpowiednie tarcze w siewniku odpowiedzialne za pojedynkowanie i transport nasion. Standardowy rozstaw 75 cm może być wykorzystany, ale lepsze są szersze rozstawy rzędów, np. 120 cm – łatwiej wtedy skuteczniej mechanicznie zwalczać pielnikami chwasty w międzyrzędziach. 

Do zbioru niezbędny jest specjalistyczny kombajn, którego koszt zakupu może wahać się od 40 tys. zł w przypadku najprostszych maszyn (produkcji tureckiej: Karadas, Ozkan) do nawet blisko 700 tys. zł netto za najwydajniejsze maszyny austriackiego producenta – firmy Moty. 

Jednak przed zbiorem dynie trzeba zgarnąć w rzędy. Koszt służącego do tego urządzania zakładanego na przedni tuz ciągnika to ok. 10 tys. zł, ale duża część plantatorów wykonuje taki zgarniacz samodzielnie. Trzeba jednak pamiętać, że jego rolą jest nie tylko uformowanie rzędów dyń, lecz także oderwanie ich od kłączy. Na ogół zgarniacz taki ma dwa wały, jeden (przedni) jest napędzany i kręcąc się, przesuwa dynie na bok, drugi służy do utrzymania wysokości pracy, opiera się na ziemi i przyciska kłącza, co ułatwi odrywanie od nich dyń przez pierwszy wał. Warto podczas zgarniania korzystać również z mulczera uczepionego z tyłu. Dzięki temu każdy kolejny rząd dyń przesuwany jest na czyste pole. To znacznie ułatwia zbiór kombajnem, który podejmuje dynie z ziemi za pomocą dużego koła z kolcami. Po zastosowaniu mulczera na koło nabijają się wyłącznie dynie, a bez jego użycia niestety też pozostałości chwastów i kłączy. 

W dalszej części dynia w kombajnie jest rozdrabniana i wyciskana w kilku bębnach. Rozdrobniony miąższ wypada bezpośrednio na pole, a ziarno do worka lub w lepszych wersjach kombajnu do zbiornika. Wyciskanie ziaren na poszczególnych bębnach wspomagane jest wodą przechowywaną w specjalnym zbiorniku (ok. 400 l). Już najtańsze, tureckie kombajny do dyni zbierają dość czystą pestkę, którą można od razu, bez płukania, kierować do suszenia. Niestety, specjaliści twierdzą, że odbywa się to kosztem znacznych strat, nawet do 100-150 kg mokrej pestki na ha. Odpowiedzialna jest za to konstrukcja gum wyciskających. W lepszych kombajnach, m.in. konstrukcji austriackiej, zbierana pestka ma nieco więcej miąższu i trzeba ją płukać przed suszeniem, ale nie ma w nich tak dużych strat. 

Suszenie wąskim gardłem

Ważnym i dość kłopotliwym etapem jest suszenie pestek. Na ogół służą do tego dwa typy suszarni: podłogowa i bębnowa. Praktycy twierdzą, że efektywniejsza jest ta pierwsza, ale wymaga ona skutecznego systemu mieszania pestek. W początkowej fazie suszone pestki przyjmują formę półpłynnej masy, oddają bardzo dużo wilgoci i łatwo się sklejają od strony nawiewu ciepłego powietrza (ok. 60°C). 

Na ogół proces suszenia trwa od 15 do nawet 20 h – to zależy od wydajności źródła ciepła, którym może być np. piec na ekogroszek lub palinik olejowy o małej mocy z odpowiednim systemem nawiewu. Suszarnie często wykonywane są samodzielnie przez osoby zaczynające uprawę dyni, ale najczęściej korzysta się z usługi suszenia u kogoś, kto ma już takie gotowe urządzenie. Suszarnia może mieć specyficzną budowę, a jej koszt może być bardzo zróżnicowany – najprostszą można wykonać za ok. 15-20 tys. zł.