Choć nie mówimy tutaj jeszcze o polskiej przekładni Vigus, która najprawdopodobniej wejdzie do seryjnej produkcji w przyszłym roku, Ursus postarał się, by jego oferta modelowa stała się atrakcyjniejsza także dla bardziej wymagających klientów.

– W tej chwili trwają jeszcze ostatnie prace mające na celu zoptymalizowanie sterowników zarządzających naszą autorską skrzynią. Vigus jest już niemal całkowicie przebadany i gotowy do produkcji. Jednakże nie chcemy wypuszczać na rynek rozwiązania, którego nie będziemy pewni – mówił Pan Marek Włodarczyk z firmy Ursus.

Fakt, że Ursus nie śpieszy się z wdrożeniem nowej przekładni to dobra wiadomość dla potencjalnych nabywców, którzy otrzymają gotowy produkt, a nie koncept będący przedmiotem testów w czasie użytkowania przez klientów. Póki co, warto jednak wspomnieć, że znacznie wcześniej do oferty trafią nowe warianty modeli o mocach od 85 do 115 KM.

Powershift i bezsprzęgłowy rewers – nareszcie w Ursusie!

Do tej pory najbardziej rozbudowana wersja przekładni oznaczona jako HL, oferowała zaledwie jeden półbieg włączany pod obciążeniem oraz rewers wymagający użycia sprzęgła. Dla wielu klientów taki układ był niewystarczający. To ma się wkrótce zmienić – wraz z nadejściem nowych modeli, które będą wyposażone w przekładnie powershift włoskiej firmy Carraro z rewersem elektrohydraulicznym, a nawet podnośnikiem z EHR.

Ponadto w nowych modelach zastosowano zmodernizowane silniki Perkinsa dostosowane do normy Stage IIIB (poniżej 100 KM) oraz Deutza z normą Stage 4 dla mocy 102 i 115 KM. W modelu C-385 Power zastosowano przekładnię 24x12 umożliwiającą jazdę z maksymalną prędkością 40 km/h.

W większych modelach C-3105 i C-3115 znajdziemy skrzynię 32x32 pełen powershift z power shuttle. Udźwig tylnego podnośnika w tych modelach będzie wynosił 4240 kg, zaś pompa hydrauliczna będzie odznaczała się wydatkiem maksymalnym na poziomie 55 l/min. Nie zapominajmy, że w bloku startowym czeka również flagowy model Ursusa C-3150 z silnikiem Deutz o mocy 150 KM, który najpierw będzie dostępny ze skrzynią ZF, a być może już od przyszłego roku z autorskim rozwiązaniem Ursusa czyli Vigusem.

– Priorytetem dla nas jest wdrożenie ciągnika z silnikiem sześciocylindrowym, bo takie rozwiązanie ma u nas najwięcej zwolenników. Niemniej w następnych etapach będziemy pracowali także nad zaadoptowaniem jednostek czterocylindrowych, tak aby klient miał szeroki wybór – wyjaśnia Pan Marek Włodarczyk.

Elektryczny ciągnik Ursus – poważne plany

Równocześnie Ursus nie zwalnia tempa, jeżeli chodzi o pozostałe projekty, które realizowane są w firmie. Jednym ze sztandarowych konceptów, nad którym prowadzone są intensywne prace, jest polski ciągnik elektryczny o mocy około 70-80 KM, przygotowywany we współpracy z Politechniką Lubelską.

– Nasza inicjatywa jest związana z chęcią szerszego rozwoju firmy i stworzenia czegoś nowego, ciekawego. Elektryczne pojazdy – autobusy już stanowią nasz seryjny produkt, a więc doświadczenia nam nie brakuje. Ponadto jednym z głównych założeń jest jak największe wykorzystanie części produkowanych w Polsce – dodaje Pan Marek Włodarczyk.

Elektryczny ciągnik Ursusa jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie realizacji, jednak mimo to cieszy fakt, że w tym projekcie przewidziany jest rozwój wkładu innych polskich firm.

Bezsprzecznie dla firmy Ursus tegoroczną edycję targów Agrotech można zaliczyć do bardzo udanych. Ekspozycja Ursusa była wyjątkowo oblegana i z trudem można było dostać się do nowych maszyn, aby zobaczyć je od środka.