W 2013 r. Dariusz Cholewiński postanowił kupić nowy opryskiwacz do swojego ok. 70-hektarowego gospodarstwa. Pod uwagę brane były modele kilku firm, jednak rolnik dość szybko zrezygnował z oferty zagranicznych producentów, m.in. ze względu na wyższe ceny zakupu. Ostatecznie wybór padł na Krukowiaka, a konkretnie na model Goliat Plus 3000 ze zbiornikiem o pojemności 3 tys. l i belką PHB o szerokości 24 m. Maszyna dokładnie 7 lat temu została nabyta za kwotę ok. 160 tys. zł (brutto).

Konfiguracja opryskiwacza

Rozwiązaniem, które w dużym stopniu wpłynęło na wybór producenta z Kujaw, był fakt oferowania wówczas systemu Seletron, który umożliwiał automatyczne zamykanie pojedynczych dysz w celu uniknięcia tzw. nakładek. Sterowanie pracą dysz odbywa się w oparciu o sygnał GPS i zapewnia precyzyjną pracę z dokładnością do 50 cm, bo tyle wynosi odległość między dyszami. Pracą systemu steruje komputer Bravo 400S, który ma wbudowany wyświetlacz do nawigacji. Rozwiązanie to umożliwia równomierny oprysk pola, a co za tym idzie, generuje oszczędności w ilości zużytych środków ochrony roślin, zapewniając przy tym większą wydajność samego zabiegu. W 2013 r. dopłata za system Seletron wynosiła ok. 15 tys. zł. 

Belka polowa jest składana niezależnie (asymetrycznie) wzdłuż osi opryskiwacza. W komputerze Bravo została ona podzielona na 13 wirtualnych sekcji, a sterowanie nią odbywa się elektrohydraulicznie. Opryskiwacz z belką PHB o tej szerokości w standardzie ma pneumatyczną amortyzację osi. – To bardzo istotne wyposażenie w kontekście opryskiwacza, który na pusto waży ok. 3,5 t. Co ważne, stopień amortyzacji jest zmienny i zależy od poziomu napełnienia zbiornika cieczą. Dzięki temu praca jest komfortowa i przyjemna – zaznacza Cholewiński. Skrętna oś nie była oferowana w tym modelu.

Opryskiwacz ma hydrauliczną amortyzację belki i zdaniem rolnika jest ona wystarczająca do pracy w równym terenie. Ponadto za pomocą komputera sterującego istnieje możliwość ustawienia dodatkowego jej wychyłu, o ile jest taka potrzeba. Rolnik nie zdecydował się na skrętny dyszel i jak twierdzi – nie żałuje. Wiązało się to z dodatkowym kosztem, a według jego obserwacji takie rozwiązanie i tak nie gwarantowało pełnego pokrycia się ze śladami ciągnika. Naturalnie na nawrotach wygnieceń jest nieco więcej. Maszyna agregowana jest z ciągnikiem za pomocą górnego zaczepu, a co ciekawe, sam dyszel umożliwia obrócenie go o 180 stopni i zapięcie do dolnego zaczepu. Wówczas wymiany na nieco dłuższy wymaga jednak wałek odbioru mocy, a zastosowanie tego rozwiązania oznaczałoby większe uszkadzanie pryskanych roślin.

Współpracuje z Zetorem

Opryskiwacz na co dzień zagregowany jest z Zetorem 7711 (75 KM, bez przedniego napędu). – Często spotykam się z niedowierzaniem, gdy ludzie słyszą, iż tak duży opryskiwacz współpracuje z ciągnikiem tej klasy i to w dodatku pozbawionym przedniego napędu. W moich warunkach, gdzie dominuje równy teren, zestaw spisuje się bardzo dobrze, a Zetor nie ma z nim większych problemów – tłumaczy Cholewiński. Z tego też powodu rolnik zdecydował się na najszersze koła w opryskiwaczu – 15,5 cala. Gwarantują one dobrą nośność i dzięki temu opryskiwacz nigdy nie utknął w polu. Zaletą Goliata jest również fakt, iż ma on własny rozdzielacz hydrauliczny, dzięki czemu opryskiwacz wymaga podłączenia zaledwie jednej pary złączy hydraulicznych. Pewne ograniczenia w wydatku pompy oleju w ciągniku widać podczas składania i rozkładania lanc – odbywa się to po prostu nieco wolniej. Jak pokazała praktyka, standardowy górny zaczep w Zetorze okazał się zbyt delikatny (wyrobione mocowania), w efekcie czego właścicielowi dwukrotnie zdarzyło się „zgubienie” opryskiwacza na polu – całe szczęście, że nie zdarzyło się to w ruchu drogowym i ponadto obyło się bez uszkodzeń. Receptą okazało się wykonanie solidnego zaczepu, który już od dłuższego czasu z maszyną radzi sobie bez problemów.

Dotychczasowa eksploatacja

W gospodarstwie Cholewińskiego maszyna opryskała dotychczas ok. 4 tys. ha. W tym czasie miała miejsce jedna poważna awaria, która dotyczyła systemu Seletron. W pierwszym roku eksploatacji dość często przestawały działać pojedyncze silniczki elektryczne zlokalizowane przy każdej z dysz. Początkowo serwis wymieniał je na nowe, jednak ostatecznie wraz z producentem – firmą Arag – przeprowadzono akcję serwisową, w ramach której wymienione zostały wszystkie silniczki oraz całe okablowanie systemu. – Z perspektywy czasu wiem, że była to tzw. choroba wieku dziecięcego. Na szczęście serwis podszedł do tematu bardzo profesjonalnie i problem został rozwiązany – wyjaśnia Dariusz Cholewiński. Z punktu widzenia użytkownika, ważna jest odpowiednia troska o system. Zdaniem rolnika najważniejsze jest bieżące kontrolowanie uszczelnień zaworków sterowanych elektrycznie oraz przecieków z głowic. Pojedyncze silniczki są wrażliwe na często agresywne środki chemiczne, stąd też nie można dopuścić do ich przeniknięcia do wnętrza plastikowej obudowy (membrana jest dostępna jako część zamienna). Bezwzględnie należy także unikać mycia ich pod dużym ciśnieniem. Obecnie awarie poszczególnych elementów systemu Seletron są bardzo rzadkie. W czasie oprysków w wysokim rzepaku zdarzało się, że rośliny, ocierając się o widoczne klamki od zaworów, powodowały wyłączenie oprysku. W nowych modelach Goliata producent rozwiązał ten problem, stosując osłony zakrywające całą armaturę.

Opryskiwacz sporadycznie wykorzystywany był do rozlewania RSM-u, jednak mimo to na belce nie uświadczymy większych objawów korozji. Powłoka lakiernicza zdecydowanie zasługuje na pochwałę. Sercem maszyny jest włoska pompa Bertolini, o wydatku cieczy na poziomie 300 l/min. Użytkownik nigdy nie miał z nią problemu. Opryskiwacz w sezonie zimowym jest garażowany po uprzednim odwodnieniu i zalaniu układu ok. 40 l glikolu. 

ZDANIEM UŻYTKOWNIKA:

Dariusz Cholewiński 

Z perspektywy czasu nie wyobrażam sobie pracy opryskiwaczem bez GPS-a oraz bez systemu precyzyjnie sterującego pracą dysz. Przyszłym użytkownikom mogę polecić takie rozwiązania, gdyż oferują one ogromny komfort i precyzję zabiegu. Należy przy tym pamiętać, że system Seletron wymaga odpowiedniego traktowania, wówczas jego eksploatacja okaże się bezproblemowa. W kontekście zakupu opryskiwacza warto również zdecydować się na maszynę nieco „na wyrost”, jeśli chodzi o pojemności zbiornika i szerokości belki roboczej w kontekście rozwoju gospodarstwa.

Ocena rolnika 8,5/10