Wybór chociażby odpowiedniej szufli to nie jest wbrew pozorom najprostsze zadanie, gdyż producenci oferują kilkanaście ich rodzajów w zależności od pracy, jaka ma być wykonywana. Standardowo producenci udostępniają narzędzia z mocowaniami typu EURO, ale nie ma żadnego problemu, aby dostosować osprzęt do innego typu mocowań na przykład SMS. W niniejszym artykule przyglądamy się ofercie narzędzi dostępnych na polskim rynku takich firm jak Metal Fach, Ursus, Hydramet, Kołaszewski oraz Quicke (ceny podane w artykule są cenami netto w złotych, a ceny osprzętu Quicke zostały przeliczone po kursie 1 euro = 4,3 zł).

SZUFLE DO KAŻDEJ PRACY

Nieważne, czy do załadunku mamy zboże, ziemię czy na przykład lekkie trociny. Oferta "czerpaków" jest duża i na pewno uda nam się dobrać urządzenie odpowiednie do potrzeb. Zasadniczo wśród szufli możemy wyróżnić kilka ich rodzajów. Pierwszym są uniwersalne, które wykorzystać możemy do każdej pracy. Są one jednymi z najczęściej wybieranych przez rolników. Dostępne szerokości zawierają się od 1,2 do 2,5 m. Ceny są bardzo zróżnicowane. Łyżka szerokości 2 m z firmy Hydramet kosztuje 1 500 zł, z Ursusa 1650 zł, z Metal Fachu 1 750 zł, a z firmy Quicke o szerokości 2,1 m - 3 330 zł.

Kolejną grupę stanowią łyżki wzmacniane, wykonane z grubszych blach, mające bardziej wytrzymałe krawędzie oraz często wzmocnienia w środku. Mogą także występować z zębami umocowanymi na krawędziach. Tego rodzaju konstrukcje dedykowane są do najcięższych, długotrwałych prac, jak na przykład załadunek ziemi czy gruzu. Ceny są odpowiednio wyższe w stosunku do szufli uniwersalnych. Za 2-metrową łyżkę z zębami firmy Ursus zapłacimy 4400 zł, a za 2,1-metrową szuflę Quicke HT - 4 340 zł. Wzmacniana szufla bez zamocowanych zębów to dla przykładu koszt 2 200 zł w Hydramecie za 2-metrowy osprzęt.

W przypadku załadunku lekkich materiałów objętościowych, jak na przykład trociny czy torf, mamy do dyspozycji szufle o dużych pojemnościach, dzięki którym lepiej wykorzystamy potencjał ładowacza i nie będziemy tracić niepotrzebnie czasu na "lekkie" przejazdy. Jedną z największych o pojemności ponad 1,5 m3 przy szerokości 2,4 m znajdziemy w ofercie firmy Metal Fach. Koszt zakupu to 3 000 zł.

Ciekawą grupę narzędzi stanowią także czerpaki z mechanizmem zrzucającym z wysokości. Taka szufla maksymalizuje wysokość uniesienia materiału i ma duży kąt wyrzutu. Dzięki takiej konstrukcji łyżka jest opróżniana bardzo szybko, co przekłada się na większą wydajność i produktywność. Niestety, jest to stosunkowo drogie rozwiązanie, bo w przypadku zakupu łyżki szerokości 2 m - na przykład firmy Ursus - musimy wydać 6 700 zł. W firmie Kołaszewski taka szufla kosztuje 6 100 zł, a w Quicke - 12 964 zł.

Przeglądając oferty producentów, warto też przyjrzeć się szuflom dzielonym, bardzo podobnym do tych, jakie montowane są w koparko-ładowarkach. Oprócz standardowych możliwości ładowania i przenoszenia ładunku mają one także możliwość chwytania czy też równania. Dodatkowo dzięki dzielonej budowie wysokość opróżniania czerpaka jest większa niż przy zwykłych szuflach. Pewną wadą może być w większości tego typu urządzeń mniejsza pojemność niż w przypadku zwykłych czerpaków o tej samej szerokości roboczej. Za 1,8-metrową szuflę dzieloną z firmy Kołaszewski zapłacimy 6 300 zł, z Ursusa 7 500 zł a z Metal Fachu - 5 600 zł.

Do załadunku bardziej wrażliwych na uszkodzenia materiałów, takich jak ziemniaki czy buraki, służą specjalne czerpaki do okopowych. Są one zbudowane z gładkich, wyprofilowanych prętów, tak aby nie uszkadzać przenoszonego materiału. Tego rodzaju narzędzia są dostępne najczęściej w szerokościach od 1,8 do 2,5 m. Szufla do okopowych szerokości 1,8 m produkcji Hydrametu to koszt 2 400 zł a z firmy Ursus - 1 850 zł.

Do najcięższej pracy z kamieniami czy gruzem firmy proponują też specjalne chwytaki, których konstrukcja ułatwia napełnianie i dzięki temu, że czerpak zbudowany jest z gęsto rozstawionych zębów, do łyżki dostają się tylko kamienie czy gruz bez ziemi i innych drobnych frakcji. Ceny za 2-metrowy chwytak rozpoczynają się od 2 600 zł za Hydramet, poprzez 3 500 zł z Ursusa do 6 400 zł w firmie Quicke.

DO BALOTÓW

Do załadunku okrągłych czy też kwadratowych bel mamy do dyspozycji nie tylko standardowe widły, które możemy kupić już za ok. 1 300 zł (na przykład nośnik bel firmy Hydramet), ale także całą masę bardziej zaawansowanego osprzętu. Ciekawą opcją są chwytaki wielofunkcyjne, które ostatnimi czasy pojawiły się na rynku. Przykładem prostego, ale użytecznego rozwiązania mogą być obrotowe rury chwytaka z firm Metal Tech i Quicke, montowane na dwóch mocnych zębach do zbierania bel. Są one wykonane ze stali i ustawione równolegle względem siebie. Przy przenoszeniu balotu rury chwytaka, swobodnie się pod nim poruszają. Pokaźna długość oraz średnica rur umożliwiają równy rozkład nacisku na balot. Kiedy zachodzi potrzeba transportu słomy lub balotów siana, rury można szybko i łatwo zdemontować. W ofercie Metal Fachu dostaniemy taki chwytak za 3 700 zł, natomiast sprzęt firmy Quicke to koszt rzędu 6 700 zł.

Właściwie każdy z producentów osprzętu do ładowaczy posiada w ofercie najbardziej popularne dwusiłownikowe chwytaki do okrągłych bel o różnej średnicy. Ramiona takich chwytaków pozwalają na rozłożenie nacisku na dużą powierzchnię, co korzystnie wpływa na pracę z balotami. Dzięki temu, że wykonane są z rur o dużej średnicy i nie mają ostrych krawędzi, nie uszkadzają owiniętego folią balotu. Jest to jeden z najczęściej wybieranych przez rolników typów chwytaka. W zależności od producenta ceny wahają się od 2 800 zł (Hydramet i Metal Fach), poprzez 3 200 zł (Kołaszewski), 3 640 zł (Ursus) do 5 400 zł (Quicke).

W przypadku prostokątnych bel siana czy słomy, można zastanowić się nad wyborem chociażby chwytaka Qudarogrip z oferty Quicke. Ramiona mają tu rozstaw 350 mm i stabilne powierzchnie ślizgowe poruszające się w zakresie ramy głównej. Podczas układania balotów w stogi można zablokować prawe lub lewe ramię, co ułatwia pracę. Takimi chwytakami można zbierać baloty o długości od 0,6 do 2 m. Cena za Quadrogrip to 12 000 zł. Podobny osprzęt mają w swojej ofercie także Hydramet i firma Kołaszewski. Chwytak Hydrametu kosztuje 3 400 zł, a Kołaszewski 4 100 zł.

PRACE Z KISZONKĄ I OBORNIKIEM

W przypadku wybierania kiszonki na przykład z pryzmy kukurydzy ważne jest, aby wycinać równe i gładkie bloki tak, aby jak najmniej powietrza dostawało się do pryzmy, powodując procesy gnilne. To zadanie spełniają wycinaki do kiszonki z zamkniętą górną częścią i ostrymi zębami. Dolną część wycinaka stanowią zaś gęsto rozstawione kły, które zapobiegają wypadaniu kiszonki. Jest to prosty i w zasadzie mało awaryjny osprzęt. Za wycinak szerokości 1,5 m z firmy Metal Fach zapłacimy 8 500 zł, a za takiej samej szerokości sprzęt Quicke - 12 900 zł.

Ciekawe rozwiązanie do wybierania kiszonki i jej jednoczesnego zadawania ma także w swojej ofercie firma Kołaszewski. Jest to szufla do zadawania pasz. Można ją zakupić z frezem lub bez niego. Urządzenie dostępne jest w szerokościach od 1,4 do 2,3 m. W środku szufli znajduje się przenośnik ślimakowy, który wysypuje pobraną paszę na lewą lub prawą stronę urządzenia. Kompletna szufla o szerokości 1,6 m z frezem, sterowaniem hydraulicznym opuszczania i wysypu na lewą lub prawą stronę kosztuje 15 400 zł.

Dużą uniwersalnością cechują się także szufle z widłami - z zębami kutymi lub wypalanymi z blachy. Jest to osprzęt przystosowany do pracy z kiszonką oraz w y k o n y w a n i a innych prac związanych z chwytaniem czy zbieraniem, chociażby w pracach z załadunkiem obornika. Tego rodzaju chwytaki dostępne są w szeroko

ściach zazwyczaj od 1,3 m do nawet 2,5 m. Za narzędzie o szerokości 1,8 m z zębami wypalanymi z blachy w firmie Kołaszewski zapłacimy 4900 zł, a z zębami kutymi 4 600 zł. W Hydramecie szufla szerokości 1,8 m z zębami kutymi to koszt 4 400 zł, a sprzęt firmy Quicke szerokości 1,85 m z zębami wypalanymi z blachy kosztuje 11 300 zł.

Jeśli zaś mówimy już o osprzęcie do obornika, to trzeba wspomnieć o tradycyjnych krokodylach z zębami kutymi. Takie chwytaki mają w swojej ofercie wszyscy producenci i rolnicy chętnie po ten osprzęt sięgają. Dostępne szerokości robocze zazwyczaj zawierają się w przedziale 1,2- 2,5 m. Przykładowo tego rodzaju chwytak z dwoma siłownikami o szerokości roboczej 1,8 m z firmy Hydramet kosztuje 3 600 zł, a firmy Metal Fach - 3 300 zł.

MNIEJ POPULARNE, ALE BARDZO CIEKAWE

Szufle i widły to nie jedyne wyposażenie, jakie można zamontować na ładowaczu czołowym. Dla hodowców ciekawą propozycją może być na przykład szufla do roztrząsania balotów z wyrzutem taśmowym firmy Kołaszewski. Produkt jest dostępny w szerokościach od 1,2 do 1,8 m i może znacząco usprawnić ścielenie boksów czy legowisk. Możliwe jest także jego wykorzystanie do zadawania sianokiszonki. Cena największego urządzenia o szerokości 1,8 m to 15 200 zł. Firma oferuje także przydatne w gospodarstwach spychy do gnojowicy. Oferowane są one jako urządzenia sztywne bądź skrętne za pomocą siłowników hydraulicznych. Za sztywny spych o szerokości 260 cm w firmie Kołaszewski zapłacimy 2 600 zł, a wersja hydrauliczna o tej samej szerokości kosztuje 4 600 zł.

Do podziału balotów może się przydać nóż Silosplit firmy Quicke. Jest to chyba najprostszy z możliwych sposobów rozdzielania beli sianokoszonki, słomy czy siana bez stosowania dodatkowych obwodów hydraulicznych. Ostry nóż długości 1,7 m może także służyć do przewiezienia balotu do miejsca, w którym chcemy go podzielić. Cena za urządzenie to 4 190 zł.

Przy pracach załadunkowych z workami typu bigbag, które coraz częściej mają różnego rodzaju zastosowanie w gospodarstwach, przydatne będą specjalnie dedykowane nośniki. Dzięki wydłużeniu haka, worek z nawozem znajduje się zwykle na tej samej wysokości co dolna krawędź ładowacza, a sam hak jest dobrze widoczny z kabiny i ułatwia zaczepianie bigbaga. Ceny za nośnik rozpoczynają się od 1 850 zł (Ursus).

W przypadku prac z drewnem pomocne mogą być chwytaki do kłód, które można zamontować na widłach do palet. Wówczas jest to stosunkowo tania opcja użytecznego osprzętu, gdyż ceny takiego rozwiązania rozpoczynają się już od 1 550 zł (Metal Fach). Istnieje też możliwość zakupu chwytaków ściśle dedykowanych do prac związanych pracami przy drewnie, ale wówczas jest to już droższe przedsięwzięcie. Przykładowo za chwytak przeznaczony typowo do prac związanych z drewnem firma Metal Fach życzy sobie 3500 zł, a firma Hydramet za chwytak dwusiłownikowy 5 600 zł.

Przeprowadzając w gospodarstwie różnego rodzaju prace konserwacyjne na wysokości i posiadając jednocześnie ładowacz czołowy, warto rozważyć zakup kosza roboczego, w którym można bezpiecznie pracować na przykład przy podcinaniu gałęzi, czyszczeniu rynien czy remoncie budynków. Taki sprzęt znajdziemy chociażby w ofercie firmy Kołaszewski. Za kosz o szerokości 1,3 m zapłacimy 4 500 zł.

PODSUMOWANIE

Bogata oferta narzędzi do ładowaczy czołowych sprawia, że żaden rolnik nie będzie miał problemu ze znalezieniem osprzętu, który będzie mu odpowiadał. Z oczywistych względów w artykule nie uwzględniliśmy wszystkich producentów, dostępnych konfiguracji i cen narzędzi. Warto z pewnością przed zakupem osprzętu dokładnie przyjrzeć się jakości wykonania narzędzia i dopiero później patrzeć na cenę, gdyż tani zakup kiepskiej jakości narzędzia może nas później wiele kosztować. Osprzęt trzeba też odpowiednio dobrać do posiadanego ładowacza, ponieważ to, że zakupimy na przykład większą łyżkę nie zawsze oznacza, że pracę wykonamy szybciej. Może się okazać, iż zamiast wykorzystywać jej całą dostępną pojemność będziemy musieli napełnić ją zaledwie w połowie, bo ładowacz jest zwyczajnie zbyt słaby i bardziej efektywnie pracowalibyśmy z mniejszym narzędziem. Ponadto przeciążając ładowacz, prowadzimy do szybszego zużycia zarówno jego, jak i elementów współpracującego ciągnika.