Jeszcze kilkanaście lat temu agregat prądotwórczy kojarzył się z wyposażeniem szpitali, straży pożarnych czy innych służb, które działają non stop, zawsze i wszędzie. Wydawało się, że w rolnictwie albo jest niepotrzebny, albo wystarczy cokolwiek, jakiś niewielki sprzęt przypadkowego pochodzenia, byleby był.

W tej chwili praktycznie żadna produkcja nie może się obejść bez agregatów. Strach ma wielkie oczy, bo co się stanie ze zwierzętami czy owocami, gdy zabraknie prądu? Cała produkcja zależy od wentylacji, temperatury, zarządzania maszynami i komputerami. Wszystko musi działać całą dobę, a przerwy w dostawie prądu, nawet kilkuminutowe, potrafią wyrządzić spore straty. A czasy są takie, że energii może zabraknąć w każdej chwili.

Większa świadomość użytkowników

W tej chwili pytanie nie brzmi, czy potrzebujemy agregatu tylko, jaka maszyna będzie dla nas odpowiednia.

– Doradzamy, dobieramy, montujemy, a potem serwisujemy swoje maszyny u klienta – mówi Marcin Miziak, dyrektor generalny Himoinsa Polska.

– Nasze agregaty są obecne zarówno w wielkich firmach produkcyjnych, jak i mniejszych gospodarstwach np. sadowniczych. Wiele firm zabezpiecza się podwójnie mając potrzeby na 1 MW zakłada 4 agregaty o mocy 500 kW. Wszystko po to by spać spokojnie. Straty przy przerwach w dostawie prądu można czasem liczyć w milionach.

Najbardziej popularne maszyny na rynku korzystają z silników wysokoprężnych. fot. Himoinsa Polska
Najbardziej popularne maszyny na rynku korzystają z silników wysokoprężnych. fot. Himoinsa Polska

Jak powiedział nam przedstawiciel firmy Himoinsa Polska, rynek agro to w tej chwili około 20 proc. sprzedaży całej firmy. Branża staje się coraz mocniejsza, a klienci bardziej świadomi zagrożeń. W tej chwili już przy samym starcie przedsiębiorstwa koszt zakupu agregatu wrzuca się w biznesplan. Często jest to wymóg kontrahentów, którzy np. w branży mleczarskiej nie chcą kupować mleka od producentów nie posiadających takich zabezpieczeń produkcji.

Gdzie agregaty są niezbędne?

Podstawowym odbiorcą agregatów jest branża hodowlana. Polska jest numerem jeden w produkcji mięsa drobiowego w UE. W hodowli brojlerów najważniejsze jest utrzymanie odpowiedniej wentylacji. Kilkanaście minut bez prądu i cały chów może iść "do piachu". Inne ważne hodowle korzystające z agregatów to trzoda i bydło.

Bez agregatów nie obejdzie się także produkcja jajek, mleka czy pozornie niekorzystające z prądu stawy hodowlane, które muszą pompować tlen, filtrować wodę itp. Również chłodnie przeznaczone dla warzyw i owoców bazują na ciągłej dostawie energii. Ostatnio klientami firm dystrybuujących agregaty stały się także gospodarstwa sadownicze, które w momentach suszy (a zatem przy mniejszej dostępności prądu z gniazdka) potrzebowały nawadniać plantacje.

Najwięksi gracze na rynku prądotwórczym

Oprócz wspomnianej firmy Himoinsa na rynku istnieje sporo podmiotów sprzedających agregaty. Największe z nich to Caterpillar, SDMO czy polska firma Fogo. Wśród sprzętu o mniejszej mocy modna jest japońska Honda.

Oczywiście istnieją także tanie maszyny produkcji chińskiej czy tureckiej. Eksperci są zgodni, że tego rodzaju sprzęt nie da gwarancji niezawodności i większość klientów wybiera marki klasy premium, razem z serwisem i kompletną obsługą.

W tej chwili widok nowoczesnego agregatu prądotwórczego przy fermie to norma. fot. Himoinsa Polska
W tej chwili widok nowoczesnego agregatu prądotwórczego przy fermie to norma. fot. Himoinsa Polska

- Gdy klient kładzie na szali cały swój dobytek nie będzie oszczędzał. U nas razem z agregatem kupujący otrzymuje opiekę serwisową i doradztwo - mówi Marcin Miziak z Himoinsa Polska.

Sprzedawcy twierdzą, że coraz rzadziej wśród klientów słychać pytania o to czy maszyna chodzi na „opale” czy też stwierdzenie kupującego o własnoręcznym serwisie. Nowoczesne agregaty przemysłowe o mocy 500 kW i więcej same komunikują się z operatorem. W razie awarii lub pustego baku dadzą sygnał, sprzęt sam się też testuje, odpala i sprawdza czy wszystko gra. Trudno tutaj o ingerencje osób nieznających się na konkretnym modelu. Szalone lata 90. dawno minęły.

Koszt eksploatacji agregatu

Lata gdy stosunek kosztów energii elektrycznej z elektrowni do energii pozyskanej z agregatu wynosił 1 do 7 dawno minął. I choć ceny wzrosły w każdym wypadku to różnica znacznie zmalała. Przy pikach cen z elektrowni czasem wynosi nawet 1 do 1, choć oczywiście to sytuacja jeszcze nietypowa i rzadka.

W pandemii sprzedaż agregatów wzrosła. Strach przed blackoutem, beznadziejny stan infrastruktury i trudna do przewidzenia przyszłość napędza rynek. Do tego dochodzi wspomniana już coraz większa świadomość klienta. W firmie Himoinsa wzrosty w ostatnim roku to 40 proc. w Europie i 49 proc. w Polsce.

Będzie drożej

Wzrosty cen stali, komponentów i elektroniki nie pozostały obojętne również w tej branży. Ceny ostatnio poszybowały w górę i najprawdopodobniej będą jeszcze rosnąć. W wielu firmach brakuje już maszyn. W Himoinsa jeszcze są, a przedstawiciele firmy zapewniają, że wielkich opóźnień nie przewidują.

Agregaty na WOM

Na rynku istnieją agregaty o małych mocach przeznaczone dla mniejszych gospodarstw napędzane przez WOM z traktora. Oczywiście taki agregat spełni swoją rolę, ale jest bardzo niepraktyczny. Po pierwsze w przypadku awarii trzeba odpalić traktor, podjechać do agregatu.

Wszystko trwa i jest pracochłonne. Jeśli sprzęt służy tylko do podtrzymania światła w obejściu to taki sprzęt się sprawdzi. I to nawet słabszej firmy. Gorzej jeśli od tego zależy poważna produkcja rolnicza lub życie zwierząt.

Agregat na olej napędowy czy gaz?

Do napędu poważnych agregatów używa się silników stacjonarnych, wolnoobrotowych, często bazujących na jednostkach z ciężarówek czy ciągników. Moc steruje się dawką paliwa, a nie obrotami. Przy tym większość dobrych maszyn wykonuje wszelkie zmiany mocy automatycznie. Dzięki temu agregaty renomowanych firm potrafią mieć przebiegi po kilkanaście tysięcy godzin, co można porównać do kilku milionów km w samochodzie. Przy czym awarie jeśli się wydarzą są zazwyczaj proste do usunięcia i nie zdarza się potrzeba naprawy głównej silnika.

Agregaty prądotwórcze zamontowane na przyczepach mogą przydać się np. w gospodarstwach sadowniczych. fot. Himoinsa Polska
Agregaty prądotwórcze zamontowane na przyczepach mogą przydać się np. w gospodarstwach sadowniczych. fot. Himoinsa Polska

Większość maszyn wyposaża się w silniki wysokoprężne. W ofercie są także napędzane gazem ziemnym, LPG lub CNG. Maszyny z napędem gazowym są użytkowane wszędzie tam, gdzie niezbędna jest ekologia - np. przy stawach hodowlanych. Przygotowana na przepisy ekologiczne Norwegia w większości używa już agregatów gazowych. Minus tego rozwiązania to cena zakupu, średnio 50 proc. większa niż standardowej maszyny.

Warto mieć agregat

Czy tego chcemy czy nie rynek agregatów prądotwórczych przydatnych w rolnictwie będzie rósł. Blackouty, kryzysy, problemy z infrastrukturą – to nas nie ominie. Jeśli nasza produkcja zależy od dostawy energii warto wyposażyć gospodarstwo w agregat. Moc, wielkość i napęd powinni dobrać nam specjaliści z firmy, w której zdecydujemy się na zakup sprzętu. Ceny są uzależnione od rodzaju sprzętu, mocy i właściwości. Maszyny typowe dla rolnictwa zaczynają się w cennikach od 30 tys. zł, a agregat o mocy około 500 kW to wydatek rzędu 250 tys. zł.