PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Od budżetowych po premium - używane ciągniki o mocy 70 KM za 40-60 tys.

W październikowym numerze "Farmera" przyjrzeliśmy się używanym ciągnikom o mocy do ok. 70 KM, które możemy kupić maksymalnie za 60 tys. zł. Dlaczego? Maszyny z tego przedziału mocy ze względu na swoją uniwersalność cieszą się ogromnym powodzeniem na rynku wtórnym, a wspomniana kwota zazwyczaj wystarczy do nabycia egzemplarza w dobrym stanie technicznym.



Popyt na wymienione poniżej ciągniki jest bardzo duży; świadczyć mogą o tym chociażby ceny poszczególnych modeli, które od kilkunastu lat niemal... stoją w miejscu! Niektórzy tłumaczą to zjawisko inflacją, jednak stanowi ona tylko o ułamku ceny wymienionych ciągników. Pamiętajmy, że ich przebieg w tym czasie zazwyczaj znacznie wzrósł. Powody są zatem inne. Należą do nich przede wszystkim względna niezawodność i trwałość, zdaniem rolników często znacznie wyższe niż nowych maszyn. Nie bez znaczenia są też relatywnie wysokie ceny nowych ciągników. Przyzwoicie wyposażony nowy traktor o mocy ok. 70 KM od zachodniego producenta to zwykle koszt przekraczający 130-150 tys. zł.

Przyglądamy się dokładniej czterem modelom: dwóm z byłego bloku wschodniego i dwóm maszynom m arek zachodnich.

URSUS 4514/5314

Ciągnika rodzimego producenta w naszym zestawieniu zabraknąć nie mogło. Najpierw, w roku 1987, model 4512 zastąpił popularną "sześćdziesiątkę", a dwa lata później wprowadzono jego odpowiednik z napędem na 4 koła właśnie o oznaczeniu 4514. Obydwa ciągniki bazowały konstrukcyjnie na modelu Massey Ferguson 275 i cieszą się nadal dużym powodzeniem na rynku wtórnym. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka: ogólnie całkiem niezła jakość (chociaż ciągniki borykały się przede wszystkim z drobnymi awariami), bardzo dobry dostęp do tanich części zamiennych i... no w końcu to przecież Ursus!

Modele 4514 i 5314 napędzane były silnikami Ursus 4390 produkowanymi na licencji Perkinsa. To wolnossąca, czterocylindrowa jednostka o pojemności 3,9 l i mocy 60 lub 66 KM (w zależności od okresu produkcji) i maksymalnym momencie obrotowym odpowiednio 232 lub 255 Nm (w modelu 5314 75 KM i 261 Nm; różnica w pompie wtryskowej). Silnik to mocny punkt polskiego ciągnika; jednostka jest raczej trwała i bezawaryjna oraz - na co zwracają uwagę użytkownicy - oszczędna. Podczas orki na lekkich glebach 4-skibowym pługiem zagonowym z odkładnicami o szerokości 30 cm zadowala się 9-10 l ON na hektar. Ciągniki wyposażano w przekładnię z 8 przełożeniami do przodu i 2 do tyłu. Nie jest to może imponująca liczba przełożeń i podczas wykonywania niektórych prac czasem po prostu ich brakuje, jednak na plus przekładni trzeba zaliczyć niezłą precyzję działania. Skrzynia pozwala rozpędzić się ciągnikowi do 28 km/h.

Niezależny WOM dysponuje dwoma prędkościami: 540 i 1000 obr./min i chociaż na ogół jest bezawaryjny, to zdarzają się w jego obrębie wycieki oleju hydraulicznego z powodu zużycia uszczelniacza. Jednak najsłabszym punktem modelu 4514 jest układ hydrauliczny. Wydatek pompy hydraulicznej to nieco ponad 28 l/min, zaś udźwig to standardowo 1,7 t. W przypadku wariantu z siłownikiem wspomagającym - 2,2 t.

Stosunkowo słaba wydajność pompy i niewielki udźwig to jednak niejedyne wady ciągnika; najczęściej spotkamy się w nim z tylko jedną parą wyjść hydraulicznych z tyłu. Ponadto pompa hydrauliczna jest nietrwała i stosunkowo często ulega awariom. Podobny problem dotyka pompę wspomagania. Użytkownicy Ursusa 4514 skarżą się też często na dość niski poziom komfortu w kabinie. Co prawda jest ona wyposażona chociażby w układ ogrzewania, jednak sporo do życzenia w "postmasseyowskim" Ursusie pozostawiają rozmieszczenie dźwigni, sama zabudowa kabiny (z charakterystycznym kanałem na środku) i poziom hałasu (83 dB).

Bezsporną zaletą poczciwego Ursusa jest dostęp do tanich części zamiennych: za zestaw naprawczy pompy hydraulicznej trzeba zapłacić niespełna 400 zł, zaś za kompletną pompę niecałe 700 zł. Pompa wspomagania to koszt ok. 600 zł, a pompa wtryskowa - rzędu 1500 zł, jednak jej awarie są sporadyczne. Pompka zasilająca kosztuje zaledwie 40 zł. Alternator można kupić już za niespełna 200 zł, a filtr oleju za niecałe 20 zł. Za zestaw naprawczy silnika (tłoki, tuleje, pierścienie) firmy Mahle n ależy zapłacić ok. 1100 zł.

ZETOR 7245

Mimo że Zetor 7245 to ciągnik leciwy, nadal cieszy się w naszym kraju dużą popularnością. Chociaż rolnicy czasem narzekają na jego nieco zbyt duży apetyt na paliwo, to stosunkowo niezawodna konstrukcja i dobry dostęp do tanich części zamiennych stawiają model czeskiego producenta wysoko w rankingach popularności na rynku wtórnym.

Zetor 7245 zadebiutował w roku 1984 i był produkowany przez 9 lat. Napędza go czterocylindrowa jednostka własnej produkcji o pojemności 3,6 l i mocy 66 KM. Jej maksymalny moment obrotowy (212 Nm) osiągany jest przy 1600 obr./min. Silnik Zetora przez lata eksploatacji zasłużył sobie na miano jednostki trwałej i bezawaryjnej, choć niekoniecznie oszczędnej. Z doświadczeń użytkowników wynika, że podczas orki na lekkiej glebie pługami zagonowymi wyposażonymi w odkładnice o szerokości 35 cm traktor zużywa ok. 12 l ON na hektar.

Skrzynia biegów Zetora w układzie 10+2 jest dobrze zestopniowana i bezawaryjna, ponadto w opinii użytkowników charakteryzuje ją dobra kultura pracy. Zdecydowanie na minus należy zaliczyć maksymalną prędkość ciągnika, która, chociaż katalogowo wynosi i tak marne 25 km/h, w praktyce sięga zaledwie ok. 23 km/h. WOM ciągnika oferuje dwie prędkości: 540 i 1000 obr./min. Pompa hydrauliczna ma wydajność 32 l/min, a podnośnik może unieść 2,4 t. Dużą wadą układu jest mała liczba wyjść hydraulicznych (często tylko jedno).

Co do faktu, że Zetor był swego rodzaju marką premium bloku wschodniego, nie ma wątpliwości - w modelu 7245, jak i w pozostałych modelach serii, objawia się to przede wszystkim w komforcie, jaki oferowała kabina. Dużo miejsca, wygodne siedziska kierowcy i pasażera czy wydajny układ ogrzewania - to tylko niektóre jej cechy. W kabinie mogłoby być nieco ciszej; nowe maszyny legitymowały się hałasem na poziomie 83 dB.

Co z kosztami części zamiennych? Te nie są wygórowane; koszt zakupu zestawu naprawczego silnika (tłoki, pierścienie i tuleje) zaczyna się od ok. 700 zł i kończy na ok. 1100 zł za zestawy renomowanych marek. Ceny wkładów filtra paliwa mieszczą się w przedziale 20-30 zł (pierwszy) i 15-45 zł (drugi). Miska olejowa mieści ok. 13 l oleju, zatem koszt jego wymiany wyniesie ok. 250 zł.

Na rynku można spotkać się ze specjalną wersją ciągnika - Horal System - powstałą z myślą o pracy na pochyłościach. Warto zwrócić na nią uwagę chociażby ze względu na ciekawe wyposażenie, które obejmuje m.in.: przechyłomierz, przednie TUZ i WOM (540 i 1000 obr./min) czy wzmacniacz momentu obrotowego.

VALTR A 700

Wybór tego ciągnika do zestawienia jest bardzo nieoczywisty. Model ten w naszym kraju jest niezbyt popularny i z pewnością na jego miejsce znalazłoby się kilku kandydatów o większej renomie. Mimo to piszemy właśnie o Valtrze. Dlaczego? To trwały i niezawodny ciągnik, a i jego ceny na rynku wtórnym nie szokują, dlatego jest to propozycja warta rozważenia.

Valtra 700 produkowana była w latach 1997-2002, jest więc najmłodszym z prezentowanych modeli. Jako jedyny ciągnik w zestawieniu dysponuje 3-cylindrowym silnikiem (jednostka Sisu o pojemności 3,3 l) i jako jedyny jest też wyposażony w turbosprężarkę. Podczas orki na lekkich glebach 4-skibowym pługiem zagonowym spala 9-10 l/ha, jest więc dość oszczędny. Silnik ma zresztą bardzo dobrą charakterystykę: stosunkowo wysoki moment obrotowy (290 m) osiąga już przy 1400 obr./min, a jego moc maksymalna to 70 KM.

Konstrukcja ciągnika jest prosta; najczęściej spotykane wersje są sterowane w pełni mechanicznie. Przekładnia sterowana jest trzema dźwigniami: pierwszą zmienia się biegi główne (4), drugą zakresy (polowe, szosowe i biegi wsteczne), trzecia zaś stanowi mechaniczny półbieg, zatem mamy do czynienia z 16 biegami do przodu i 8 do tyłu. Pozwala ona rozpędzić ciągnik aż do 43 km/h, zatem w kontekście prac transportowych wydaje się optymalna.

Pompa hydrauliczna dysponuje wydatkiem 37 l/min, a udźwig podnośnika to 2,8 t. Podnośnik mógł być sterowany na dwa sposoby: mechanicznie bądź elektrohydraulicznie, jednak na rynku wtórnym spotkamy się zazwyczaj z ciągnikami z pierwszą opcją. WOM oferuje dwie prędkości: 540 i 1000 obr./ min. Kabina ciągnika jest niewielka (szczególnie dotkliwe jest to dla pasażera), jednak widoczność z niej jest dobra. Wyposażono ją też w wydajny układ wentylacji i ogrzewania oraz radio. Poziom hałasu wynosił 81 dB.

Ceny części eksploatacyjnych są dość niskie, bowiem wiele z nich, np. filtry, mają swoje zamienniki chociażby krajowych producentów. Chociaż ciągnik nie ma typowych usterek, to ceny części zamiennych są stosunkowo wysokie, np. pompa hydrauliczna to koszt prawie 3 tys. zł, a koszt 3. tulei, tłoków i kompletu pierścieni to ok. 4 tys. zł. Pewną bolączką są simmeringi w obudowie przekładni planetarnej, które potrafią "puszczać" olej. Cena takiego e lementu to ponad 150 zł.

FENDT FARMER 306

Dla osób ceniących sobie przede wszystkim komfort pracy Fendt Farmer będzie zdecydowanie najlepszym wyborem z wymienionych tu ciągników. Ale nie tylko komfortem niemiecki ciągnik deklasuje polskiego i czeskiego konkurenta. Jego niezaprzeczalne atuty to ciekawa, wygodna w obsłudze przekładnia, słynący z niezawodności silnik i wysoki komfort w kabinie.

Mając do dyspozycji ok. 50 tys. zł, można pokusić się zazwyczaj o zakup modelu wyprodukowanego pomiędzy 1987 a 1993 r. Przyjrzymy się dokładniej modelowi 306 LS produkowanemu od 1991 do 1993 r., chociaż między nim a poprzednikami różnice są raczej subtelne i dotyczą przede wszystkim charakterystyk silnika - jego mocy i momentu obrotowego. Opisywany model dysponuje mocą 75 KM, poprzednik zaś 70 KM. W ciągnikach tych wykorzystano trwałe, 4-cylindrowe wolnossące jednostki MWM D226-4, które w różnych konfiguracjach znajdowały zastosowanie nie tylko w ciągnikach tej marki, lecz także m.in. w traktorach Renault. Jednostka o pojemności 4,2 l osiąga maksymalny moment obrotowy na poziomie 285 Nm przy 1500 obr./min. Trwałość i niezawodność to niejedyne zalety tego silnika; podczas orki na lekkich glebach czteroskibowymi pługami zagonowymi (160 cm) zadowala się on 9-10 l oleju napędowego na hektar.

Przekładnia oferuje 21 biegów do przodu i 6 do tyłu i pozwala poruszać się z prędkością 30 lub 40 km/h (w pierwszym wariancie, aby ograniczyć prędkość, producent zablokował najwyższe, 6. przełożenie, jednak jego odblokowanie nie jest skomplikowaną kwestią). Główna dźwignia wychodząca z podłogi z prawej strony siedzenia odpowiada za wybór biegu wstecznego, 3 głównych biegów polowych, a także biegów drogowych. W ramach biegów polowych są do dyspozycji dwa zakresy: wolny oraz szybki. Dodatkowo możemy na każdym z biegów polowych wrzucić po trzy półbiegi włączane dźwignią znajdującą się z prawej strony kierownicy (z użyciem sprzęgła). Użytkownicy chwalą precyzję działania przekładni. I faktycznie, jest ona zadziwiająco dobra; biegi "wchodzą" niemal jak w samochodzie osobowym. Co charakterystyczne dla ciągników Fendta, wykorzystano tutaj sprzęgło hydrokinetyczne turbomatik, znacznie ułatwiające chociażby ruszanie z dużym obciążeniem.

Bardzo mocną stroną ciągnika jest wydajność hydrauliki; pompa ma wydatek aż 71 l/min, a sterowany z panelu EHR podnośnik może udźwignąć prawie 4 t. Co ciekawe, w razie awarii EHR-u można nim sterować za pomocą mechanicznej dźwigni. Co również godne pochwały, dla narzędzi korzystających z układu hydraulicznego przeznaczony jest oddzielny zbiornik z olejem, co eliminuje ryzyko zanieczyszczenia oleju przekładniowego. Zadziwia też liczba wyjść hydraulicznych; dwie pary wyjść z przodu to standard. WOM oferuje aż trzy prędkości: 540, 750 i 1000 obr./min.

Kabina jest wygodna i przestronna; do dyspozycji operatora jest wydajny system wentylacji z nawiewami m.in. na nogi. Spore siedzisko dostępne jest też dla pasażera. Kabina jest również dobrze wyciszona; poziom hałasu to 78 dB.

Chociaż mamy do czynienia z ciągnikiem raczej bez typowych usterek, trzeba pamiętać, że maszyna jest już leciwa; warto zatem zwrócić uwagę przede wszystkim na działanie przekładni (szczególnie drugiego biegu, który może "wyskakiwać" w mocno wyeksploatowanych egzemplarzach; koszty trybów i synchronizatorów to 2-3 tys. zł/szt.) i układu hydraulicznego, najlepiej podczepiając na TUZ ciężką maszynę. Jeżeli w płynie chłodniczym znajduje się olej, może to świadczyć o zużyciu oringów pod tulejami cylindrów (kosztują zaledwie 70 zł/szt., jednak koszty robocizny będą dużo wyższe - 1000 zł i więcej). Warto też zwrócić uwagę na działanie podzespołów sterowanych elektrycznie. Naprawy Fendta będą więc zdecydowanie bardziej kosztowne niż wspomnianych Ursusa czy Zetora.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (12)

  • Ursus 2019-11-17 14:34:07
    Spokojnie już nie długo będzie znowu wystawa nowych zachodnich ciągników za pół banki na drogach podczas strajku. Asf skutecznie ostudzi niektórych zapaleńców którzy wysmiewali tych że starszym Polskim sprzętem. Oj nie będzie już tak wesoło jak raty kredytu na nową chlewnie, ziemię i ciągnik nie będzie z czego spłacać jak świnki będą za grosze albo chlewnia pusta. Trzeba było jeszcze więcej brać i brać.
  • sławek 2019-11-16 22:18:20
    Proponuję poszukać niezawodnego massey fergusona 3635 z 2011r wzwyż odpowiada parametrom ciągnikowi z tytułu
  • Jacek 2019-11-16 21:45:22
    Mieliśmy Ursusa 5314 od nowości 96r. do 2012. Przez te lata zrobił około 8500 mth. Sprzedaliśmy z powodu kupna drugiego nowego ciągnika, więc byłby 3 w gospodarstwie. Z grubych usterek to tylko awaria WOMu i z tą usterką został sprzedany, do tego skrzynia biegów była już na końcówce, strasznie wyła na wyższych przełożeniach i prędkościach. Jego atutem był/ jest silnik, w naszym były jeszcze oryginalne części i silnik nigdy nie rozkręcany. Polecam starsze modele tego ciągnika, lecz sprawdzajcie przebieg i jego stan. Podzespoły nie są z górnej półki i 6000-8000 mth może być już do kapitalnego remontu. Części nie są drogie lecz nie każdy pozwolić sobie może aby ciągnik stał. Ursus ma w swojej ofercie jeszcze nowe 5314 lecz bałbym się ich kupić. Ceną kuszą bo 70 tyś netto ale jakość ich wykonania tragiczna.
  • Kaz 2019-11-16 21:32:31
    Z tego zestawienia to jednak wybrałbym zachodni proste a praktyczne rozwiązania zetor i Ursus dobre ale trochę toporne i te ceny
  • Rolnik 2019-11-16 19:50:47
    Polecam kupić nowy z dopłat oczywiscie trzeba znać jakiegoś złodzieja wybranego w wyborach,po kilku latach trzeba wyjść na drogi aby żebrać o umorzenie kredytu jak żul kołodziej
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.207.255.49
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.