Wysoka koncentracja azotu w RSM sprawia, iż jest on bardzo agresywny w kontakcie z powierzchniami metalowymi. Korozja ramy, czy chociażby belki opryskiwacza to częsty widok w gospodarstwach stosujących RSM. W tym wypadku sprawdza się porzekadło „jak dbasz, tak masz”.

Zadbaj zawczasu

Przed przystąpieniem do aplikacji RSM powinniśmy w pierwszej kolejności zweryfikować stan powłoki lakierniczej na metalowych elementach opryskiwacza, które są najbardziej narażone na uszkodzenia mechaniczne. W razie wystąpienia ubytków, należy je niezwłocznie uzupełnić. W przeciwnym wypadku pierwsze objawy korozji pojawią się w tempie ekspresowym, a ta będzie wówczas nieodwracalna.

- W przypadku odpowiedniego obchodzenia się z maszyną możliwa jest wieloletnia bezawaryjna praca. Nasi klienci, którzy właśnie postępują według niżej wymienionych zasad nie mają żadnych problemów w przypadku stosowania RSM. Sprawdza tutaj się powiedzenie „jak dbasz tak masz” – tłumaczy Tomasz Żywiczka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu KFMR Krukowiak.

Działaj szybko

Tegoroczna aura pogodowa z nocnymi przymrozkami powoduje, iż każdego dnia mamy zaledwie kilka godzin na rozlanie RSM-u. Tuż po wschodzie słońca w wielu częściach kraju niemożliwe jest kontynuowanie prac z powodu zbyt dużej wilgotności gleby. Pojawia się zatem pytanie, czy mycie opryskiwacza powinniśmy przeprowadzić każdorazowo każdego dnia po skończonym oprysku, czy dopiero po całkowitym zakończeniu tego zabiegu.

- My zalecamy, aby opryskiwacz był myty po każdej skończonej aplikacji RSM-u i najlepiej przy użyciu ciepłej wody – wówczas tłusty nalot uda nam się zmyć bardzo szybko – dodaje Tomasz Żywiczka.

Z informacji uzyskanych od kilku producentów wynika, iż wnętrze opryskiwacza nie wymaga specjalnego mycia, czy płukania gdyż nie uświadczymy tam podzespołów wrażliwych na działanie RSM.

Woda to za mało

Zdaniem ekspertów, stosowanie samej wody przy użyciu myjki ciśnieniowej nie do końca zdaje egzamin. Po pierwsze, takie mycie jest nieekonomiczne, gdyż do usunięcia zabrudzeń musimy zużyć spore ilości wody, co jest nieekonomiczne oraz nieekologiczne. Co więcej, ze względu na niższą skuteczność takiego mycia użytkownicy często zwiększają ciśnienie robocze, lub zmniejszają odległość lancy od elementu mytego, co bardzo szybko może się skończyć uszkodzeniem tegoż elementu.

Stosowanie odpowiednich preparatów chemicznych pozwala na łatwiejsze i dokładniejsze umycie maszyn fot. mat. prasowe
Stosowanie odpowiednich preparatów chemicznych pozwala na łatwiejsze i dokładniejsze umycie maszyn fot. mat. prasowe

Na szczęście na rynku znajdziemy dedykowane preparaty do mycia maszyn rolniczych. Przykładem takiego produktu jest m.in. Hyperin Agri. Pozwala on na usunięcie nawet ciężkich zabrudzeń, a przy okazji posiada inhibitory korozji oraz związki zabezpieczające elementy gumowe, tworzywa sztuczne, szyby oraz powierzchnie lakierowane. Za ten preparat zapłacimy ok. 35 zł przy wyborze opakowania 1 kg.

Ważnym aspektem po dokonaniu mycia jest profesjonalne zabezpieczenie umytej powierzchni. W tym zakresie ciekawą propozycją są produkty bazujące na olejach mineralnych. Ich skład gwarantuje zabezpieczenie powierzchni przed korozją, płowieniem, czy chociażby parceniem. Dodatkowo nadają one wysokie nabłyszczenie powierzchniom lakierowanym. Za opakowanie 5 l zapłacimy ok 200 zł, co powinno wystarczyć nawet na 250 m2 powierzchni.

Pamiętajcie, że szeroki wybór używanych opryskiwaczy oraz części zamiennych znajdziecie na Giełdzie Rolnej!